Wiadomości.

15 lipca Krowiarki, Chałupki i Bohumin w ramach projektu „Srebrne wakacje”
Więcej w "Aktualnościach".
12 lipca 2022 roku odbyło się Walne Zebranie Członków SSUTW.
Więcej w "Aktualnościach".
2 lipca - Kopalnia Guido (dawniej: Zabytkowa Kopalnia Węgla Kamiennego Guido)
Więcej w "Aktualnościach".
2 lipca - Podziemny spacer w Sztolni Królowa Luiza.
Więcej w "Aktualnościach".
30 czerwca w przepięknej sali Willi Fitznera odbyło się uroczyste zakończenie roku akademickiego
Więcej w "Aktualnościach".
W Kujawsko-Pomorskie 24/25 czerwca.
Więcej w "Aktualnościach".
Wyjazd na Śląsk Cieszyński w dniu 14.05.2022r.
Więcej w "Aktualnościach".


ZAJĘCIA DOBIEGŁY KOŃCA!





AKTUALNOŚCI

Zamek w Chałupkach - najstarsza rezydencja.

– Zamek Bogumiński – zbudowana przez hrabiów Henckel von Donnersmarck z 1682 r. po wygaśnięciu miejscowej linii Henckel von Donnersmarcków od poł. XIX w. do czasów po nazistowskich własność baronów von Rotschild z Wiednia.
Obecnie hotel i w tej roli obiekt ten ma szansę na jeszcze długie życie. Dziś piątek i wesele czeskie w komnatach zamku a my co najwyżej zwiedzić od środka i liczyć na fakt, że co niektórzy będą mogli usiąść w restauracji i zamówić sobie małe co nieco.
Teraz już spacerkiem za granicę do Czech mostem nad Odrą. Warto zwiedzić Rynek w Bohuminie jak i kościół stojący na rogu Rynku.
Miasto Stary Bohumin, za rzeka Odrą (most graniczny od 1742 r.) do pocz. XIX w. własność hrabiów Henckel von Donnersmarck.
W Rynku kamieniczki odnowione w dawnym stylu, choć i Czesi nie ustrzegli się budowania w współczesnej architekturze w strefie zabytkowej. Czechy są bardzo świeckim krajem, to i do elementów religijnych nie przywiązują zbyt dużej wagi. Pomników wiary jednak nie niszczą, ale żeby nadmiernie o nie dbali, to nie można powiedzieć. Przechodząc obok kościoła, na nasze powitanie uruchomił się alarm, ale jakoś nikt z miejscowych specjalnie się tym nie przejął. Kościół był zamknięty, to i dobrze, bo mogliśmy iść spokojnie na kawę po czesku i trochę odpocząć.
Wracamy do Polski mostem nad Odrą, która czy z polskiego czy z czeskiego brzegu jest taka sama.
Most graniczny na imię Cesarz Franciszka i nikomu to nie przeszkadza.
Wracamy pod Zamek w Chałupkach, gdzie wesele trwa w najlepsze. Goście weselni spacerują po parku, to i ja postanowiłem alejkami w cieniu drzew obejść Pałac. Widać, że Pałac był kiedyś obronny, bo fosa widoczna, ale już w niej nie ma wody. Do Zamku prowadzi most nad fosą i tam postanowiliśmy zrobić sobie zdjęcie grupowe dla podkreślenia wspólnie spędzonych chwil.
Wielkie podziękowanie Stowarzyszeniu „Wspólnie dla Siemianowic”, że dla siemianowickich seniorów zrobili coś, co dało im poczucie dowartościowania.

Zbigniew Kędzierski



15 lipca - przyjemnych chwilach w Zespole pałacowo-parkowym w Krowiarkach.

O przyjemnych chwilach w Zespole pałacowo-parkowym w Krowiarkach.
Jest ci to dawna rezydencja hrabiów Strachwitzów, Gaszynów i od końca XIX w. do 1945 r. hrabiów von Henckel-Gaschin, potomków hrabiego Hugona II Henckel von Donnersmarck i Wandy hrabianki von Gaschin, obecnie nieużytkowana w znacznym stopniu zniszczona. Rozległy park z Mauzoleum miejscowej linii rodu Henckel von Donnersmarck (m.in. grób Wandy von Gaschin) i zachowane częściowo zabudowania gospodarcze.
Zdjęcia niech sobie lecą a ja o tym, co czułem spacerując po urokliwym parku otaczającym posiadłość.
My już wysiedliśmy z autokaru i pora ruszyć na zwiedzanie.
Jest lato i na tych terenach nie za suche, to i zieleń jest pełna swoją zielenią. Owady wykonują swoją ciężką pracę, a my rozglądamy się wkoło. Kiedyś znakomity kompleks mieszkalny, dziś w znacznym stopniu ruiny, które w miarę posiadanych środków próbuje się odrestaurować. W Krowiarkach tak w ogóle cisza i ładny staw za ulicą oddzielającą go od kompleksu pałacowego. Już powoli, na ile siły pozwalają, wchodzimy na teren parku i w pobliże zabudowań gospodarczych. Jakimś cudem zabudowania te są w lepszym stanie niż odnawiany kompleks pałacowy. Faktem jest, że prace renowacyjne trwają, co widzieliśmy i słyszeliśmy, ale też faktem jest, że prace restauracyjne nie mogą posuwać się za szybko, bo dla odtworzenia stanu sprzed iluś tam lat, należy skupić się na detalach, a to pochłania dużo czasu i pracy.
Na naszej drodze grzyb leśny i zapewne jakieś owoce jadalne, widać, że lato w całej pełni.
Z tablicy wynika, że prace finansowane są przez Ministerstwo Kultury i Sportu i ponoć jakieś osoby prywatne, które dla zachowania zabytków poświęcają swoje zaangażowanie i środki.
Jak na swój wiek sporo zwiedzam i mogę śmiało powiedzieć, że w innych miejscach prace restauracyjne posuwają się szybciej, a obiekty odnowione służą już zainteresowanym, którzy za możliwość zobaczenia jak dawniej bywało, chętnie płacą.
Spotkałem na swojej drodze również obiekty, którym nie jest pisany powrót do dawnej świetności. Okazuje się, że najlepiej się sprawdza restauracja obiektów ciekawie zlokalizowanych, nie za bardzo zniszczonych i gdy otrzymują nową formę przydatności. Często odnowione obiekty są w rękach prywatnych i służą ich właścicielom, ale także udostępniane są jako hotele czy muzea promujące historię regionu czy specyficzną bazę historyczną.
Wróćmy do naszej wycieczki. Pogoda iście spacerowa. Nie za gorąco, ale słońca też nie brakowało. Co rusz moje oko przyciąga zieleń parku, nie za gęsta ale bardzo soczysta. Miło tak spacerować w otoczeniu zielonego lata.
Znaleźliśmy się w odnawianym obiekcie zwanym mauzoleum, by tam móc zobaczyć, jaką benedyktyńską jest praca, by coś przywrócić do stanu sprzed iluś tam lat. Zdjęcia wskazują, że w parku jest sporo drzew, które ze względu na swój wiek, mogłyby opowiedzieć niejedną ciekawą historię, ale one nie mówią. Musimy posługiwać się wyobraźnią i wsłuchiwać się w opowieść przewodnika, by zrozumieć życie tych, co tu mieszkali.
Co rusz, gdy jestem tam, gdzie o historii się mówi, mówi się także, że granice państw w naszym obecnym postrzeganiu nie miały miejsca. Liczyły się rody i ich zamożność, a granice przebiegały zgodnie z ich włościami lub wyznaniem religijnym. Jak istnieje historia to widać, że religie często stanowiły przyczynek do konfliktów i zależności nie mających wiele wspólnego z dobrym i pokojowym współżyciem.
Nasz pobyt w Krowiarkach dobiega końca, a właściwie to jesteśmy w miejscu najbardziej ciekawym, czyli tu, gdzie można zobaczyć najlepiej zachowaną elewację pałacu.
Jako wisienka na torcie mamy wejście na były cmentarz, gdzie wysokie pokrzywy i inne krzewy jak i bramy ledwo widoczne, które kiedyś na cmentarz wiodły. A potem wejście do pałacu, by zobaczyć namiastkę wspaniałej sali w pięknym zdobionym oryginalnie sufitem i pozostałością malowanych tapet. Na początek klatka schodowa, która kiedyś była elementem godnym obejrzenia i uznania. Teraz co najwyżej do zdjęcia grupowego i tyle. Może uda się ją odnowić i będzie tak piękna jak ta w Pałacu w Pszczynie.
Co rusz musimy uważać na stemple podpierające strop by się nie zawalił zanim się go zrekonstruuje.
Obiekt jest chroniony, by nikt nie próbował zabrać to, co jeszcze tam zostało.
Obok na łące leżą elementy do odrestaurowania lub stanowiące wzór do stworzenia nowych. Ich stan wskazuje, że o ich odrestaurowaniu to można tylko pomarzyć, ale jako wzorzec do stworzenia nowych dekoracji, jak najbardziej się nadają.
Potem jeszcze zdjęcia grupowe, by zapisać naszą obecność w Krowiarkach i czas w drogę do kolejnych ciekawych miejsc.

Zbigniew Kędzierski



15 lipca Krowiarki, Chałupki i Bohumin w ramach projektu „Srebrne wakacje”

Nasze srebrne wakacje dziś dobiegły końca. To były niesamowite wycieczki śladami Donnersmarcków. Udało nam się zwiedzić tyle fantastycznych miejsc , pałaców , zamków i obiektów kultury min ;
-Pałac w Brynku
-Zamek w Tarnowicach
-Pałac w Tarnowskich Górach
-Kompleks rehabilitacyjny z parkiem w Reptach
-Kopanie Guido
-Sztolnie Luiza
-Królewską Hutę w Chorzowie
-Pałacyk w Nakle Śląskim
A dziś zwiedziliśmy
-Kompleks pałacowo-parkowy w Krowiarkach
-Pałac w Chałupkach
-Stary Bohumin ( po stronie Czeskiej przeszliśmy most graniczny Franciszka Józefa nad Odrą )

-Dziękujemy przewodnikowi dr Arkadiuszowi Kuzio-Podruckiemu za oczarowanie nas historią rodu Henckel von Donnersmarck,
-Beacie Łuczak za przygotowanie wycieczek,
-Zarządowi Wspólnie Dla Siemianowic z vice prezesem Woj Tek za realizacje projektu
, -Panu Grzegorz Żebrowski za profesjonalną obsługę autokaru,
Specjalne podziękowania dla każdego uczestnika wycieczek : za zaufanie , wspólnie spędzony czas oraz przemiłe rozmowy.
Dziękuje organizacjom pozarządowym ;
-Klub Seniora "Michałkowice 60 PLUS",
-Siemianowickiemu Uniwersytetowi Trzeciego Wieku,
-Klubowi Wrzos,
-Stowarzyszeniu Artystycznemu Osób Niepełnosprawnych.
Moje osobiste podziękowanie dla Zdzisława Zalewskiego i Ewa Klimczak.
Realizacja tego projektu to było wyzwanie, które dało nam wiele satysfakcji , radości oraz determinacji do dalszych działań Bardzo dziękujemy

Prezes „Wspólnie dla Siemianowic” Anna Zasada-Chorab

Renata Jaroń-Guzy
Pragnę wyrazić moje uznanie dla Pani prezes Wspólnie dla Siemianowic dr Anna Zasada-Chorab oraz dla Pani Beata Łuczak - Biuro ds seniorów za pomysł i wykonanie Srebrnych wakacji Edukację z integracją seniorów udało Wam się wspaniale połączyć Mimo, że sama nie mogłam uczestniczyć w wycieczkach to wiem, że słuchacze SUTW są zachwyceni w ich imieniu i swoim bardzo, bardzo dziękuję.

Jadwiga Kędzierska
Jako uczestniczka wycieczek organizowanych w ramach projektu „Srebrne wakacje”pragnę, w imieniu wszystkich uczestników SUTW, serdecznie podziękować Paniom Annie Zasadzie Chorab i Beacie Łuczak za pomysł i realizację dla siemianowickich seniorów pięknych wycieczek śladami Donnersmarcków. Były to bardzo interesujące spotkania z ciekawymi miejscami oraz i historią opowiadaną przez dr Arkadiuszowa Kuzio-Podruckiego. Była to fantastyczna integracja seniorów, których radość i uśmiech były doskonałym podziękowaniem dla organizatorek. Nawet pogoda wyjątkowo nam sprzyjała. Było bardzo fajnie.




Protokół nr 1 z Walnego Zebrania Członków Stowarzyszenia Siemianowicki Uniwersytet Trzeciego Wieku z dnia 12 lipca 2022 roku

Porządek obrad:
1. Wstęp
2. Otwarcie obrad – powitanie przybyłych.
3. Wybór Prezydium Walnego Zebrania Członków.
4. Przyjęcie porządku obrad i regulaminu.
5. Wybór Komisji Mandatowo-Skrutacyjnej.
6. Sprawozdanie finansowe i Sprawozdanie Zarządu Stowarzyszenia SUTW za rok 2021.
7. Sprawozdanie Komisji Rewizyjnej za rok 2021.
8. Udzielenie absolutorium Zarządowi Stowarzyszenia.
9. Udzielenie absolutorium Komisji Rewizyjnej.
10. Dyskusja.
11. Przyjęcie uchwał i wniosków.
12. Zakończenie obrad.


Sprawozdanie finansowe za 2021 rok

Ad 10. Dyskusja.
Grażyna Spławska:
1. Wniosek o wprowadzenie zmian do Statutu.
2. Uruchomić archiwum na stronie Stowarzyszenia
Odpowiedzi na punkt 2 udzielił Zbigniew Kędzierski
Materiały archiwalne zamieszczane są na facebook na stronie „Siemianowicki Uniwersytet Trzeciego Wieku”.
3. Rozpatrzenie możliwości finansowanie chóru „La, le, le”.
Bogusława Janocha
1. Wniosek o rozpropagowanie w różnych formach informacji o zapisach na nasz uniwersytet.
2. Zorganizowanie grupy, która przygotuje ulotki do rozpropagowania o zapisach.
Ewa Barnaś
Wniosek o rozpatrzenie zwolnienia z opłaty za zajęcia przez osoby, które nie mogą uczestniczyć w zajęciach co najmniej miesiąc.
Zarząd przedstawi propozycję rozwiązania powyższego problemu przed rozpoczęciem zajęć w roku akademickim 2022/2023.




Kopalnia Guido (dawniej: Zabytkowa Kopalnia Węgla Kamiennego Guido)

– dziś nieczynna kopalnia węgla kamiennego, udostępniona do zwiedzania. Wchodzi w skład Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu jako Kompleks Kopalnia Guido.
Kopalnia Guido w Zabrzu to jedyna w swoim rodzaju kopalnia węgla kamiennego, do której można zjechać prawdziwą klatką szybową i przekonać się, jak wygląda praca górników pod ziemią. Tak wyjątkowego zabytku techniki górniczej nie ma w całej Europie!
Obecnie w Kopalni Guido zamiast pokładów węgla wydobywa się turystykę, kulturę i rozrywkę - na udostępnionych do zwiedzania poziomach 170, 320 i 355 czeka na turystów moc atrakcji. Aby przekonać się, jak wygląda współczesne i historyczne górnictwo, wystarczy włożyć kask, pobrać lampę i ruszyć na spotkanie podziemnej przygody.
I tak zrobiliśmy i ruszyliśmy na spotkanie z podziemną przygodą.
Po wyjściu z „szoli” czekał nas chodnik, którym pójdziemy do przodków, gdzie maszyny do urobku takie dawniejsze i współczesne. Idziemy chodnikiem potem upadową, czyli chodnikiem znacznie pochylonym a tam górnik taki na niby przy kołowrocie, czyli wciągarce wciągającej wozy na kółkach zwane kozami lub sukami. W upadowej między szynami łapacze wagoników, które mogłyby się zerwać z liny kołowrotu i narobić strasznych szkód. Potem, na dole upadowej w jej najniższym punkcie przewodnik opowiedział nam o zagrożeniach w kopalni i przyszedł czas, by pod górę do innego chodnika. By chodniki się nie zawaliły lub by je nie zacisło, wyrobisko obudowane jest łukami ze stali, a między nimi betonity co stanowi całość zabezpieczenia. Mimo tego osobiście widziałem jak ruszający się górotwór wykrzywiał zabudowę chodnika a spong, czyli chodnikowa podłoga podchodziła pod strop chodnika, czyli sufit.
Weszliśmy do ściany zabudowanej stojakami Valent z lat 70-tych a na jej spongu przenośnik zgrzebłowy do odstawy urobku. Ściana mogła mieć i ponad 200 metrów długości, a jej wysokość od metra do trochę ponad 2 metrów. Nasza ściana była krótka bo pokazowa i z niej wyszliśmy na inny chodnik, by do następnej atrakcji móc się udać. Tam lokomotywa podwieszona i wozy do transportu węgla, „kuloków” i wszystkiego, co na dole do wydobycia jest potrzebne.
Wchodzimy do następnej przykładowej ściany z zabudową stalową jak i drewnianą i chyba z wrębiarką do podcinania ściany, by łatwiej było węgiel oderwać od ściany i wrzucić na przenośnik zgrzebłowy. Ja muszę się schylać, bo dość że ściana niska to jeszcze zabudowa stropu i w ogóle. Urobek z przenośnika zgrzebłowego jest wysypywany na przenośnik taśmowy, potem do wozów, następnie do skipu i szybem do góry na powierzchnię i do sprzedaży. Wielkie te maszyny górnicze i takie straszne jak i strasznie hałasują jak pracują. W czasie pracy oprócz hałasu jest straszne zapylenie tak, że aż brakuje powietrza do oddychania i nie ma tam okien, by słoneczko upiększyło szychtę na dole.
Wyszliśmy z kolejnej przykładowej ściany i teraz do kolejki elektrycznej podwieszonej. Ja na dole jeździłem kolejką po torach w bardzo ciasnych wagonikach, a tu taka wygodna kolejka zębata podwieszona i tak dla turystów. Ta moja strasznie wahała się na torach, a ta turystyczna taka wygodna, co za czasy nastały. Przejazd kolejką był po to, by było nam bliżej do pokazowego miejsca jak drążyło się chodniki, by udostępnić ścianę do eksploatacji. Tam w tym miejscu pokazowym zobaczyliśmy kombajn chodnikowy, co swój organ urabiający mógł przesuwać w lewo i w prawo jak i w górę i w dół, oraz na swoich gąsienicach mógł przemieszczać się do przodu i do tyłu, by wydrążyć chodnik. Oczywiście, ta maszyna też strasznie hałasowała. A gdy drążyła chodnik naprawdę, to dopiero musiał być hałas o zapyleniu nie wspominając.
Potem kolejna ściana wydobywcza. Tam już nowoczesny kombajn i obudowa zmechanizowana i idziemy dalej. Okazuje się, że jesteśmy znów na podszybiu a tam przyjemna niespodzianka; karczma pod ziemią. Tam piwo regionalne, ładne sale z koncertowymi włącznie, wygodne siedzenia i dużo świeżego powietrza. Tam spotkaliśmy się z naszą drugą grupą i mogliśmy już na gorąco wymienić wrażenia. Zrobiło się gwarno i każdemu smakowała pajda chleba z „tustym”. Ja to wszystko uwieczniłem jak i tych z naszej grupy, którzy znaleźli się w zasięgu mojego obiektywu.
Tam spędziliśmy godzinę na odpoczynku i wyciszeniu emocji, by następnie udać się na podszybie i do kolejki, bo już chcieliśmy znaleźć się na słoneczku. Jeszcze zdjęcie hełmu dla uwiecznienie faktu, że na dole bez kasku ani rusz i już jesteśmy na powierzchni. Tam jeszcze zdjęcia zbiorowe, by było czym przypomnieć sobie, że w kopalni na dole byliśmy. I tak dobiegła końca nasza przygoda
Wielu powiedziało, że nie zdawali sobie sprawy jak trudna jest praca górnika i jak nieprzyjazne jest środowisko kopalni dla ludzi. Jednak węgiel jest potrzebny i chwała i szacunek tym, co zdecydowali się na dole pracować.

Serdeczne podziękowania Jankowi za organizację i liczymy na więcej!!!!!!!

Zbigniew Kędzierski



2 lipca - Podziemny spacer w Sztolni Królowa Luiza.

Jest 2 lipca, godzina 8.00. Jedziemy do Zabrza. Najpierw Sztolnia Luiza. Łaźnia łańcuszkowa, dla nie wiedzących, przed zjazdem na dół należało się przebrać w ubranie robocze, bo na dole kurz i w ogóle. Czyste ubrania wieszało się na haku i pociągając za łańcuszek, ubrania wędrowały do góry. Łańcuszek zapinało się kłódką i można było spokojnie iść do roboty na dole.
Najdłuższy w Polsce spływ podziemną rzeką,, jazda podziemną podwieszaną kolejką, największy w Europie podziemny park maszyn i genialny park zabaw dla najmłodszych nazwanych od pierwiastka węgla 12C „bajtel grubą” i wodnymi eksperymentami. A to wszystko w największym kompleksie turystyki przemysłowej w Polsce. Dokąd musisz pojechać, aby to wszystko zobaczyć, żeby tego doświadczyć i przeżyć? Do Zabrza. Na Śląsku.
My słuchacze Siemianowickiego UTW postanowiliśmy zabawić się jak dzieci i namówiliśmy naszego przewodnika Janka, by zorganizował dla nas zabawę w miejscu, gdzie o historii górnictwa można dowiedzieć się bardzo dużo i zobaczyć historię górnictwa dotykając ją.
Tyle słów wstępu, teraz już o wrażeniach.
Już zobaczyliśmy łaźnię łańcuszkową i wysłuchaliśmy słów przewodnika o tym, że sztolnia służyła do transportu węgla z wyrobisk do portu, by następnie trafić do tych, co węgla pragnęli. Transport w sztolni był ręczny jak i załadunek węgla do skrzyń też był ręczny. Wszystko robiło się ręcznie, chyba że konie pomagały.
Teraz sztolnia służy turystom takim ja my, co o górnictwie coś z rodzinnych przekazów wiemy jak i tym, co o wydobywaniu węgla „za starego piyrwy” nie mają pojęcia.
Wsiadamy do łódki napędzanej silnikiem elektrycznym i popłyniemy ku dawnym miejscom pozyskiwania węgla za pomocą „pyrlika i „żelozka”. Szychta trwała 12 godzin, okien w miejscu urobku nie było a powietrza tyle, ile udało się w wyrobiska wdmuchać dostępnymi metodami. Świeciło się „funckami” czyli lampami oliwnymi i nic nie było widać, tylko duchy i cienie.
Płyniemy sztolnią, co chwilę załączają się lampy ledowe, bo takie to czasy i za nami jak i przed nami ciemność. Silnik elektryczny cichutko pracuje, co rusz jakieś krople spadają na nas a my płyniemy. Oświetlenie zmienia kolory, by podkreślić ciemność jaka w dawnych czasach w sztolni tej dominowała. Pchacze załadowane łódki skrzyniami z węglem pchali własnymi rękami odpychając się od ścian jak i kołków znajdujących się w ścianach. Nad głowami tworzą się stalagmity, takie małe ale powiększające grozę tego miejsca. Gdzie ludzie tam i myszy i szczury jak i koty, bo tak chcieli pchacze widzieć otaczającą ich ciemność. Znów trochę jaśniej, to i ponownie można przyjrzeć się jak zbudowane są ściany sztolni i jak matka natura je upiększa. Widać, że woda skrapiająca obmurówkę jest silnie zmineralizowana, to i różne wykwity na ścianach mogliśmy oglądać.
Już skończyła się nasza przygoda płynięcia łódką i dalej to już pieszo. Powietrze w sztolni bardzo wilgotne, ściany omszałe, obrośnięte solami mineralnymi i przed nami ciemność w którą idziemy dzielnie, bo innej drogi nie ma. Nagle na ścianie roślinność jakaś. Jakim cudem ona rośnie . Jest zielona, czyli ma chlorofil i dla wzrostu potrzebuje słońca, którego tu nie ma. Dzielna ta natura i jej chęć do życia. My też dzielnie idziemy za przewodnikiem słuchając jego opowieści jak to dawniej tu bywało. Dziś maszyny, komputery, sterowniki i inne cuda techniki. Wtedy, w XIX wieku siła rąk ludzkich, czasem pomoc konia i bardzo ciężka praca, by wydobyć trochę węgla, bo trzeba było zarobić na chleb dla rodziny.
Co rusz przewodnik się zatrzymuje i snuje kolejną opowieść,a mnie wracają wspomnienia, gdy pracowałem na kopalni na dole, ale już wtedy były maszyny, a mimo tego była to ciężka praca i jest nadal.
Dobiega końca nasz spacer i przejażdżka Sztolnią Luiza. Czeka na nas kolejka spalinowa, która wywiezie nas na powierzchnię, gdzie czeka na nas słońce i dużo powietrza.
Chwila odpoczynku i idziemy w kierunku Kopalni Guido. Ciekawe jak będę się czuł ponownie zjeżdżając szybem pod ziemię.

Zbigniew Kędzierski



30 czerwca w przepięknej sali Willi Fitznera odbyło się uroczyste zakończenie roku akademickiego 2021/2022 naszego Siemianowickiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku.

Byłą przemowa naszej Pani Prezes Renaty Jaroń-Guzy, było wystąpienie vice Prezes Jadwigi Kędzierskiej. Zarówno jedna jak i druga miały o czym mówić. Nasz rok akademicki miał tylko 1 semestr, ale obciążenie zajęciami było znaczące.
Wszyscy członkowie naszego Stowarzyszenia jak i wszyscy słuchacze wykazali się niezwykłą aktywnością. Mimo, że czas pandemii dał się każdemu we znaki, to wszyscy wyżej wymienieni wzięli się ostro do roboty. Były zajęcia sprawnościowe, były wykłady, były wycieczki i wiele okazyjnych spotkań. Okazało się, że wśród nas są ukryte talenty, którzy dla naszej społeczności talenty te uruchomili i w sposób znaczący pokolorowali nasze zajęcia. Rękodzieło, wyjścia do teatru, ciekawe wycieczki i w ogóle.
Konieczne jest podkreślenie słów wypowiedzianych przez Panią Prezes.
Ten uniwersytet jest teraz inny, bo to słuchacze kształtują jego charakter i przez to bardziej służy słuchaczom, bo realizuje to, czego słuchacze oczekują i niech tak dalej się to rozwija.
Gdy już skończyło się oficjalne podsumowanie, wróciliśmy do tego, co lubimy.
Przyszedł moment zabawy. Wystąpił dla nas kierownik Willi Fitznera pan Mariusz Krajewski prezentując piosenki włoskie. Nie ma co ukrywać, ma chłopak talent i umiejętności, toteż jego występ wzbudził uznanie.
Potem wystąpili dla nas Ilona i Antoni Knapik Toż to była przyjemność wysłuchać w ich wykonaniu popularnych piosenek polskich.
Potem, duet ten porwał nas do wspólnego śpiewania popularnych piosenek biesiadnych. Wtedy to się działo. Wszyscy śpiewali teksty wyświetlane na ekranie, a gdy przyszedł koniec spotkania nikt nie chciał wyjść, bo chcieli jeszcze i jeszcze, ale wszystko ma swój koniec.
Muszę jeszcze wspomnieć o gratulacjach dla najstarszego słuchacza, który mimo swoich 90 lat aktywnie uczestniczył w zajęciach i deklaruje, że od października znów będzie z nami.
W najbliższych dniach będę publikował na facebook wybrane fragmenty z naszego spotkania, by utkwiły nam w pamięci i zachęciły do aktywności zarówno fizycznej jak i intelektualnej.

Zbigniew Kędzierski



Wyjazd w dniach 24/25.06.2022r.

– wyjazd na teren województwa kujawsko-pomorskiego był uzupełnieniem programu z 2021r., kiedy to grupa zwiedzała Ciechocinek, Toruń, Strzelno, i część miejską Inowrocławia. Tym razem trasa prowadziła przez Mogilno (zwiedzanie kościoła klasztornego Zakonu Braci Mniejszych), przejazd do Kruszwicy – (znanej głównie z Mysiej Wieży i legendzie o Popielu) gdzie grupa odbyła rejs statkiem wycieczkowym po jeziorze Gopło. Następnie przejazd do Gospodarstwa Agroturystycznego nad j. Gopło, gdzie nastąpiło zakwaterowanie. Następnego dnia po śniadaniu wyjazd do Inowrocławia, spotkanie z Panią przewodnik i spacer po Uzdrowisku. Podczas spaceru mini chór UTW dał mini koncert. Po obiedzie grupa wyjechała do Siemianowic Śl.

Jan Haberla



Wyjazd na Śląsk Cieszyński w dniu 14.05.2022r.

– wyjazd typowo rekreacyjny, podczas którego odwiedzono „Chatę Kawuloka” w Istebnej, oraz „Muzeum Koronkarstwa” w Koniakowie. Następnie podjechano pod Skocznię narciarską im. Adama Małysza w Wiśle Malince. Dla chętnych był czas na wyjazd wyciągiem krzesełkowym do punktu widokowego. Po południu spacer z przewodnikiem po Wiśle oraz czas wolny.

Jan Haberla



25 czerwiec - "Silver Run Ożarowice".

Spotkanie,
Zostaliśmy zaproszeni na „Silver Run Ożarowice”.
Spotkanie odbyło się 25 czerwca na przyjaznym seniorom terenach Ożarowic.
Regionalny Ośrodek Polityki Społecznej Województwa Śląskiego zaprosił seniorów do walki z dystansem na 2 i na 5 kilometrów po płaskim terenie Gminy Ożarowice. Wśród uczestników spotkania byli ci, co postanowili zmierzyć się z dystansem tym mniejszym i tym większym jak i ci, co skorzystali z zaproszenia, by być i cieszyć się razem z tymi, co odważyli się na marsz w pełnym słońcu i przy wysokiej temperaturze.

Walka z dystansem.
By pokonanie dystansu mogło dojść do skutku, każdy z uczestników musiał poddać się rozgrzewce i wysłuchaniu komunikatu organizatora, że mamy upał i pełne słońce na niebie, to do marszu należy podejść z ostrożnością, bo zdrowie jest najważniejsze. Wszyscy uczestnicy, jak jeden mąż, przystąpili do rozgrzewki, a potem już w grupach 10 osobowych wszyscy stawili się na starcie. Najpierw ruszyli ci, co zdecydowali się na 5 kilometrowy marsz. Gdy „5 kilometrowcy” znaleźli się już na trasie, na starcie ustawili się ci, co uznali, że 2 kilometry to jest ich dystans, że pokonają go i nie doznają uszczerbku na zdrowiu. Ja z aparatem dzielnie towarzyszyłem naszej siemianowickiej grupie, by uwiecznić ich udział w marszu. Już pierwsza dziesiątka stoi na mecie, już gotowa do startu i tylko brak sygnału do rozpoczęcia. Jest sygnał. Najpierw powoli a potem już w tempie dobrym dla zdrowia ruszyły siemianowickie dziewczyny przed siebie, by pokonać swoje słabości i dystans zaplanowany przez organizatorów. Są coraz dalej. Ja i nie tylko ja, udajemy się ku mecie, by przywitać zwyciężczynie dystansu i swoich słabości.

Zadowolenie, że dało się radę,
Już są, już zdobyły metę i medale i szybciutko do cienia i na ławeczki, co możliwe było pod dużym namiotem przez organizatorów ustawionym na boisku w Ożarowicach. Patrząc na uczestniczki marszu wyraźnie widać, że dały z siebie wszystko, ale tak, by nie zrobić sobie krzywdy. Na ich twarzach uśmiech i zmęczenie. Widać także, ze dumne są z faktu, że znów dały radę i że za rok, jak zostaną zaproszone, to staną na starcie i znów pójdą walczyć.

Czas posiłku nadszedł,
bo wysiłek był spory to i zjeść coś po marszu trzeba. Organizatorzy uczestnikom marszu zapewnili darmowy posiłek, a oglądacze mogli sobie posiłek kupić. Kolejka do punktu gastronomicznego świadczyła o tym, że wszystkim dopisywały apetyty. Ukłon w kierunku Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów, który każdemu z uczestników spotkania zapewnił dostęp do wody z dodatkiem smakowym jak ktoś sobie życzył.

Organizatorzy zadbali, byśmy dobrze się bawili
Cały czas organizatorzy nas informowali o przebiegu imprezy jak i zapewniali nam rozrywkę. To grali „Jorgusie”, potem wystąpiła lokalna orkiestra dęta jak i wystąpiły 2 chóry w strojach regionalnych. Było głośno, gwarno i radośnie. Ostatnim punktem występów planowanych był koncert Jacka Silskiego, który śpiewając przeboje innych i swoje, wielu sprowokował do tańca.

Nasze chórzystki zaśpiewały.
Nie było tego w programie, ale nasze uczestniczki uzgodniły z organizatorami możliwość zaprezentowania autorskiej piosenki o Siemianowicach i wystąpiły. Ja oczywiście byłem przy nich i ich występ uwieczniłem i w najbliższym czasie udostępnię go na facebook.

Bawmy się.
Już wspomniałem, że na scenie wystąpił Jacek Silski i spora grupa uczestników ruszyła w tan. Wśród nich nie mogło zabraknąć naszej grupy. Faktem jest, że panów było bardzo mało, ale uczestniczki dzielnie sobie radziły tworząc kręgi wspólnej zabawy. Gdy wszedłem w taki krąg, to mogłem uwiecznić od środka radość tańczących, radość bawiących się seniorów. I nie było ważne, czy do rytmu, czy zgodnie z kanonami stylów tańca. Ważne, że wszyscy świetnie się bawili.

Zdjęcia zbiorowe.
Spotkanie powoli dobiega końca. Jeszcze zdjęcie zbiorowe jak i filmik o tym jak do zdjęcia zbiorowego z uśmiechem na twarzach nasze uczestniczki się ustawiały. I nie ważne jak zdjęcia wyszły, ale radość, śmiech i zabawa przy pozowaniu były najbardziej istotne. Zbliża się godzina odjazdu. Widać, że jesteśmy zmęczeni i chcemy do domu, by w domowym zaciszu wrócić do tych radosnych chwil w Ożarowicach. Należy mieć nadzieję, że znów za rok, w tym samym lub większym gronie...

Zbigniew Kędzierski



15 czerwca. Seniorzy w Planetarium.

Planetarium Śląskie – największe i najstarsze planetarium i obserwatorium astronomiczne w Polsce. Zostało założone 4 grudnia 1955 roku w ówczesnym Wojewódzkim Parku Kultury i Wypoczynku (obecnie nazywany również Parkiem Śląskim) położonym w Chorzowie.
ZA NAMI WEEKEND OTWARCIA!
Ponad 6500 osób odwiedziło nas podczas ostatniego weekendu. Wspaniałe koncerty, nowy system projekcyjny oraz interaktywne ekspozycje ściągnęły w okolice Planetarium Śląskiego całe rodziny. Niektórzy nasi goście po raz pierwszy zobaczyli projekcje na największym w Polsce sferycznym ekranie. Starsi mieszkańcy regionu mogli porównać wrażenia sprzed lat z widokiem ponad stu milionów gwiazd. Uwieńczeniem uroczystości otwarcia był spektakularny, świetlny pokaz dronów. Dziękujemy Wam Przyjaciele za cztery lata cierpliwości.
My seniorzy śląscy do Planetarium weszliśmy w dniu 15 czerwca. Stanowiliśmy grupę 50 osobową, co dla organizatorów stanowiło nie lada wyzwanie. Ci robili wszystko, byśmy zobaczyli jak najwięcej i wyszli z poczuciem zadowolenia i szacunku dla tego miejsca i ich pracowników.
Biorąc pod uwagę ogrom przedsięwzięcia, należy stwierdzić, że organizatorzy wywiązali się z tego wyzwania znakomicie. Ja, piszący te słowa, opuszczając Planetarium byłem dumny, że mamy taką instytucję, która jest chlubą naszego regionu.
Za jakiś czas znów tam wrócę, by jeszcze raz usłyszeć o wielkości świata, który nas otacza i co perfekcyjnie prezentują seansy w Planetarium. Słowa podziękowania dla Pani Ewy Kulisz, która dla seniorów pobyt w Planetarium zorganizowała w ramach 10-lecia Parkowej Akademii Wolontariatu.

Zbigniew Kędzierski



14 czerwca ostatnie w tym roku akademickim warsztaty psychologiczne.

14 czerwca ostatnie w tym roku akademickim warsztaty psychologiczne. Jak ostatnie, to musi być podsumowanie spotkań.
I tak się stało.
Zadaliśmy sobie konkretne pytania;
Co mi w życiu służy, co daje mi energię życia.
Czy przyszedł czas pożegnać się z czymś, czy coś nie jest mi już potrzebne.
Jakie nasiona chcę posadzić na przyszłość, a co chcę zaprosić do swojego życia, czego jeszcze w moim życiu nie było.
Każdy z uczestników odpowiedział sobie na tak postawione pytania.
Każdy z nas wybrał sobie 3 fotografie, które obrazowały indywidualność spojrzenia i pomogły zaprezentować swoje reakcje.
Na podstawie wybranych fotografii i zapisanych na kartce swoich przemyśleń, każdy z uczestników miał możliwość zaprezentowania swojego stosunku do tych trudnych życiowych pytań.
2 godziny minęły szybko. Każdy z uczestników, wychodząc z zajęć, był podbudowany i pozytywnie nastawiony do siebie i swojego stylu życia.
I takie finałowe odczucia były nam bardzo potrzebne.
Do zobaczenia w kolejnym roku akademickim.

Zbigniew Kędzierski



38 Dni Siemianowic - 2022 rok.

Ciąg dalszy rocznicowych uroczystości Siemianowic Śląskich 🎉. Na Rynku ... XVI Światowy Konkurs Gotowania Śląskiego Żuru 😋 (w tym rodzinna Ekipa - córka, wnuczka i prawnuczka naszej Koleżanki Danusi 👍), a na scenie - nasz uniwersytecki Chór "La Le Le" 🎶. Dzisiaj w roli odtwórczyń pieśni stworzonej od początku do końca przez nasze chórzystki i Ich dyrygentkę, a uświetniającą obchody rocznicowe naszego miasta 💝. Wykonanie utworu pt. "Czy godocie, czy mówicie" wsparły wspaniałe dzieciaki ze szkół SP 6, SP 5 i Świetlicy Jordan 👏😍, pomarańczowa ekipa SUTW 🥰 oraz .... mieszkańcy Siemianowic, którzy dostali od nas tekst i z zaangażowaniem przyłączyli się do jego odśpiewania 🙃👍👌🗣👏👏👏. Było podniośle i naprawdę wzruszająco, dziękujemy WSZYSTKIM za współudział w tym pięknym wydarzeniu.

Iwona Zaradna-Szymańska

To była premiera piosenki skomponowanej przez nasze słuchaczki SUTW i P.dyrygent na urodziny naszego Miasta odśpiewana wspólnie z mieszkańcami Ach, jacy jesteśmy dumni

Renata Jaroń-Guzy

Życzenia złożone naszemu miastu z okazji 90- lecia wybrzmiały śpiewająco.To były cudowne chwile-wzniosłe i radosne. Na samo wspomnienie łza się w oku kręci. Dziękujemy wszystkim z nami śpiewającym, a w szczególności dzieciakom z SP 6, SP 5 i Świetlicy Jordan.W takich momentach chce się powiedzieć: - chwilo, trwaj wiecznie

Joanna Zawadzka

Już dziś wraz z Joanna Zawadzka i Renata Jaroń-Guzy , jak i całym chórem z Siemianowicki Uniwersytet Trzeciego Wieku zapraszamy na Rynek Miejski w Siemianowice Dobre Bo Śląskie na wspólne odśpiewanie wyjątkowej pieśni z okazji 90-lecia nadania praw miejskich Bądźcie z nami Złóżmy życzenia naszemu Miastu ... śpiewająco

Krzysiek Nos



31 maja. Siemianowickie kościoły dawniej i dziś.

Ostatni wykład w tym roku akademickim Siemianowickiego UTW za nami. Tym razem wędrowaliśmy szlakiem obiektów i zabytków sakralnych Siemianowic Śląskich podczas prelekcji przygotowanej przez naszą Koleżankę, słuchaczkę UTW, Urszulę Grzesiak.
Wykład bogato ilustrowany zdjęciami wykonanymi przez uczestników Kursu Cyfrowego Senior+ w 2019r., obejmował historię poszczególnych obiektów, zmian następujących na przestrzeni ostatniego stulecia, architektonicznych detali i ciekawostek związanych z artystami, których dzieła możemy podziwiać do dzisiaj, np. m.in. witraż „Bóg Ojciec” siemianowickiego artysty Fryderyka Romańczyka w Kościele p.w. Antoniego Padewskiego. Poznaliśmy zatem bliżej: Kościół Ewangelicki im. Marcina Lutra, Kościół p.w. Podwyższenia Św. Krzyża, Kościół p.w. Św. Michała Archanioła, Kościół p.w. Św. Antoniego Padewskiego.
I choć wiele elementów wyposażenia o historycznej czy zabytkowej wartości zostało usuniętych po II soborze Watykańskim, pozostały one w pamięci wielu z nas.
Z tą historyczną opowieścią przeplatały się osobiste wspomnienia słuchaczy. Były więc wspomnienia rorat przy trzaskającym mrozie, ale w bajkowym klimacie, wspominaliśmy rodzinne, ważne wydarzenia, a to śluby, narodziny dziś już dorosłych dzieci, chrzty i I komunie Św., zakupy opłatków i wianków komunijnych u Sióstr Wizytek, które po ucieczce z Wilna osiadły w Siemianowicach. Wielu z nas pamięta staw przy Kościele p.w. Antoniego Padewskiego, na którym odbywały się regaty kajakowe.
Niezwykle rzetelna dokumentacja przybliżyła nam również zabytki sakralne, te bardziej nam znane, jak: figura Św. Jana Nepomucena z 1802r., kapliczka, tzw. „Panienka” z 1869r., czy Krzyż – Boża Męka przy ul. Watoły z 1856r., ale i te, do których nie wszyscy jeszcze dotarliśmy, jak: krzyż przydrożny w Przełajce z wyrytą datą 1738., cmentarz morowy na Sośniej Górze w Przełajce, krzyż na cmentarzu ewangelickim z 1890r. ufundowany przez braci Fitznerów, czy grota w ogrodzie na terenie Domu Opieki Społecznej prowadzonego przez siostry Boromeuszki .
Trochę boli fakt, że niektóre z tych obiektów, które są świadectwem bogatej historii naszego regionu są bądź zapomniane, jak grób Fitznera czy zaniedbane, jak zabytkowa, być może najstarsza figura w mieście Św. Jana Nepomucena, która ostatnią rekonstrukcję pamięta z r. 1989.
Dopełnieniem tego wspaniale przygotowanego i przystępnie przekazanego wykładu były cytaty z tak lubianych przez nas wszystkich ks. J. Twardowskiego oraz ks. J. Tischnera, a klamrą dla przeglądu bogatej kolekcji zdjęć, tych starodawnych i tych współczesnych niech będą wybrane przez prowadzącą słowa znanego amerykańskiego fotografika z ubiegłego wieku, Aarona Siskinda:
„Fotografia to emocje, bliskość, miłość. To, co utrwalono na filmie, zostanie utrwalone na zawsze … film zatroszczy się o każdą, najdrobniejszą rzecz, na długo po tym, jak Ty sam nie będziesz już pamiętał niczego” .
Dodam, że wyszliśmy z wykładu bogatsi o rzetelną dawkę wiedzy, a i ożywieni wspomnieniami, które ta opowieść wywołała. Dziękując za to Koleżance Urszuli liczymy na kolejne, równie inspirujące spotkania.

Iwona Zaradna-Szymańska



26 maja. Spotkanie seniorów w Willi Fitznera.

26 maja ponownie spotkali się słuchacze naszego UTW jak i seniorzy naszego miasta.
Celem spotkania była integracja środowiska seniorów jak i pokazanie, że wiele możemy.
Nasze spotkanie uświetniła grupa młodzieży z siemianowickiego II Liceum im. Jana Matejki.
Młodzież, jak zwykle, wykazała się dużym zaangażowaniem w to, co pragnęli zaprezentować seniorom. Ich występy łapały za serce i pozwoliły nam wrócić w lata swojej młodości.
Ale na początku dla seniorów zaśpiewała nasza słuchaczka Zosia Strzybny wraz z naszym gościem Andrzejem Chmielowskim.
Im także należą się duże słowa uznania za atmosferę związaną z Dniem Matki, które w dniu 26 maja obchodzimy.
Nasza część artystyczna ta w wykonaniu seniorów jak i ta w wykonaniu młodzieży pozwoliła nam na uśmiech na twarzy i dobre optymistyczne samopoczucie.
Potem jeszcze była filmowa prezentacja piękna naszych Bieszczad i wspólne śpiewanie przy akompaniamencie Andrzeja Chmielowskiego. Wydaje się, że bawiliśmy się świetnie i z uśmiecham na twarzy opuszczaliśmy gościnną nam Willę Fitznera.

Zbigniew Kędzierski



Synagoga w Będzinie.

Najpierw słowa podziękowania dla Janka Haberli, który dla słuchaczy naszego UTW robi wycieczki. Z tego działania ma tylko satysfakcję, że chętni mogą spełniać swoje chęci poznawania okolic tych bliskich i tych dalszych.
Janek jest jednym z tych, który ma poczucie spełnienia, gdy może pozwolić innym na spełnianie swoich marzeń i za to jesteśmy mu wdzięczni.


Synagoga została założona pod koniec XIX wieku z inicjatywy i funduszy bogatego kupca Jakuba Chila Winera. Synagoga najprawdopodobniej jako jedyna w Będzinie przetrwała czasy II wojny światowej bez żadnych zniszczeń i uszkodzeń. Od czasów zakończenia wojny główna sala modlitewna została podzielona ścianką na dwa odrębne pomieszczenia, w których znajdował się skład węgla oraz rupieciarnia.
Przez wiele lat synagoga pozostawała zapomniana, a jej lokalizacja nie była znana. W 2003 r. podczas spotkania Adama Szydłowskiego, prezesa Zagłębiowskiego Centrum Kultury Żydowskiej, z Menachemem Liwerem, jego żoną i rodziną, dowiedziano się o istnieniu synagogi przy ulicy Potockiego 3. Istnienie domu modlitwy miało potwierdzać miejsce po mezuzie na framudze drzwi. W 2004 r. Szlomo Gołdowski podczas wizyty na dziedzińcu kamienicy gdzie znajduje się synagoga wspomniał, że będąc dzieckiem bawił się na podwórku kamienicy Winera, gdy jego ojciec modlił się za pewnymi drzwiami. Nie udało ich się jednak otworzyć, ze względu na nieobecność właścicielki.
Dopiero 6 lipca 2004 r. Adamowi Szydłowskiemu oraz pozostałym członkom Zagłębiowskiego Centrum Kultury Żydowskiej udało się wejść do synagogi. Natychmiast przystąpiono do jej porządkowania: usunięto węgiel, wyburzono ściankę dzielącą salę modlitewną, zabezpieczono malowidła oraz usunięto trzydziesto centymetrową warstwę ziemi, w której znaleziono pozostałości kafli kominka. Na ścianie wschodniej znajduje się zamurowana wnęka po drewnianym Aron Hakodesz.
Wewnątrz głównej sali modlitewnej zachowały się malowidła i freski będzińskiego malarza Altka Winera. Przedstawiają one grób Absaloma, uliczkę Jaffe, grób Racheli, motywy roślinne oraz znajdujące się w medalionach: menora,chanukija, balsaminka oraz świeca hawdalowa.
Na stropie podzielonym na trzy kolebki, które przedstawiają po cztery z każdej strony, czyli Dwanaście Plemion Izraela. W centralnej części znajduje się gwiazda Dawida. Synagoga jest jedną z siedmiu w Polsce, w której zachował się pełny cykl znaków zodiaku. Polichromie są zgodne z ideą syjonizmu. Napisy w języku jidysz wykonali najprawdopodobniej dwaj nieznani malarze.
W 2006 r. dzięki funduszom władz miasta odnowiono bramę wejściową. W 2007 r. synagoga została zamknięta ponieważ z sufitu zaczęła odpadać polichromia. Po trwającym pięć lat remoncie konserwatorskim, który kosztował ponad 120 tys. zł, synagoga została otwarta z początkiem 2012 r. Odrestaurowano polichromie i zabezpieczono obiekt przed wilgocią.




Podziemia Będzińskie.

Podziemia Będzińskie – podziemna trasa turystyczna, urządzona w poniemieckim schronie przeciwlotniczym z okresu II wojny światowej, znajdującym się w Będzinie. Trasa jest udostępniania przez tutejsze Muzeum Zagłębia.
Trasa została otwarta 13 grudnia 2013 roku. Prowadzi korytarzami nieukończonego schronu przeciwlotniczego, wybudowanego w latach 1943–1944 dla ochrony niemieckiej ludności miasta. Schron został wykuty przez więźniów obozów koncentracyjnych we wnętrzu Góry Zamkowej. Wejście do podziemi znajduje się przy Al. Kołłątaja, niedaleko Kościoła Św. Trójcy.
Sama trasa liczy ok. 400 metrów i wiedzie sztolniami oraz korytarzami schronu.
To tyle informacji, a my już jesteśmy w podziemiach. Na głowach kaski, by czymś nie oberwać jak i przed cieknącą wodą włosy nasze kaski chroniły. Korytarze ci dobrze oświetlone, to i elementu strachu za bardzo nie ma, ale kapiąca woda jak i rodzące się stalagmity i stalaktyty robią wrażenie. To korytarz, to komora jak i miejsca niedostępne dla zwiedzających. Budowla ta nie jest zbyt stara, bo z czasów II wojny Światowej, ale swoją ponurością i klimatem robi wrażenie. Jeszce ten plakat ze śmiercią i kosą i już ciśnienie się podnosi.
Faktem jest, że za „bajtla” chodziliśmy w Michałkowicach do schronu mając do dyspozycji tylko latarkę i strach w spodniach i wtedy było strasznie. Teraz jest tylko interesująco. Jak tu chować się tam, gdzie zimno i co rusz woda kapie na głowę. Takie to były czasy i takie schrony.

Zbigniew Kędzierski



O Zamku w Będzinie.

Historia fortyfikacji w Będzinie sięga IX wieku. Już wtedy na Górze Zamkowej wzniesiono gród, prawdopodobnie należący do plemienia Wiślan lub jego zachodniego odłamu. Gród był kilkakrotnie rozbudowywany: m.in. w miejsce pierwotnej palisady wzniesiono istniejący do dziś zewnętrzny wał podgrodzia, a wewnętrzny wał podgrodzia zniwelowano celem założenia cmentarza wczesnochrześcijańskiego (XII wiek). Osadnictwo podgrodowe rozwijało się na południowym stoku wzgórza (obecne podejście pod zamek i teren parafii Św. Trójcy). Wbrew rozpowszechnionym opiniom Tatarzy nie zdobyli grodu – ślady spalenizny odkryte w wale grodu w świetle najnowszych badań archeologicznych (m.in. metodą dendrochronologii) pochodzą z lat wcześniejszych.
I tak o historii niejednego zamku można by snuć opowieść, bo stare zamki mają to do siebie, że mają swoją historię. Podobnie o tym zamku w Będzinie można by jeszcze długo, ale nam seniorom szkoda czasu, to o naszych wrażeniach słów kilka.
Gdy przed nami pokazał się zamek to już wiedzieliśmy, że łatwo nie będzie. Zamek ten ci jest na wzniesieniu, czyli prowadzi do niego droga pod górę, a ponadto sam zamek zbudowany jest bardziej w górę niż poziomo, czyli że będziemy musieli co rusz drapać się do góry, by móc zobaczyć to, co nam zarządzający mogą zaprezentować. Jak przystało na zamek obronny, w jego wnętrzu broni jest pod dostatkiem. Na każdej kondygnacji w gablotach prezentowana ci jest broń różna, ale głównie z dawnych czasów. Obok broni siecznej, są pistolety, karabiny i armaty. Ponadto różnego rodzaju piki, halabardy i kusze. Gdy pan przewodnik snuł opowieść o tym jak z tej broni korzystano, mieliśmy możliwość obejrzenia w co rycerze się ubierali, by nie odnieść uszczerbku od broni tej białej i tej hukowej. Między bronią ściśle polską, oglądać można było oręż japoński jak i amerykański z Winczesterem na czele.
Zamek zdobyty, 2 piętra w górę zdobyte i uczucie, że te wspinanie to nie dla nas, ale ciekawość pcha nas dalej. Przed nami jeszcze 3 kondygnacje, a tam kusze, halabardy i otwarta przestrzeń z widokiem na Będzin i górę Dorotkę. Wszyscy zdobyli poszczególne kondygnacje, ale ostatnią, tą z widokiem zdobyła tylko garstka naszych. Może do góry to wszyscy daliby radę, ale zejście z najwyższej kondygnacji dla niektórych było poza możliwościami. Nic to wszystko. Jak na seniorów, wykazaliśmy się niesamowitym samozaparciem i zdobyliśmy szczyty swoich możliwości a nawet więcej, czyli to, co poza naszymi wyobrażeniami.
2 etap naszej wycieczki w pełni zrealizowaliśmy. Przed nami podziemia będzińskie. Damy radę.

Zbigniew Kędzierski



W Pałacu Mieroszewskich w Będzinie.

Bywa, że daleko jedziemy, by zobaczyć zabytek, czy miejsce interesujące, a potem okazuje się, że nie znamy blisko nas usytuowanych zabytków.
Od słowa do słowa, Janek podchwycił hasło zrobienia wycieczki do Będzina, by; zwiedzić Pałac Mieroszewskich, Zamek w Będzinie, Podziemia w Będzinie i Synagogę.
Okazuje się, że wspaniały obiekt zabytkowy w postaci Pałacu Mieroszewskich mamy tuż pod ręką i wstyd byłby, gdybyśmy go nie zobaczyli.
Wczesnym rankiem 20 maja tego roku pańskiego wstąpiliśmy na komnaty Pałacu, by o kulturze dawnej tych ziem wysłuchać opowieści jak i o czasach niedawnych, gdy rozwój przemysłowy tego regionu spowodował jego rozwój i przybycie znamienitych biznesmenów.
Więcej o tej części naszej wycieczki zamieściłem na facebook, a o kolejnych etapach naszej wyprawy w kolejnych relacjach.
Słowa podziękowania Jankowi Haberli, że mu się chce i wytrzymuje nasze chwilowe narzekania, że za wysoko, że słońce świeci za mocno i w ogóle. W ogóle to wycieczka była fajna i już.

Zbigniew Kędzierski



Spotkanie członków SSUTW dnia 18 maja w Willi Fitznera.

18 maja w Willi Fitznera odbyło się spotkanie członków naszego Stowarzyszenia.
Celem spotkania było podsumowanie tego, co udało się zrobić na rzecz słuchaczy i członków Stowarzyszenia.




Nasi słuchacze zdobyli Beskid Śląski.

14 maja, jak mnie pamięć nie myli, nasi słuchacze pod wodzą Janka Haberli wybrali się w Beskid Śląski, by przypomnieć sobie jak to z kulturą beskidzką dawniej bywało i jest teraz, oraz co tam tak w ogóle się zmieniło.
Mnie tam nie było, ale dotarło do mnie, że było interesująco i radośnie.
Załączam 4 zdjęcia, które do mnie dotarły i apeluje do uczestników, by opisali swoje wrażenia i przekazali zdjęcia, bym mógł zamieścić na naszych publikatorach.

Zbigniew Kędzierski




Suplementy diety, czy to bezpieczne.

Pan dr farmacji Radosław Balwierz przybliżył nam temat suplementów diety.
Za wykład należą mu się słowa uznania, bo powiedział nam prawdę o suplementach diety.
Jest takie powiedzenie „najlepszą dietą jest umiar w jedzeniu”. Suplementy diety są z założenia uzupełnieniem naszej diety, ale jeżeli racjonalnie się odżywiamy, to suplementy diety nie są nam potrzebne.
To po co jeść, te suplementy, jeśli nic nam nie dają. A ponadto, po co, my seniorzy, mamy wydawać pieniądze na coś, co nic nam nie daje, chyba że dobre samopoczucie, bo zażyliśmy sobie coś, co nam nie zaszkodzi, co nie zawsze jest prawdą. Trochę to zdanie poprzednie się zagmatwało, czyli jak z tymi suplementami, tylko w głowie nam mieszają a nic nam nie dają.
Dlatego też, zdrowo się odżywiajmy, chodźmy na spacery i żyjmy wesoło.
W załączeniu slajdy, które warto od czasu do czasu obejrzeć, by uchronić naszą kasę od wyszczuplenia, bo kasa winna być pełna a dobre samopoczucie dadzą nam spacery i dobra dieta.

Panie Radosławie! Liczymy na kolejny wykład.

Suplementy diety, czy to bezpieczne.
Klikając na ten tekst, przejdziesz do slajdera informującego o suplementach diety i o tym, czy są bezpieczne.

Zbigniew Kędzierski



Moja aromatoterapia. Najlepsze olejki eteryczne.

Ponownie spotkaliśmy się na warsztatach psychologicznych, by w czasie wiosennym porozmawiać o terapii zapachami.
Na zewnątrz wiosna już w pełnej krasie, zapachy wiosenne tak intensywne, że kręci się w głowie, to o wiosennych zapachach słów kilka trzeba było powiedzieć.
Od pewnego czasu ludzie coraz bardziej zwracają się w kierunku równowagi, którą daje nam przyroda. Zrozumieliśmy, że lekarstwa i antybiotyki są nam przyjazne, ale najbardziej przyjazna jest nam matka natura.
Zrozumieliśmy, że warto żyć zgodnie z naturą, a ta nam swoimi zapachami da dużo zdrowia. Ale jak wszystko w nadmiarze, tak i nadmiar zapachów i olejków też nam może zaszkodzić. Dlatego też rozsądnie należy stosować aromaterapię i naturalne lekarstwa, bo one nam nie powinny zaszkodzić, a w umiarze, bardzo pomogą.

Zbigniew Kędzierski



Z życia chóru Siemianowickiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku

Tym razem Patronat Zespołu Pieśni i Tańca ”Śląsk” nad naszym uniwersytetem zaowocował zaproszeniem chóru „La Le Le” na warsztaty wokalne.
Ach, jak cudownie było korzystać z doświadczenia najlepszych. Ćwiczenia wokalu i dykcji pod kierunkiem pedagogów znanego w kraju i na świecie ZPiT”Śląsk”zaszczepiły w nas chęć do dalszego rozwoju.
Nad całością jak zwykle czuwała p. Prezes Renata Jaroń-Guzy, za co cały chór serdecznie dziękuje.

Grażyna Spławska
Joanna Zawadzka



Spotkanie z przyrodą Beskidów i wiosną na łąkach w dolinie rzeki Brennicy.

Zwiedzanie Pałacu w Pszczynie dobiegło końca. Teraz drugi etap naszej wyprawy edukacyjnej. Ruszamy w Dolinę Brennicy, by; zwrócić uwagę na zmianę urbanistyki Brennej, gdzie stara zabudowa ustępuje miejsca nowej,
poobserwować zmiany krajobrazowe wynikające z przybycia wiosny,
ocenić hodowlę kwiatów prowadzoną na terenie ośrodka wypoczynkowego „Savana”,
odpocząć po intensywnym dniu przy ognisku z pieczeniem kiełbaski.
Gdy już przeżycia edukacyjne za nami, śmiało mogę napisać, że program historyczny i przyrodniczy zrealizowaliśmy w 100 procentach. W prezentowanych zdjęciach skupię się na kwiatach wiosennych zasadzonych na terenie „Savany”, a potem o podsumowaniu dnia i wreszcie przyszedł moment, by o zaspokojeniu głodu słów kilka.
Oceniając obraz urbanistyczny Brennej, należy stwierdzić, że z tradycyjnej zabudowy niewiele zostało, zabudowa na wzór chat góralskich nigdy nie osiągnie piękna tych tradycyjnych z dawnych czasów. Dlatego też zanika ta sielska wieś Brenna a w jej miejsce powstaje nowa, taka bez wyrazu. Budynek główny „Savany” posiada w sobie coś z dawnego ducha, co prezentowane jest na zdjęciu grupowym, ale jest to tylko to coś i nic więcej.
Dlatego też łatwiej pisać o pięknie kwiatów wiosennych ogrodowych. Podobno w różnych miejscach w naszym kraju jak i nie tylko, prezentowane kwiaty rosną naturalnie. Takiej barwy postaci i kolorów jak kwiaty prezentowane na zdjęciach ja w środowisku naturalnym nie spotkałem. Niektóre z naszych uczestniczek twierdzą, że takie łąki kwiatów miewają u siebie w ogródku. Wierzę im na słowo, ale byłbym całkiem przekonany, gdyby mnie na taki ogródek zaproszono, bym wypowiedziane zapewnienia uwidocznił zdjęciami a potem i słowem.
Jeszcze spotkanie podsumowujące i utrwalające to, cośmy widzieli, by utrwaliło się na dłużej w naszej pamięci. Następnie wypowiedzenie indywidualnych odczuć. A potem już tylko, jako generalne podsumowanie, że winien to być wyjazd początkujący serię wyjazdów, by wiedza słuchacza ciągle się pogłębiała, by jego duch był pełen optymizmu a jego psychika nastawiona była pozytywnie.
Teraz już mi wolno stwierdzić, że przyszedł czas na napoje dla dorosłych jako sposób na zdrowie, skonsumowanie kiełbasek przygotowanych własnoręcznie na grillu. Już przy ognisku mogliśmy sobie odpuścić i poczuć się jak odpoczywający na łonie natury, w chłodnym cieniu i przy ognisku.

Zbigniew Kędzierski



My słuchacze Siemianowickiego UTW w Pałacu w Pszczynie.

W godzinach wczesno rannych 28 kwietnia my, słuchacze Siemianowickiego UTW, znaleźliśmy się u drzwi do Pałacu w Pszczynie.
Możliwość zwiedzenia Pałacu wynikała;
z naszej ochoty do życia,
zaangażowania w naukę
i z pozyskania środków wsparcia z grantów Urzędu naszego miasta, za co serdecznie dziękujemy.
Jest godzina 9 rano, otwierają kasy, wykupujemy zarezerwowane wcześniej bilety i z niecierpliwością czekamy na przewodników. Już są. Biorą nas pod swoje skrzydła i zaczyna się nasza przygoda z historią Ziemi Pszczyńskiej. Ziemia ta co rusz zmieniała swoją przynależność państwową. Najpierw była Śląska, potem Polska, następnie Czeska, by znaleźć się pod skrzydłami Cesarstwa Austrii i Węgier. Następnie Prusy włączyły tą Ziemię do swoich dóbr, by po I wojnie światowej zostać częścią Polski. Bez względu na to pod czyim były ziemie te panowaniem, zawsze wśród ludności dominowali ci, co identyfikowali się z wiarą chrześcijańską i mówili językiem polskim czy śląskim.
Pałac w Pszczynie, jako jeden z nielicznych, oparł się zniszczeniom w czasie I jak i II wojnach światowych. Dlatego też, wchodząc do jego wnętrz, można napawać się pięknymi meblami, które są tam od początku. Same wnętrza są pięknym przykładem budownictwa XIX wieku.
Jeszcze przed wejściem do Pałacu, ja pozwoliłem sobie na spacer po parku, bo tam też jest co oglądać, a wiosna w całej pełni.
Inni udali się na Rynek w Pszczynie, który także jest perełką architektury, by usiąść na ławeczce z księżniczką Daisy.
O samym pobycie w Zamku, spacerze po parku i Starówce, będzie w oddzielnych relacjach, a teraz trzeba wrócić do emocji, które towarzyszyły nam w czasie pobytu w Pałacu.
Ponad 2 lata trwaliśmy w zamknięciu wynikającym z pandemii. Już najwyższy czas było wyruszyć w świat. Nie trzeba było zachęcać. Gdy tylko padło pytanie, kto chce do Pałacu w Pszczynie, w moment lista była pełna.
Potem, gdy uczestnicy dowiedzieli się, że wyjazd edukacyjny będzie dofinansowany, a co za tym idzie, nasze portfele nie zostaną zbytnio uszczuplone, to tym bardziej chcieliśmy do Pałacu w Pszczynie jak i dalej, by oglądać świat i cieszyć się pięknem naszych ziem górskich w czasie wiosny. To tylko pierwsze sprawozdanie z naszej wyprawy.
Kolejne będzie, jak już wspomniałem, ze spaceru po parku przy pałacu, Starówce Pszczyńskiej, a następnie o wiośnie w Beskidzie i kulturze beskidzkiej, bo wyruszyliśmy, by się obudzić oraz by pogłębić swoją wiedzę o otaczającym nas świecie.

Zbigniew Kędzierski



Słuchacze SUTW dla seniorów naszego miasta, spotkanie 3.

28 kwietnia spotkaliśmy się ponownie, po raz trzeci w Willi Fitznera.
Byli seniorzy i była młodzież.
Ale wróćmy do początku. Nasze spotkanie otworzył koncertem dla seniorów Bohdan Wantuła. I nie tylko, że zagrał dla nas standardy muzyki rozrywkowej, to jeszcze opowiedział nam o współczesnej lokomotywie ze Śląska. Koncert ten był preludium naszego spotkania, ale wprowadził atmosferę dobrego podejścia do podsumowania działań słuchaczy naszego UTW na rzecz seniorów naszego grodu.
Mnie w tym miejscu wypada serdecznie podziękować panu Bohdanowi Wantule za to, co dla nas zrobił. Z całym przekonaniem mogę powiedzieć, że na spotkania z naszym wirtuozem zawsze warto iść, bo gra on całym sobą i z dużą dozą empatii dla słuchaczy. Muszę tu zachęcić wszystkich czytających, że na piątkowe koncerty pana Bohdana w Willi Fitzneta od godziny 17.00 jak najbardziej należy iść. . Dość, że fantastyczna muzyka kameralna, to jeszcze atmosfera i chęć do porozmawiania między sobą jak i z artystą.
W ramach przypomnienia, że za naszą wschodnia granicą, Ukraińcy walczą o wolność swoją i naszą, Helena Śpiewak zaśpiewała ludową piosenkę ukraińską pt. „Czerwona Ruta , by w ten sposób pokazać, że jesteśmy z walczącym ludem Ukrainy.
Teraz już o dalszej części spotkania, które było podsumowaniem działalności na rzecz seniorów nie tylko przez seniorów, ale i młodzież. Liczna grupa młodzieży z I i II klasy „Śniadeka” pod kierownictwem swojej nauczycielki pani Iwony Rutkowskiej-Pędzińskiej, zaprezentowała seniorom warsztaty ekologiczne pod nazwą „Klimaciary w akcji”.
Młodzieży było 9 osób. Każdy uczeń prezentował sobą coś, co w życiu jest najpiękniejsze; radość życia, a pani nauczycielka, dynamizm i przykład, jak współpracować z młodzieżą.
To teraz o spektaklu. Młodzi artyści zaprezentowali nam kilka prawd, w imię których należy dbać o środowisko. Wydawało nam się, seniorom, że wiemy wszystko, a młodzież pokazała nam, że nigdy za dużo wiedzy o sposobach, jak o środowisko dbać.
By utwierdzić nas w przekonaniu, że coś wiemy o tym jak chronić środowisko i, że młodzi też wiedzą jak dbać o środowisko, młodzież wraz z ich nauczycielką panią Iwoną zaprezentowała pokaz mody z second hand, czyli z drugiej ręki. Nie jest sztuką kupować ciągle nowe ciuszki. Każdy gram wyhodowanej bawełny to bardzo dużo zużytej wody. By oszczędzić wodę, należy ograniczyć swoje zakupy odzieży, a jeśli już chcemy mieć coś nowego, to odkupujmy używane. Dla nas to będzie nowe, matka przyroda nie będzie obciążona a i nasz portfel nie zostanie nadmiernie uszczuplony. Szczytem występu młodzieży była zabawa internetowa. Ci, co mieli komórki ze sobą, mogli wejść na wspólną platformę i wziąć udział w quizie. Padały pytania ekologiczne, padały odpowiedzi a na twarzach uczestników to rumieniec, to kropelka potu, bo każdy chciał wygrać i pokazać, że senior to też z internetem potrafi współżyć jak i wiedzę ekologiczną posiada.
Atmosfera zrobiła się gwarna a wiedza do głowy o ochronie środowiska jakoś łatwiej wchodziła, szczególnie nam seniorom.
Należą się serdeczne podziękowania „Śniadekowi”, czyli młodzieży i pani Iwonie Rutkowskiej-Pędzińskiej za chwile radości i świetny kurs dbania o środowisko.
Liczymy na następne spotkanie seniorów z młodzieżą.
Potem przyszedł czas na prezentację dzieł z niczego. Przepraszam, sformułowanie z niczego jest nietrafne. Nie jest sztuką zrobić piękne dzieła rąk ludzkich z zakupionych drogich materiałów. Dbając o środowisko, należy robić cuda z materiałów z odzysku. Skorupki z jaj, rolki usztywniające papier toaletowy, gałganki i co tam pod ręką, co wydaje się już niepotrzebne, winno stanowić nasz materiał na dzieła naszych rąk. Danusia Uriga zaprezentowała cuda-ozdóbki, które wykonała sama oraz te, które wykonały nasze słuchaczki i seniorki z innych kręgów z tego co pod ręką. Tak chronią środowisko jak i swój portfel, a ile uciechy mają obdarowywani.
Kolejny punkt, to prezentacja obrazów wykonanych własną ręką. Jadzia Kędzierska i Ewa Barnaś pokazały swoje dzieła namalowane po numerach na płótnie. Ja, żaden znawca sztuki malarskiej jak i pozostali uczestnicy byli pod wielkim wrażeniem tego, co te dziewczyny potrafią. Toż te dzieła wyglądały jakby wyszły spod pędzla znanych artystów. I co istotne, jak same stwierdziły, takie malowanie je wycisza i daje satysfakcję a, to jest najważniejsze. Uznanie innych oglądających ich dzieła jest wisienką na torcie.
Gdy już młodzież nas opuściła i minęły wrażenia po prezentacjach, poświęciliśmy kilka chwil na uspokojenie emocji, śpiewając wspólnie kilka piosenek miłych dla ucha pod kierownictwem Zosi Strzybny.
Było bardzo fajnie, twórczo i należy mieć nadzieję, że za miesiąc znów się spotkamy

Zbigniew Kędzierski

Wspaniałe spotkanie bogate w treści ekologiczne w wykonaniu wspaniałej młodzieży licealnej pod przewodnictwem równie wspaniałej PANI PROFESOR 💏🍀❤Piękna oprawa muzyczna w wykonaniu Bohdana Wantuły i naszej koleżanki Zosi Strzybny 🎹🎤🎼🎵🎶 a to co przedstawiły nasze ARTYSTKI to przeszło nasze wyobrażenia. Piękne prace .... BRAWO KOLEŻANKI. 🎨🖼🎨🖼🌞🏆🏆🏆👏👏👏👏

Teresa Kurek




Spotkanie z Ewą Dałkowską w Teatrze Śląskim w dniu 27 kwietnia 2022 roku.

Znacząca grupa słuchaczy naszego Siemianowickiego UTW udała się na spotkanie ze znaną aktorką scen teatralnych i planów filmowych.
Dobrze jest posłuchać o warsztacie aktorskim z ust osoby, która od wielu już lat jest na deskach scen teatralnych i odegrała tam znaczącą rolę.
Każdy z nas jest aktorem we własnym przedstawieniu. Na własnej scenie gramy swoje życie. Aktorzy zawodowi grają życie innych widzianych raz to ich oczami, raz oczami reżysera, a bardzo często oczami aktora.
Dobrze wiedzieć, że życie to wielki teatr. Dobrze wiedzieć, że każdy gra swoją rolę, ale dobrze też wiedzieć jak inni widzą nasze życie, czy życie znanych ludzi.
Dobrze było posłuchać naszej rówieśniczki, bo miała nam dużo do powiedzenia.
Serdecznie podziękowanie Krysi Suszek, która nam udział w wieczorze autorskim zorganizowała, co pozwoliło nam wyjść z domu i spojrzeć na świat oczami innych.

Zbigniew Kędzierski



Jak w internecie znaleźć to, czego szukamy.

W dniu 26 kwietnia miałem przyjemność wygłosić wykład o kilku sprawach związanych z internetem i istotnych dla seniorów.
Jak szukać i czego się obawiać, oraz jak sobie radzić z niebezpieczeństwami internetowymi.
Starałem się tak, na ile pozwoliła mi moja wiedza, by zaspokoić chociażby w drobnej części oczekiwania słuchaczy.
Mam nadzieję, że dałem słuchaczom chociaż poczucie, że diabeł nie taki straszny a uciechy dużo. Dałem poczucie, że internet jest wielką kopalnią wiedzy, tak wielką, że aż żal, by z niej nie korzystać.
Od pewnego czasu na stronie facebook naszego SUTW zamieszczałem przypadki oszustw internetowych, by słuchacze widzieli te niebezpieczeństwa i wiedzieli jak na nie reagować.
Proszę o reakcję na moje próby ułatwienia seniorom życia w obecnej rzeczywistości. Reakcje te mogą być niepochlebne, byle dawały poczucie bezpieczeństwa.

Zbigniew Kędzierski



NIEZŁE ZIÓŁKO o ziołach słów kilka,

MAJERANEK
Działa przeciwzapalnie, przeciwbólowo, rozkurczowo i moczopędnie, wspomaga leczenie przeziębienia, łagodzi dolegliwości układu pokarmowego.

TYMIANEK
Działa rozkurczowo i antyseptyczne, naturalny środek na infekcje dróg oddechowych. Ma właściwości przeciwgrzybicze, przeciw pasożytnicze, przeciwzapalne, odkażające i wykrztuśne. Ułatwia trawienie tłustych, mięsnych potraw, przyspiesza metabolizm i zapobiega dolegliwościom żołądkowym.

KAPUSTA
Okłady z kapusty pomagają zwalczyć bóle stawów, a także różne zmiany o charakterze guzkowatym, pomaga pozbyć się obrzęków, zapobiega anemii, poprawia ogólną kondycję organizmu. Sok z kapusty wzmacnia odporność.

CEBULA
Działa przeciwzapalnie, bakteriobójczo i grzybobójczo, przeciwpasożytniczo, przeciwzakrzepowo, nieznacznie obniża ciśnienie krwi oraz poziom cukru we krwi. Stosowana w przeziębieniu, infekcjach gardła, zwiększa odporność na choroby. Poprawia trawienie, zwiększa apetyt oraz pobudza perystaltykę jelit. Zewnętrznie stosuje się w leczeniu ran, blizn i bliznowców, przy ukąszeniach owadów.

CZOSNEK
Właściwości zwalczające bakterie, w walce z infekcjami, zwiększenie odporności organizmu, działanie ochronne przed zawałem i udarem, korzystne działanie na pracę układu trawiennego, pozytywny wpływ na regulację ciśnienia krwi, właściwości przeciwnowotworowe.

MIĘTA
Działanie przeciwutleniające, które przekłada się na redukowanie ryzyka rozwoju chorób cywilizacyjnych, w tym otyłości, miażdżycy, nowotworów.  Właściwości bakteriobójcze, rozkurczowe, przeciwzapalne, żółciopędne i żółciotwórcze, pobudzające apetyt i obniżające ciśnienie krwi.

RUMIANEK Działa przeciwzapalnie i rozkurczowo na mięśnie przewodu pokarmowego, ułatwiając pasaż pokarmu i prawidłową perystaltykę jelit.. Z tego względu herbata rumiankowa jest polecana przy dolegliwościach pokarmowych takich jak: odbijanie czy wzdęcia. Działa łagodząco i przeciwzapalnie. Ma także działanie wiatropędne. Pomocniczo można ją stosować przy nadkwaśności żołądka i w leczeniu choroby wrzodowej. Ma także łagodne działanie uspokajające, można pić w łagodnych stanach stresowych w celu rozluźnienia i odprężenia.

MELISA
Właściwości uspokajające przy nerwicach wegetatywnych, stanach lękowych, stanach pobudzenia nerwowego, stresu i rozdrażnienia. Działa też uspokajająco na żołądek i jelita, dlatego tak często polecana jest osobom z zespołem jelita drażliwego. Herbata z melisy wspomoże koncentrację oraz poprawi pamięć. Pomaga w bólu głowy, nawet w bólach migrenowych. Pomaga też na problemy z trawieniem, ponieważ pobudza wydzielanie soku żołądkowego oraz żółci, a przez to przyspiesza trawienie nawet bardzo ciężkich potraw. Można ją podawać na kolkę oraz przy zapaleniu dróg żółciowych. Ma też działanie moczopędne. Wykorzystuje się ją w suplementach wspierających procesy odchudzania oraz utrzymania odpowiedniej masy ciała. Regularne picie herbaty melisy obniża cholesterol we krwi, a to może zapobiec wystąpieniu miażdżycy. Dzięki właściwościom uspokajającym, wpływa na obniżenie ciśnienia krwi oraz prawidłową pracę układu krwionośnego.

BABKA
lancetowata i zwyczajna Działa przeciwzapalnie na śluzówkę jamy ustnej i gardła oraz przewodu pokarmowego, wzmaga krzepliwość krwi i uszczelnia naczynia krwionośne, przyspiesza gojenie ran i podrażnień skóry, łagodzi kaszel, pomaga w leczeniu schorzeń górnych dróg  oddechowych, wrzodów żołądka i dwunastnicy. Odwary z liści wykorzystuje się zewnętrznie do przemywań oczu w zapaleniu spojówek i powiek.

MNISZEK LEKARSKI Działa przeciwcukrzycowo, moczopędnie, pomaga w dolegliwościach skórnych, żołądkowych, poprawia odporność, wykazuje pewne działanie antynowotworowe. Skuteczny w leczeniu przeziębień i infekcji górnych dróg oddechowych. Pomocny w chorobach skóry, szczególnie działa na nieestetyczne kurzajki i brodawki, takie działanie wykazuje mleczko, które widać po złamaniu łodygi. Wspomaga trawienie - wpływa na zwiększenie wydzielania soku żołądkowego i żółci, zapobiega zastojom żółci, polecany w przypadku zapobiegania kamicy żółciowej, w niedoborach soków żołądkowych, w rekonwalescencji w chorobach wątroby, Wspomaga w odchudzaniu - obecna w mniszku lekarskim inulina ogranicza łaknienie, Wykazuje właściwości przeciwnowotworowe - wyciąg z korzenia mniszka pity pod postacią herbatki ma według niektórych naukowców wpływ na choroby nowotworowe, szczególnie w przypadku białaczki i chłoniaków. Napar z kwiatów mniszka reguluje cykle miesiączkowe i pracę jajników.

POKRZYWA
Znana ze swoich antybakteryjnych właściwości, ma właściwości wzmacniające organizm, wykazuje też właściwości moczopędne, zaleca się ją na problemy skórne, zwłaszcza trądzik, wspomaga funkcjonowanie wątroby, trzustki i żołądka. Pozytywnie oddziałuje na włosy i paznokcie.

JASNOTA BIAŁA
Właściwości ściągające, przeciwzapalne, przeciwkrwotoczne, antybakteryjne, żółciopędne, rozkurczowe, moczopędne, uszczelnia ściany naczyń krwionośnych, zwiększa ich elastyczność. Pomaga na obfite, bolesne miesiączki, a także objawy stanów zapalnych narządów rodnych. Korzystnie wpływa na pracę układu pokarmowego, wspomaga pracę wątroby, trzustki i śledziony. Płukanki z jasnoty stosuje się przy zapaleniu gardła, krtani i jamy ustnej. Stosowana jest też przy nieżytach dróg oddechowych. Okłady stosowane na zranioną skórę działają przeciwzapalnie i antyseptycznie, przyspieszają gojenie. Pomaga w zewnętrznych schorzeniach narządów rodnych, przy stanach ropnych, upławach i zapaleniu pochwy. Ze względu na oczyszczające właściwości ziela, można je stosować w zwalczaniu trądziku młodzieńczego oraz różnych wysypek skórnych. Płukanki zalecane są przy łupieżu i swędzeniu skóry głowy. Okłady z naparu przyniosą ulgę zmęczonym oczom, zniwelują opuchnięcia i cienie pod oczami.

JASNOTA PURPUROWA (PLAMISTA)
Działa korzystnie na układ trawienny, hamuje stany zapalne oraz skurcze mięśni gładkich, wzmacnia wydzielanie soku żołądkowego, żółci i soku trzustkowego. Działa przeciwzapalnie oraz ochronnie na wątrobę. Hamuje rozwój bakterii i grzybów. Działa leczniczo na nieżyty górnych dróg oddechowych. Pomaga rozładować stres i przynosi ulgę w przypadku bólu kręgosłupa. Zmniejsza napięcie ścian naczyń krwionośnych, dzięki czemu obniża nieco ciśnienie krwi. Łagodzi bóle migrenowe. Hamuje nadmierne krwawienia miesiączkowe, znosi białe upławy. Zmniejsza dolegliwości miesiączkowe

PODAGRYCZNIK
Działa przeciwzapalnie, hamuje procesy zachodzące w stanach zapalnych stawów i w chorobie reumatycznej, hamuje wzrost niektórych bakterii i grzybów, koi ból, pomaga leczyć podagrę (dnę moczanową) dzięki szybszemu usuwaniu soli kwasu moczowego z organizmu , rwę kulszową, przyspiesza również gojenie ran, pomaga się uspokoić i wyciszyć, reguluje przemianę materii, pozwala zmniejszyć hemoroidy, stany zapalne pęcherza moczowego oraz bóle nerek odczuwane przy kamicy nerkowej.

STOKROTKA
Działa przeciwzapalnie i lekko moczopędnie, zalecana jest w stanach zapalnych układu moczowego, problemach z pęcherzem. Napary z kwiatów usprawniają usuwanie z organizmu szkodliwych produktów przemiany materii, skutecznie poprawiają czynność wątroby. Napar pomaga chronić stawy, oczyszcza krew ze szkodliwego dla nich kwasu moczowego. Herbatka jest też skuteczna w przypadku zapalenia jelit i biegunki.

JASKÓŁCZE ZIELE
(glistnik)
Działa silnie uspokajająco, nasennie oraz odprężająco (hamuje skurcze mięśni), przeciwbólowo i znieczulająco, moczopędnie, przeciwobrzękowo, reguluje wypróżnianie, obniża ciśnienie krwi, ułatwia oddychanie. Łagodzi uporczywe bóle brzucha podczas miesiączki. Łagodzi dolegliwości podczas kolek oraz zapalenia pęcherzyka żółciowego. Sok z glistnika ma działanie bakterio oraz wirusobójcze przez co wykorzystuje się go przy leczeniu kurzajek i brodawek.

BEZ CZARNY
(kwiat)
Działa napotnie, obniża temperaturę ciała, wykrztuśnie, pomaga pozbyć się wydzieliny przy mokrym kaszlu, wspomaga układ odpornościowy, działa przeciwzapalnie i odkażająco na błony śluzowe, moczopędnie, wspomaga oczyszczanie organizmu, wzmacnia ścianki naczynek krwionośnych. U mężczyzn, regularne picie naparów z kwiatów czarnego bzu łagodzi przerost gruczołu krokowego.

LIPA
Działa napotnie, przeciwgorączkowo i rozgrzewająco. Łagodzi ból gardła,zmniejsza dolegliwości w przypadku anginy, grypy czy zapalenia oskrzeli, łagodzi kaszel i chrypę, działa również moczopędnie. Relaksuje, uspokaja i zmniejsza napięcie Napary z lipy można stosować także zewnętrznie przy kłopotach z cerą i trądzikiem i przy cerze naczyniowej. Łagodzą zapalenie spojówek oraz zmniejszają opuchliznę i obrzęki wokół oczu, a także likwidują cienie pod nimi. Ma też korzystny wpływ na skórę głowy i włosy. Zaleca się ją do włosów słabych i cienkich, a także suchych i zniszczonych oraz pomaga w walce z łupieżem. Wspomaga przy problemach jelitowo-żołądkowych, zwiększa przepływ żółci do dwunastnicy, ułatwia trawienie i wydalanie niestrawionych resztek.

BLUSZCZYK KURDYBANEK
Stosowany w przypadku zaburzeń układu pokarmowego, pomaga walczyć z niestrawnością, poprawia trawienie i przyspiesza przemianę materii, pobudza wydzielanie soków trawiennych, regeneruje wątrobę, zapobiega zaleganiu żółci w woreczku żółciowym i wspomaga pracę trzustki. Można go stosować również na wzdęcia i kłopotliwe gazy. Pozytywnie wpływa na pracę serca. Stosowany regularnie przyczynia się do uspokojenia układu nerwowego - łagodzi stres. Zewnętrznie napary z kurdybanku działają regenerująco i przeciwzapalnie, dzięki czemu mogą być wykorzystywane do przemywania skóry. Sprawdza się w przypadku świądu i trądziku, przyspiesza gojenie się ran, skaleczeń oraz oparzeń. Przynosi ulgę przy zespole jelita drażliwego. Oczyszcza organizm z toksyn.

LAWENDA
Uspokaja i pobudza, wpływa tonująco na układ nerwowy, łagodzi skutki stresu emocjonalnego i napięcia nerwowego, ułatwia zasypianie. W przypadku zmęczenia i znużenia, zapach lawendy pobudza aktywność umysłową. Pomocna przy kłopotach z układem trawiennym: pobudza wydzielanie soków żołądkowych i żółci, poprawia apetyt, przyśpiesza trawienie, łagodzi kolki i wzdęcia, przyśpiesza ruchy perystaltyczne jelit. Pomaga w leczeniu zaparć i dolegliwości powodowanych niestrawnością. Działa rozluźniająco na mięśnie i łagodzi np. bóle miesiączkowe i bóle brzucha, spowodowane nagromadzeniem się gazów. Zapach lawendy jest skutecznym środkiem zwalczającym fizyczne objawy wywołane stresem, np. napięciowe bóle głowy czy migrenę. Pomocna w zwalczaniu różnych infekcji: zapalenie gardła, zatok, oskrzeli, migdałków lub  pęcherza.

TASZNIK
(bydlnik, tobołek pastuszy, chlebek Baby Jagi) Ma korzystny wpływ na funkcjonowanie układu krwionośnego. Obecność rutyny zwiększa szczelność naczyń krwionośnych. Wykorzystywany jako środek hamujący krwawienie. Pomaga przy krwawieniu z nosa, z przewodu pokarmowego czy wylewach do siatkówki oka. Jest też stosowany do zahamowania długich i obfitych miesiączek. Dodatkowo zwiększa krzepliwość krwi i jednocześnie obniża jej ciśnienie. Działa kojąco na układ moczowy, dlatego wykorzystuje się go jako środek wspomagający leczenie zapalenia gruczołu krokowego, pęcherza moczowego i nerek. Przyspiesza powrót do zdrowia przy podrażnieniach dróg moczowych.

PODBIAŁ
Działa wykrztuśnie, zmniejsza napięcie mięśni górnych dróg oddechowych oraz oskrzeli, przeciwzapalnie i ściągająco na błony śluzowe gardła, a także przełyku. Ma działanie przeciwnowotworowe. Jest stosowany również w kosmetyce.

Aleksandra Bober



Chór „La Le Le„ Siemianowickiego UTW w Filharmonii Częstochowskiej.

„Jak wielką moc posiada śpiew, rozprasza troski, koi gniew...”- to motto koncertu "Śpiewające świętowanie wiosny 2022", które odbyło się w Filharmonii Częstochowskiej , pod patronatem Prezydenta Miasta Częstochowa.
W sali koncertowej Filharmonii wystąpiły chóry Uniwersytetów Trzeciego Wieku z woj. śląskiego oraz województw ościennych. Do udziału w koncercie został zaproszony również chór naszego UTW, który miał zaszczyt zaprezentować się jako pierwszy , a wykonane przez chórzystki utwory zostały entuzjastycznie przyjęte przez publiczność. Bardzo wzruszający moment nastąpił , gdy na zakończenie koncertu na scenie zgromadzili się chórzyści ze wszystkich występujących chórów i wspólnie zaśpiewali ukraińską piosenkę ludową"Rewe ta stohne". W niejednych oczach pojawiły się łzy.
Dziękujemy organizatorom za zaproszenie, a Zarządowi naszego UTW za umożliwienie nam udziału w tym wspaniałym wydarzeniu muzycznym.
Chór "La Le Le"- rozpoznawalny już i doceniany przez środowisko seniorów województwa śląskiego - zawsze stara się godnie reprezentować Siemianowicki Uniwersytet Trzeciego Wieku, a co za tym idzie - również nasze miasto.

Grażyna Spławska
Joanna Zawadzka



Grupa Trampów SUTW rozpoczęła swoją działalność!

W kwietniu rozpoczęły się wspólne spacery z kijkami.
Spacery odbędą się 15 i 22 kwietnia.
Miejsce zbiórki; wejście do Parku Śląskiego od strony telewizji.
Godzina wymarszu; 10.00
Zapraszamy wszystkich chętnych!
Grupę poprowadzi Wanda Markowicz.
Mamy nadzieję, że 15 kwietnia będą nas co najmniej 4 osoby a potem już 8. Warto wyjść z domowego zamknięcia.
W tle zdjęcia czosnek niedźwiedzi.

Zbigniew Kędzierski



„Jak radzić sobie ze stresem w czasie wojny i pandemii”,

„Jak radzić sobie ze stresem w czasie wojny i pandemii”, to tytuł wykładu wygłoszonego przez naszą koleżankę psycholog Annę Krzymińską, która wiedziała o czym trzeba do nas mówić, a równocześnie wywodzi się z tego samego kręgu kulturowego jak słuchacze.

Na początku powiem wprost; ci co nie przyszli stracili wiele o ich zdrowiu nie wspominając. My wiemy co i jak, a nieobecni nie mogli się dowiedzieć.

Punktualnie o 16.00 stanęła Anna Krzymińska twarzą w twarz z słuchaczkami naszego uniwersytetu. My pełni oczekiwań, koleżanka Ania zaś z nadzieją, że da radę zaspokoić nasze oczekiwania w temacie jak nie dać się wykończyć.
Zaczął się wykład. Słowa otuchy popłynęły do nas, poparte wstępem o naszych podstawowych odruchach na emocje nas gnębiące. Już się dowiedzieliśmy, że nasz mózg robi to co uważa za słuszne a my tylko możemy korygować jego zachowania. Dowiedzieliśmy się także, że nasze reakcje w teraźniejszości wynikają nie tylko z tego co chce mózg, ale głównie z bagażu doświadczeń jakie nas spotkały od naszego narodzenia do dzisiaj.
Bo to jak się zachowujemy nie bierze się znikąd, tylko jest wynikiem naszych przeżyć.
Czy możemy wobec tego coś z tym zrobić? Oczywiście, że możemy i to była następna część wykładu. Winniśmy kształtować nasze nowe zachowania tak, by mózg był zadowolony a nasze zdrowie na tym nie ucierpiało. Winniśmy nie obarczać się poczuciem winy, ale wręcz powinniśmy dbać o siebie zachowując poczucie swojej wartości. Jesteśmy tacy jacy jesteśmy, inni nie będziemy i nie dajmy się zwariować.
Muszę tu wyrazić słowa podziękowania naszej drogiej Annie Krzymińskiej za wartki i logiczny wykład. Muszę podziękować w imieniu słuchaczy za podtrzymanie nas na duchu i wytyczenie racjonalnej ścieżki zachować w tym współczesnym zwariowanym świecie.
Muszę też wyrazić nadzieję, że to nie jest nasze ostatnie spotkanie i, że niedługo znów będziemy mogli wysłuchać miłych słów i wskazania optymalnych ścieżek naszego bytu.

Zbigniew Kędzierski

Klikając na druki powyżej, przejdziesz do ich formy w postaci obrazu do wydrukowania.




„Jak być dobrym dla siebie”.

„Jak być dobrym dla siebie”. dr Kristin Neff
ODKRYWANIE SAMOWSPÓŁCZUCIA
Rodzaj natrętnego krążenia wokół „ja, siebie i tego, co moje” nie jest tym samym, co miłość do samego siebie… Kochanie siebie kieruje nas w stronę zdolności do bycia odpornym, wewnętrznego współczucia i zrozumienia, które są po prostu tym, co nazywamy życiem. – Sharon Salzberg, „The Force of Kindness”.
Współczucie okazywane samemu sobie.
Samowspółczucie z definicji obraca się wokół tych samych wartości. Przede wszystkim musimy uspokoić myśli i uświadomić sobie własne cierpienie. Odczuwany ból nie może nas w żaden sposób zmienić, jeśli nie przyjmujemy nawet do wiadomości jego istnienia. Czasami cierpienie jest w naszym życiu tak bardzo obecne, że nie możemy myśleć o niczym innym. Jednak częściej niż się spodziewasz, nie jesteśmy w pełni świadomi naszego cierpienia. Siłą tradycji kultura zachodnia nakazuje nam zaciskać zęby. Od dziecka mówiono nam, że nie powinniśmy na nic narzekać i że musimy zwyczajnie dawać sobie w życiu radę. Jeśli znajdziemy się w trudnej lub stresującej sytuacji, bardzo rzadko przychodzi nam do głowy myśl, że powinniśmy chwilę odpocząć i przyznać przed samym sobą, z jak ciężkim zadaniem przyszło nam się zmierzyć. W momencie gdy nasz ból ma źródło w samokrytyce – jeśli jesteś na siebie zły za nieuprzejme traktowanie jakiejś osoby lub za robienie głupich uwag na przyjęciu – nawet trudniej jest nazwać nasze odczucia cierpieniem. Pamiętam, że kiedy spotkałam dawno niewidzianą koleżankę, gapiąc się na jej wystający brzuch, zapytałam: „Mamy się czegoś spodziewać?” „Hmmm… nie”, odpowiedziała, „Ostatnio trochę przytyłam”. „Aha…” bąknęłam, a moja twarz przybrała buraczkowy kolor. Zwykle nie zauważamy w takich chwilach naszego bólu i tego, że zasługujemy na okazanie nam współczucia. Ostatecznie to ja zawaliłam, czy nie znaczy to, że zasługuję na karę? Cóż, a czy karzesz swoich przyjaciół lub członków rodziny za to, że coś im nie wyszło? No dobrze, może odrobinę, ale czy czujesz się z tym dobrze?
Każdy człowiek od czasu do czasu popełnia błędy – to życiowy fakt. I jeśli się nad tym zastanowić, dlaczego mielibyśmy się spodziewać czegokolwiek innego? Gdzie się podział ten spisany kontrakt, gwarantujący ci bycie doskonałym, to, że nigdy nie doświadczysz porażki i że twoje życie będzie takie, jakie sobie tylko wymarzysz? O, przepraszam. Musiał wkraść się jakiś błąd. Podpisywałem się pod planem „wszystko pójdzie jak z płatka do dnia mojej śmierci”. Czy mogę rozmawiać z kierownikiem? Sprowadzam takie podejście do absurdu, a jednak większość z nas postępuje, jak gdyby coś poszło bardzo nie tak, kiedy napotykamy na przeszkodę lub nasze życie przybiera niechciany lub niespodziewany obrót.

dr Kristin Neff



Liderzy podsumowują i plany snują.

Gdy siedzisz z boku i mimowolnie słyszysz, jak seniorki rozmawiają o tym jak żyć aktywnie i pomóc innym aktywnie żyć, to aż się chce słuchać.
Pod koniec każdego miesiąca spotyka się grupa aktywnych seniorek, które są liderkami poszczególnych grup zajęciowych realizowanych w ramach Siemianowickiego UTW.
Gwoli jasności, by być słuchaczem naszego UTW nie trzeba mieć skończonych żadnych szkół ani nie trzeba zdawać egzaminów wstępnych. Wystarczy mieć ochotę żyć aktywnie i brać udział w zajęciach realizowanych przez członków stowarzyszenia UTW.
Poza chęcią, należy wypisać deklarację i dokonać opłaty za zajęcia w których będzie brało się udział i to wszystko.

A czemu Uniwersytet?
Bo działamy w tym samym czasie, co uczelnie, czyli działamy cały rok, poza miesiącami wakacyjnymi.
Spotkanie liderek to miejsce, gdzie podsumowuje się aktywność słuchaczy i wymyśla się co by tu jeszcze, by życie seniora było szczęśliwe.
I wracając do pierwszego zdania; gdy siedzę z boku i słyszę jak pięknie toczą się zajęcia i jak dają poczucie satysfakcji uczestnikom, to nie żal mi, że poświęcam dla ich szczęścia swój czas.
Widzę, że jestem w otoczeniu tych, co nie narzekają, nie krytykują tylko żyją do przodu i niech tak będzie dalej.
Mam satysfakcję, że słuchacze walczą ze swoimi słabościami i mają marzenia. To, że mają marzenia już jest radością życia, ale to, że marzenia te realizują, to już jest wielka satysfakcja.
Załączone zdjęcia prezentują zaangażowanie liderek, czyli tych pań, które mają radość w tym, że sprawiają radość sobie i innym i niech tak zostanie.
Liderki myślały już o tym, jak zacząć nowy rok akademicki i jak zachęcić innych do wspólnych spotkań i ćwiczeń jak i wspólnych wyjazdów.
Pomimo wojny za miedzą i widmem pandemii, trzeba żyć i to radośnie, i tak będzie za sprawą aktywnych seniorek.
Serdeczne podziękowania dla pani Marty za udostępnianie nam kawiarni na spotkania.

Zbigniew Kędzierski



Kółko rękodzieła.

Za nami kolejne spotkanie „Kółka rękodzieła”. na którym robimy coś z niczego.
Ze względu na zbliżające się Święta Wielkanocne, robimy stroiki, które udekorują nasze domy z tej okazji i dadzą nam możliwość obdarowania bliskich, znajomych a może też sąsiadów niebanalnymi wytworami naszych rąk.
Przez minione dwa tygodnie od ostatniego spotkania zrobiliśmy w domu kilka stroików, które sobie pokazałyśmy, a przy okazji zdradziliśmy sobie niektóre tajniki tych prac, tzn. jak poradzić sobie z oporem używanych materiałów takich jak: bibuła, witki brzozowe, rolki po papierze toaletowym i ręcznikach papierowych, skorupki z jajek, wytłoczki po jajkach i inne.
Przy okazji takiego spotkania nie tylko pracujemy, ale też wymieniamy różne ploteczki i wiadomości, co gdzie i kiedy się dzieje.
Zastanowiłyśmy się też nad istotą spotkania: czy większą wartość posiada samo spotkanie, czy wymiana informacji o umiejętnościach robienia czegoś z niczego.
Po głębszym zastanowieniu oceniłyśmy, że obydwa elementy spotkania są tak samo ważne, albo powiedzmy szczerze, są istotą naszego życia.
Każdy człowiek posiada ciut inne umiejętności, których inni nie posiadają inni, bo każdy z nas jest inny. Wzajemne spotkania są istotą naszego człowieczeństwa i powodują, że życie jest ciekawsze. Dlatego też nie bójmy się spotykać i chwalić się tym, co nas wyróżnia i u innych może wzbudzić uznanie, bo uznania każdy z nas pragnie, bo wtedy jest się bardziej szczęśliwym.

Danuta Uriga



Etykieta na dworze Ludwika XIV

Znów mieliśmy okazję spotkać się w Akademii Muzealnej, by wysłuchać wykładu o zwyczajach jakie panowały w czasie rządów Ludwika XIV.
Po raz pierwszy, jak mnie pamięć nie myli, przed nami wystąpił Patryk Leszner. Młody ci to chłopak, ale z wrażliwym tematem zwyczajów na dworze króla „Słońca” dobrze sobie poradził. Wyraźnie było widać, że do wykładu się przygotował, a drobne zacinanie się w trakcie wykładu, dodawało blasku snutej przez niego opowieści.
My, słuchacze mogliśmy zapamiętać, że blichtr nie zawsze szedł w parze z dbaniem o higienę a o dobrym zachowaniu według naszych wzorców, to tylko można było pomarzyć.
Gdy już król zaspokoił swoją rządzę władzy, jego otoczenie z nim lub i bez niego oddawała się rozpuście w szerokim tego słowa znaczeniu. Jak w naszej Polsce szlacheckiej, stosowano maksymę „jedz, pij i popuszczaj pasa” tak i w Wersalu maksyma ta miała zastosowanie.
Może mi się i epoki i miejsca pomieszały, ale wniosek może być jeden, że żyjemy zdrowiej, ale czy z tego powodu jesteśmy zadowoleni?

Zbigniew Kędzierski



"Niezłe ziółko".

Aleksandra Bober w ramach wykładu pt. „Niezłe ziółko” postanowiła nam przypomnieć, że „daleko szukamy a blisko mamy”.
Rzecz o środkach do walki z naszymi słabościami. Co najczęściej nam dolega;
- jesteśmy zdenerwowani, zestresowani,
- czujemy, że żołądek nasz jest ciężki,
- nabawiliśmy się przeziębienia czy innej infekcji,
- skaleczyliśmy się i leci krew,
- obiliśmy się o coś tam i obite miejsce będzie puchnąć,
- i wiele takich przyziemnych dolegliwości.
W takich chwilach sięgamy do apteki, by skorzystać z leków z apteki, bo tak najłatwiej, ale czy najzdrowiej?
Już od dawna wiadomo, że dawno, dawno temu, ludzi dotykały takie podobne zdarzenia a aptek nie było i o lekach aptecznych nikt nie wiedział. Były za to babcie zielarki, które potrafiły z tego co obok nich rosło wyczarować lekarstwo działające natychmiast. Wychodziły przed chałupę i po chwili wracały z ziółkiem. Nad ziółkiem tym odprawiały swoje czary, ewentualnie zrobiły z niego wywar lub napar i takim czymś eliminowały naszą przypadłość. Lenistwo i wygodnictwo kieruje nas do domowej apteczki. Wydaje się jednak, że zdrowsze dla nas są ziółka, bo bardziej naturalne a ponadto spacer, by zioła pozyskać jest dodatkowym, bardzo ważnym elementem wpływającym pozytywnie na nasze zdrowie.
Drodzy seniorzy!
Do zdrowego trybu życia namawiała nas p. Ola Bober, do stosowania ziół zamiast tabletek i ja się z nią w pełni zgadzam.
Serdecznie dziękujemy pani Oli za wykład i liczymy na krótkie a konkretne informacje jakie ziółko i na co stosować, by zamieścić to na naszej stronie, by było pod ręką na wypadek zdarzenia zdrowotnego.

Zbigniew Kędzierski



O artystach, co dla seniorów wystąpili.

Spotkanie dla seniorów zorganizowane przez słuchaczy Siemianowickiego UTW miało oprawę artystyczną. Nie jest sztuką pozyskać środki i zaprosić znanych wykonawców. Sztuką jest samemu opracować program, pozyskać wykonawców i część artystyczną zrealizować.
Godzinny program artystyczny nasze słuchaczki wykonały pod kierownictwem Zosi Strzybny.
Program był wartki, wiosenny, kobiecy i znalazł uznanie uczestników spotkania.
Znaleźliśmy też uznanie w oczach kierownictwa willi Fitznera i w nagrodę w ramach wolontariatu wystąpił dla nas Mariusz Krajewski, za co serdecznie podziękowali mu uczestnicy spotkania.

Zbigniew Kędzierski



O prezentacji swojej książki słów kilka.

Gdy stanąłem przed słuchaczami naszego UTW, by zaprezentować moją autobiografię, miałem nogi jak z waty a serce biło jak oszalałe. Dzielnie obok mnie stanęła Wiesia Szlachta, by wesprzeć mnie w tej trudnej dla mnie chwili. Jej spokój i profesjonalizm w sposób dla mnie znaczący pozwolił mi na pozbieranie swoich emocji i dzielnie stanąć przed wymagającymi słuchaczami.
Blisko godzinę trwał mój monolog, który nabrał ramy poukładanego, bo w tym właśnie pomogła mi Wiesia Szlachta.
Moja prezentacja mogła trwać godzinę, bo słuchacze uszanowali moją pracę i wydaje mi się, przychylnie przyjęli moją opowieść o bajtlu, pół Ślązaku i seniorze.
Dlatego teraz, gdy już ochłonąłem a na moją głowę nie wylała się fala hejtu, mogę - już spokojny - serdecznie podziękować Wiesi Szlachcie za to, że mnie wsparła, a słuchaczom za to, że wysłuchali mnie i pracy mojej nie skrytykowali.
Równocześnie pozwalam sobie rzucić hasło, by każdy kto ma odwagę, o sobie opowiedział publicznie, bo warto, bo poczuje się lepiej opowiadający, a słuchacze będą mogli swoje życie porównać do przeżyć innych.

Zbigniew Kędzierski

Czytałam wcześniej w internecie, ale z przyjemnością wracam do czasów, gdy pracowaliśmy w jednej firmie.
Jadzia z kolei była pierwszą szefową mojej córki, gdy zaczynała pracę w szkole. Miło wracać do młodych lat .

Zofia Armatys

To było bardzo ciekawe spotkanie autorskie.
Gratulacje.
Dla Zbyszka za napisanie autobiograficznej książki, w której każdy z nas mógł odnaleźć cząstkę siebie, bo przecież opisałeś te wspólne czasy. I to, że dochód ze sprzedaży książki przeznaczyliście na tak aktualny cel na rzecz uchodźców z Ukrainy zasługuje na najwyższe uznanie!
Brawo Zbyszek!
Brawo Jadzia! 

Helena Śpiewak

Pani Wiesia Szlachta naprawdę prowadziła prezentacje tak jakbyśmy mieli przed sobą laureata nagrody Nobla  a, że ja jestem dziewczyną z gminy to tym większy sentyment i zainteresowanie.

Irena Maciejewska

Tak się cieszę, że Zbyszek mógł zaprezentować swoją autobiografię szerszej publiczności.
  Miałam ten zaszczyt czytać ją wcześniej i cały czas byłam zdania, że konieczny jest wieczór autorski.
Ta książka to mój osobisty powrót do lat młodości oraz do historii, które znam z opowiadań rodziców. Brawo autor. 
Ukłony należą się także żonie Jadzi.
To ona była muzą i wsparciem, dzięki czemu powstała ta książka.
Przez wiele wątków przewija się jej postać, co czyni biografię Zbyszka ciekawą i barwną, a przy tym jednocześnie taką bliską nam.

Renata Jaroń-Guzy




Siemianowicki UTW dla seniorów.

W dniu 17 marca po raz drugi odbyło się spotkanie siemianowickich seniorów organizowane przez Siemianowicki Uniwersytet Trzeciego Wieku.
Należą się serdeczne podziękowania naszym słuchaczkom, które pod przewodnictwem Zosi Strzybny przygotowały program artystyczny. Powiało wiosną i radością, bo Dzień Kobiet był co dopiero i warto było wrócić wspomnieniami do tego święta. Wiosna już też za oknem to i wiosenne piosenki słuchało się z przyjemnością.
O swojej prezentacji swojej książki nie mnie się wypowiadać.
Z dużym niepokojem czekam na recenzje tych, którzy byli uprzejmi wysłuchać mojej prezentacji, której dokonałem przy pomocy Wiesławy Szlachty, członkini Stowarzyszenia od samego początku jego istnienia.
Następne spotkanie w Willi Fitznera 28 kwietnia, na które zainteresowanych zapraszamy po uprzednim zgłoszeniu chęci uczestnictwa.

Zbigniew Kędzierski



Spacerem sentymentalnie po Siemianowicach.

Dwa lata to spory szmat czasu. Najpierw pandemia, a teraz wojna za naszą wschodnią granicą, nie sprzyjają życiu jakie się seniorowi należy, który po wielu latach pracy winien mieć spokojne życie.
My słuchacze Siemianowickiego UTW postanowiliśmy wziąć sprawy we własne ręce i życie swoje pokolorować.
Już od ponad miesiąca mamy możliwość uczestniczenia w zajęciach ruchowych. Ruszyła nauka języka angielskiego i zaczęły się zajęcia w ramach Akademii Muzealnej. 15 marca zainaugurowane zostały wykłady, czyli jesteśmy tak jakby w rytmie.
Piszący te słowa miał przyjemność wygłosić wykład inauguracyjny o tym, że warto pospacerować po ulicach naszej małej ojczyzny, przyjrzeć się jak domy rosną i jak nabywają lat. Z tej perspektywy możemy spojrzeć na nasze upływające życie a potem z uśmiechem spojrzeć wstecz. Było pięknie i jest pięknie, bez względu na to, co wokół nas się dzieje.
Nie mnie oceniać jak mój wykład wypadł.
Dla mnie wielką satysfakcją było, że w chwilach prezentacji co rusz były ciche komentarze okazujące identyfikowanie się słuchaczy z tym, co pokazywałem i omawiałem.
Będę niezmiernie wdzięczny o podpowiedzenie mi, czy mam znów przygotować podobne wykłady i czy w ogóle.
Ponadto mam nadzieję, że kolejni słuchacze, podobnie jak ja, wystąpią przed koleżankami i nielicznymi kolegami z tematem, który będziemy pamiętać i chwalić odważnego.

Zbigniew Kędzierski




Piszą o tych, co dla seniorów pragną poświęcić swoje siły.

Przyjemnie jest, gdy czujemy wsparcie naszej działalności przez władze miasta.
Poniżej prezentuję skan artykułu, który świadczy o tym, że warto pracować dla swojego otoczenia.
Serdecznie dziękujemy pani redaktor jak i wszystkim tym, co postanowili działać na rzecz seniorów.

Zbigniew Kędzierski






Szczepan Twardoch „Pokora”

Grupa 30 osobowa słuchaczy naszego uniwersytetu uczestniczyła w spektaklu „Pokora” Szczepana Twardocha w naszym przepięknym Teatrze Śląskim.
"Stary świat umarł, a nowego nie widać wciąż na horyzoncie. Nie ma już powrotu, ale nie da się też uczynić kroku naprzód. Snujemy się w oparach dławiącej bezsilności. Czy możemy jeszcze mieć nadzieję na narodziny nowego?"
W blisko 2 godzinnym spektaklu mieliśmy możliwość wczuć się w ducha Ślązaka, który cokolwiek by zrobił, zawsze wywoływał niezadowolenie Niemca, Polaka jak i Ślązaka dla którego wybił się ponad miarę przyjętą dla Ślązaka.
Na zakończenie spektaklu, artyści wyrazili swoją solidarność z Ukrainą jako narodem, który stał się ofiarą egoistycznych ambicji władz Rosji. Z dużym wzruszeniem wysłuchaliśmy Hymnu Ukraińskiego a ściskające się gardło krzyczało przeciwko agresji i wojnie.
Duże uznanie dla naszej „liderki od przeżyć artystycznych”. Jej ciepła osobowość na pewno przyczyniła się do tego, że nasza grupa, która przybyła na spektakl była tak liczna i każdy z uczestników był uśmiechnięty.
Brawo Krysiu!
A po spektaklu znaczna grupa udała się na obiad do sympatycznej restauracji, gdzie mogliśmy zjeść pizzę w przystępnej cenie.

Zbigniew Kędzierski

Władysława Magiera o „Kobietach z pasją”.

Kolejny raz spotkaliśmy się na Akademii Muzealnej, by wysłuchać wykładu p. Władysławy Magiery o „Kobietach z pasją”.
Zapewne wielu z nas, czytających to sprawozdanie wyobraża sobie, że życie z pasją to znaczy mieć hobby.
Okazuje się, że w życiu można mieć różne hobby, a nasze życie może być pasją.
Bo żyć z celem samo w sobie jest pasją.
Ponieważ nie jest to nasze pierwsze spotkanie z panią Władysławą Magierą, to wiedzieliśmy, że jej życie to wielka pasja a dodatkowo z pasją opowiadała nam o kobietach, które na Śląsku Cieszyńskim żyły z pasją i swoją pasją zarażały innych.
Gdy skończył się wykład, pani Władysława Magiera tak mimo chodem rzuciła pytanie, czy w Siemianowicach były kobiety, których życie było pasją. Zrobił się szum i padły konkretne nazwiska pań, których życie było pasją i były mieszkankami naszego miasta.
Pozwoliłem sobie na odzew, że nic nie stoi na przeszkodzie, by o naszych aktywnych Siemianowiczankach ktoś z naszego grona indywidualnie czy grupowo przygotował wykład, który mógłby być zaprezentowany na szerszym forum, by pokazać, że my też mamy znamienite osobowości.
Wydaje się, że za niedługo usłyszymy o aktywnych siemianowickich kobietach.

Zbigniew Kędzierski



Rytmika - zdrowo, relaksacyjnie i wesoło.



RYTMIKA to metoda muzyczno – ruchowa polegająca na przeżywaniu, wyrażaniu i odtwarzaniu muzyki za pomocą ruchów całego ciała. Twórcą tej metody jest szwajcarski kompozytor i pedagog, Emil Jaques – Dalcroze, który określił Rytmikę jako „ muzykowanie ruchem”.
Rytmika opiera się na szeregu ćwiczeń rozwijających:
poczucie tempa i metrum prezentowanej muzyki;
wyczucie struktury i wyrazu utworu muzycznego;
słyszenie kierunku i charakteru melodii;
wrażliwość na dynamikę, harmonię i kolorystykę w utworze muzycznym.
Szczególnie wartościowe są tzw. ćwiczenia inhibicyjno – incytacyjne ( hamujące i pobudzające ruch), wymagające szybkiej reakcji na zmiany zachodzące w muzyce .

Tego typu ćwiczenia:

- kształtują szybkość orientacji;
- pomagają w koncentracji i podzielności uwagi;
- poprawiają pamięć;
- wnoszą element humoru do zajęć.



CZYM JEST STRES I DLACZEGO NAM SZKODZI.

Odbyły się kolejne Warsztaty Psychologiczne. Dla odreagowania rzeczywistości, mówiliśmy o metodach walki ze stresem wśród seniorów.

STRES TAK NAPRAWDĘ JEST NATURALNĄ REAKCJĄ ORGANIZMU. MOŻE JEDNAK BYĆ SZKODLIWY, JEŚLI WYSTĘPUJE PRZEWLEKLE LUB NIE JESTEŚMY W STANIE NAD NIM ZAPANOWAĆ.
STRES JEST SZEROKO ROZPOWSZECHNIONY W NASZYM SPOŁECZEŃSTWIE.
POTWIERDZAJĄ TO WYNIKI BADANIA „THE WORKFORCE VIEW IN EUROPE 2017” PRZEPROWADZONEGO NA ZLECENIE ADP, DUŻEJ MIĘDZYNARODOWEJ FIRMY DORADCZO-USŁUGOWEJ ŚWIADCZĄCEJ USŁUGI W OBSZARZE KADR I PŁAC.
WZIĘŁO W NIM UDZIAŁ 9920 DOROSŁYCH PRACOWNIKÓW Z OŚMIU KRAJÓW: FRANCJI, NIEMIEC, WŁOCH, HOLANDII, POLSKI, HISZPANII, SZWAJCARII I WIELKIEJ BRYTANII. WYNIKA Z NIEGO, ŻE WIĘCEJ NIŻ CO PIĄTY POLAK DOŚWIADCZA CODZIENNIE STRESU W PRACY, A BLISKO POŁOWA TWIERDZI, ŻE STRESUJE SIĘ W PRACY CZĘSTO LUB BARDZO CZĘSTO.

CO WIĘCEJ, NAWET SENIORZY MOGĄ STAĆ SIĘ OFIARAMI STRESU!

Zbigniew Kędzierski



Co osiągnęliśmy, my słuchacze SUTW.

25 lutego w kawiarni Willi Fitznera spotkała się grupa liderów Siemianowickiego UTW.
Pod hasłem „liderzy” rozumiemy słuchaczki, które swoim działaniem przyczyniają się do skutecznego reaktywowania zajęć w ramach uniwersytetu.
W spotkaniu uczestniczyła prezes Renata Jaroń-Guzy oraz w-ce prezes Jadwiga Kędzierska.
Celem spotkania było podsumowanie skuteczności wznowienia zajęć.
Ja, piszący te słowa, byłem mile zdziwiony jak aktywnie i dynamicznie uczestniczki podsumowały pierwszy miesiąc działalności.
Od poniedziałku już rytmicznie zaczynają się kolejne spotkania zarówno ruchowe jak i intelektualne. Obok ćwiczeń odbędą się Warsztaty Psychologiczne i Akademia Muzealna.
W miesiącu marcu rozpoczną się wykłady, czyli wracamy do normalności i zapraszamy do wspólnego spędzania czasu.

Zbigniew Kędzierski



O zakamarkach historii naszego miasta.

Tak się prawie złożyło, że wykład w ramach Akademii Muzealnej wypadł nam jak zwykle w czwartek, tylko ten czwartek był „tłusty”, to i na dzień dobry dostało nam się po pączku i już byliśmy bardziej szczęśliwi.
Gdy już się posililiśmy, przyszedł czas na wykład.
Pani Małgorzata Derus ponownie miała możliwość zaprezentowania nam jak to „za downego piyrwy u nos bywało”.
Pani Małgosia z różnych śląskich archiwów wyszperała oryginalne fotografie, które mówiły o tym jak rodziły się Siemianowice do postaci jakie je znamy. Zwróciła nam uwagę, że architektura naszego miasta zmieniała się bardzo intensywnie, co wynikało z faktu, że gród nasz był miastem w którym odbijały się wszystkie zmiany technologiczne jakie miały miejsce w wiekach XIX i XX jak i obecnym XXI. Szybko powstawały nowe budynki i jeszcze szybciej były wypierane przez nowe, bo takie były potrzeby, by nadążyć za rozwojem przemysłowym.
Gdy okazuje się, że wśród słuchaczy jest wielu takich, co pamiętają to i tamto z lat młodości, słychać było jęk zawodu, dlaczego nie zachowało się właśnie to i tamto, boć to było takie piękne i związane z naszą młodością.
Każdy punkt widzenia ma swoje odniesienie. Jeszcze nie tak dawno, gdy byliśmy młodzi, każdy z nas jak i ci przyjezdni pragnęli mieć własne mieszkanie i szerokie oraz ładnie oświetlone ulice. Ale nikt nie chciał wyprowadzić się z Siemianowic, bo tu była praca i każdy miał tu swoje korzenie rodzinne. By budować mieszkania z bieżącą wodą i ubikacją w mieszkaniu, trzeba było podjąć radykalne kroki. Do starych pięknych budynków nie opłacało się wprowadzać instalacji, których oczekujemy, bo uwarunkowania techniczne nie były sprzyjające i taka modernizacja była znacznie kosztowniejsza od wybudowania nowych mieszkań z tym, co uważaliśmy za niezbędne......
.....Można by tak bez końca. Żal tych pięknych ale nie funkcjonalnych kamienic. Żal naszych wspomnień, ale trzeba z życiem iść dalej i spełniać swoje marzenia.
Co się dało, to się uchowało i w jakiejś tam części zostało odrestaurowane, reszta musiała zniknąć, choć żal.....

Zbigniew Kędzierski



O cudach rąk ludzkich z niczego.

23 lutego nasze słuchaczki ponownie spotkały się w przyjaznej nam kawiarni w Willi Fitznera, by o robieniu czegoś z niczego porozmawiać.
Gdy nasze panie omawiały robienie ładnych rzeczy z niczego, albo z tego, co pod ręką w domu bywa, co rusz goście Willi Fitznera zerkali z zainteresowaniem jak cuda się rodzą w rękach naszych pań. Na początku tylko zerkali, a potem zatrzymywali się na dłużej. Istne cuda się działy, bo na początku na stole były różne mało interesujące przedmioty, a za chwilę stół był pięknie ozdobiony.
Szkoda tylko, że z powodu dużego zaangażowania zrobiono tylko 3 zdjęcia , które do mnie trafiły. O ile ich umiejętności rękodzielnicze są godne pozazdroszczenia, o tyle widać, że fotografia nie jest w kręgu ich zainteresowań. Proponuję, by mnie zaprosiły, to może mi uda się zrobić więcej zdjęć ich dzieł jak i radości na ich twarzach.
Wtedy też inni, oglądając zdjęcia wyczynów ich rąk, wykażą zainteresowanie i dołączą do naszych artystek. Ewentualną obecność należy uzgodnić z prowadzącą.

Uriga Danuta tel. 507 634 407

Nie trzeba być, na ten moment, słuchaczem naszego uniwersytetu. Jeśli spodoba się udział w zajęciach, zawsze można się zapisać na te jak i inne na naszym uniwersytecie prowadzone.

Następne spotkanie odbędzie się 9 marca o godzinie 16.00 w Willi Fitznera.

Zbigniew Kędzierski



Jeść aby żyć, czy żyć aby jeść!

Ta kwestia nie była tym razem poruszana przez nas, jednak zgodnie stwierdziłyśmy, że dobre jedzenie to wielka radość i przyjemność. Z przyjemnością też wymieniałyśmy się na naszym drugim już kulinarnym spotkaniu przepisami i doświadczeniem z zakresu właściwości ryb, ich przygotowania i podania. Trudno w krótkim czasie ogarnąć tak rozległy temat.
Było niezwykle miło i twórczo. Czas minął w wesołej atmosferze uzupełnionej degustacją przekąsek z ciasta francuskiego ze szpinakiem, ricottą i wędzonym łososiem.
Zapraszam na kolejne spotkanie 15 marca w Willi Fitznera. Wstęp ma każdy, kto pragnie zaistnieć i swoją obecność uzgodni
z Bogusią Janochą tel. 784 581 692.
Temat: „Rozsądek czy żołądek”.
Pozdrawiam.

Bogusia Janocha



Przemyślenia aktywnego seniora...

Przemyślenia aktywnego seniora oparte na podsłuchaniu tego, co w Zarządzie naszego UTW się mówi jak i moje myśli nie uczesane, takie marzenia seniora, który „nie chce czekać końca, lecz żyć do końca”.

Gdy przegląda się strony internetowe innych uniwersytetów trzeciego wieku, to okazuje się, że znajdujemy się w czołówce, chociaż są lepsi. Ci lepsi to potężne uniwersytety działające przy uczelniach. Im lepiej, bo mają zaplecze lokalowe i wykładowców dostępnych od ręki i wykładających dla swoich starszych koleżanek i kolegów.
Są od nas gorsi, ci z mniejszych miejscowości o mniejszej koncentracji mieszkańców i nie mających sprzyjających warunków lokalowych.
My, czyli Siemianowicki Uniwersytet Trzeciego Wieku na chwilę po pandemiczną ruszył z impetem. Rozpoczęły się zajęcia sprawnościowe. Warsztaty psychologiczne miały już swoją inaugurację. Język angielski już też jest zgłębiany. Ruszyła Akademia Muzealna. Inauguracje miały już spotkania co miesięczne w Willi Fitznera, na które chętnych jest więcej niż miejsc, chociaż jeszcze zostało sporo czasu do drugiego wieczoru.
Dołożyliśmy koleżeńskie koła zainteresowań; rękodzieło i wymiana poglądów kulinarnych jak i uczestnictwa w imprezach organizowanych przez Siemianowickie Centrum Kultury. Lada moment ruszą spacery jak i indywidualne porady komputerowe. Praktycznie działamy już w zakresie jak z przed pandemii z wyjątkiem wykładów, które w ubiegłych latach akademickich cieszyły się dużym powodzeniem.
Gdy czytałem o działalności uniwersytetów przy uczelniach, to w trybie wolontariatu wykłady prowadzili wykładowcy uczelniani, bo co nie robi się dla starszych, którzy jeszcze nie dawno byli czynnymi wykładowcami.

Czy wśród naszej siemianowickiej społeczności nie znaleźliby się tacy, co mają nam seniorom coś do powiedzenia dla własnej satysfakcji i za frico, a my ich z chęcią wysłuchamy.

Analizując działalność innych uniwersytetów już wiem, że znacząca ich część jest samofinansująca i jakoś niewielu stara się o środki wspierające. Myśmy też rozeznali, co i skąd można pozyskać.

O ile ze złożeniem wniosku nie byłoby problemu, o tyle już sam proces rozliczenia dotacji może być dla uniwersytetu problematyczny.
Po pierwsze, nie mamy zabezpieczenia prawnego, co powoduje, że poruszalibyśmy się po grząskim terenie. Może jakiś prawnik biegły w tym temacie został by członkiem naszej społeczności?


Po drugie, winniśmy mieć osoby, które znają się w meandrach rozliczenia dotacji jak i przypilnowania, by stworzone rozliczenia spełniały wymogi stawiane przez dotującego.

Na koniec więc trochę zdjęć z wykładów, które miały miejsce w przyjaznej nam bibliotece. Pozostaje sobie tylko życzyć, by czasy te wróciły, by sala była pełna jak to bywało i wykłady były satysfakcjonujące jak dawniej.

Zbigniew Kędzierski



Inicjatywa "Spotkań kulinarnych".

Seniorzy siemianowickiego UTW wykazują dużą aktywność w różnych dziedzinach rozwijając swoje zainteresowania i pomysłowość.
Realizują się poprzez zajęcia umożliwiające ich rozwój fizyczny, psychiczny i edukacyjny.
Toteż z wielką radością i przyjemnością przyjęły nową inicjatywę, a mianowicie SPOTKANIA KULINARNE.
Odbyło się ono w Willi Fitznera gdzie - na razie - 8 uczestniczek spędziło 2 godziny dzieląc się doświadczeniami, wrażeniami i pomysłami. Okazało się,że tematyka gotowania, serwowania, przygotowania posiłków itp. jest tak obszerna,że dzieki uprzejmości pani Marty będziemy się spotykać 2 razy w miesiącu właśnie w cudownej scenerii Willi Fitznera.
Zapraszamy wszystkich,którzy wykazują chęć dzielenia się ciekawostkami w dziedzinie kulinarnej 22 lutego o godzinie 16.00.
Wszysystkiego SMACZNEGO !!

Bogusława Janocha



Akademia Muzealna "O kwiatach i florystyce słów kilka".

Po blisko 2 latach przerwy, ponownie spotkaliśmy się w Muzeum Miejskim, by w ramach Akademii Muzealnej posłuchać o sztuce związanej z bukietami sztucznymi i sposobem ich tworzenia.
Sprawne ręce prowadzącej pokazały nam, że z niczego można zrobić coś pięknego.
Może z tym określeniem, że z niczego to trochę przesadziłem, ale powstałe dzieła rąk ludzkich, a właściwie miłej pani tej od sztucznych kwiatów, budziły nasz szacunek jak i po prostu były piękne.
Jak miło było być znów w znanej nam sali na ostatnim piętrze Muzeum, gdzie spędziliśmy już sporo chwil i przyjemnie było znów tam się znaleźć.
Za 2 tygodnie, 24 lutego znów spotkamy się w Muzeum, bo lubimy.

Zbigniew Kędzierski



Koleżeńskie Kolo Zainteresowań.

W ramach naszego Uniwersytetu Trzeciego Wieku rzucone zostało hasło;
Twórzmy Koleżeńskie Koła Zainteresowań”.
Wielu seniorów szuka możliwości wypełnienia swojego życia czymś sensownym. Gdy już czas aktywności zawodowej mamy za sobą, nie za bardzo wiemy co z sobą zrobić.
Wiadomo, wnuki, rodzina i takie tam inne formy spędzania czasu może i są potrzebne i na swój sposób atrakcyjne, ale chciałoby się coś dla siebie zrobić, co da poczucie mile spędzonego czasu.
Są szczęśliwi, co mają swoje hobby, bo zajęcie takie pielęgnowali od lat, bo mieli na to czas jak i ochotę. Inni nie mieli czasu, bo to i tamto i swojego hobby sobie nie wypracowali. Teraz byłoby jak znalazł, ale nie ma. Dlatego też należy stworzyć sobie takie działania, by życie było ciekawsze i szczęśliwsze.
I tak doszliśmy do sedna sprawy.
Tworzymy lub rozwijamy swoje formy spędzania czasu. Tak narodził się pomysł, by pomóc tym, co chcą coś teraz dla siebie.
Wczoraj spotkały się osoby, co o robieniu czegoś z niczego i to tak, by było piękne i satysfakcjonujące.
Dzisiaj, czyli w czwartek 10 lutego spotkają się osoby pragnące o kulinariach porozmawiać i utworzyć koło zainteresowania w tym temacie.
Mnie, piszącego te słowa pozostaje życzyć powodzenia i rozwijania swoich zainteresowań.

Zbigniew Kędzierski



Zajęcia z pilates też się rozpoczęły.

W środę w godzinie dopołudniowej, po raz pierwszy od czasu początku pandemii, zaczęli słuchacze naszego UTW ćwiczenia z pilates.
Jeśli ktoś myśli, że to nie dla niego, to jest w błędzie.
Każdemu seniorowi jest potrzebny ruch a ćwiczenia jeszcze bardziej.
Na zajęciach rozciągamy znacznie więcej mięśni niż w czasie spaceru.
Z czasem okazuje się, że nasza ruchliwość staje się ograniczona a przez to jesteśmy mniej sprawni. Tylko ćwiczenia mogą temu zapobiec. Więc zapraszamy seniorów! Ćwiczcie.
By jednak wymusić na sobie systematykę, trzeba robić to w grupie i w określonym czasie. Jeśli chcemy żyć skutecznie, ćwiczmy i już.

Zbigniew Kędzierski



Warsztaty psychologiczne.
"Nigdy nie jest za późno na nowy początek".
Jak być kreatywnym i żyć z pasją po zakończeniu kariery zawodowej.
Autor: Cameron Julia.

„Piękno emerytury polega na tym, że mamy możliwość podróżowania wstecz w czasie i wybierania ścieżek, które wcześniej ominęliśmy“.
Julia Cameron, autorka światowego bestselleru „Droga artysty“, w swojej najnowszej książce przekonuje, że lata spędzone na emeryturze mogą być najbardziej twórczym i satysfakcjonującym okresem twojego życia.
Dwunastotygodniowy kurs skierowany do osób kończących karierę zawodową ułatwi ci powrót do marzeń i pasji z młodości lub sprawi, że odkryjesz nowe.
Autorka proponuje kilka prostych narzędzi, dzięki którym odnajdziesz motywację do aktywnego wykorzystania wolnego czasu:
Pisanie pamiętnika to powrót do doświadczeń z przeszłości i czerpanie z nich twórczej inspiracji. Kolejne rozdziały Pamiętnika będą powstawać w trakcie kursu.
Poranne strony to codzienne osobiste notatki, zapis strumienia świadomości, który ujawni twoje lęki, pragnienia czy radości.
Randki artystyczne to zachęta do zabawy i spontaniczności.
Samotne spacery to sposób na oczyszczenie umysłu i ćwiczenie uważności.
Zaplanuj swoją emeryturę, pamiętając, że nigdy nie jest za późno na nowy początek!
Julia Cameron jest dramatopisarką, poetką, scenarzystką filmową i telewizyjną (m.in. serial „Policjanci z Miami“), reżyserką oraz autorką ponad czterdziestu książek. Międzynarodowy sukces przyniosła jej bestsellerowa seria poradników na temat kreatywnośći. Pierwszy z nich: „Droga artysty“ został przetłumaczony na 36 języków i znalazł się liście „32 książek, które moga zmienić twoje życie“, opublikowanej przez opiniotwórczy portal BuzzFeed.
Z „Drogi artysty“ korzystają na całym świecie zarówno osoby, które pragną być bardziej twórcze w jakiejś dziedzinie życia, jak i uznani twórcy, zmagający się z chwilowym zwątpieniem w swoją kreatywność. Elizabeth Gilbert przerobiła kurs DROGI ARTYSTY trzy razy, zanim napisała "Jedz, módl się, kochaj". Z "Drogi artysty" korzystali m.in. słynny fotograf Helmut Newton, legendarny gitarzysta Pete Towshend i pisarka Patricia Cornwell. Z okazji 70. rocznicy urodzin autorki w lutym 2019 roku „New York Times“ zamieścił artykuł zatytułowany „The Queen of Change“ („Królowa przemian“), który podkreśla przełomową rolę, jaką odegrała książka Julii Cameron w rozumieniu i popularyzacji pojęcia kreatywności. „Wszyscy jesteśmy artystami“ – pisze Julia Cameron. „Każdy z nas jest kimś bardziej wartościowym, niż mu się wydaje“.
Powyższy opis pochodzi od wydawcy.




Wycieczki Janka H. Dla słuchaczy i nie tylko.




Gimnastyka na sali rozpoczęta.

Gdy wszedłem na salę przed rozpoczęciem ćwiczeń, zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie atmosfera optymizmu.
Było jak dawniej; gwarnie, wesoło i optymistycznie. Słuchaczki i słuchacz prowadzili ekspresyjne rozmowy i z gracją gestykulowali, by podkreślić fakt, że znów jesteśmy i możemy.
Pragnę przypomnieć, że w tym półroczu zapisy na zajęcia będą się odbywać cały czas, by zachęcić tych, co próbują wyrwać się z kręgu pandemicznego, by dać wszystkim szansę na normalność.

Zbigniew Kędzierski



Inauguracja w Willi Fitznera.

W czwartkowy wieczór w reżimie sanitarnym spotkali się słuchacze naszego uniwersytetu. spotkanie to było możliwą formą inauguracji zajęć w semestrze II roku akademickiego 2021/2022.
Inauguracja miała swoją część roboczą jak i część rozrywkową. O rozrywce w późniejszych relacjach, a teraz o aspektach roboczych.
Mamy zmiany w Zarządzie Stowarzyszenia i zmiany w członkostwie. Do Stowarzyszenia wstąpili ci, co mogą coś wnieść dla dobrego samopoczucia słuchaczy.
Zmiany w Zarządzie mają na celu bliższy kontakt z słuchaczami i bardziej efektywne działania na rzecz seniorów.
O tym wszystkim poinformowali słuchaczy nasza pani Prezes Renata Jaroń-Guzy jak i wiceprezes Jadwiga Kędzierska.
Należy mieć nadzieję, że czas pandemii mamy już za sobą i wreszcie możemy wrócić do robienia tego, co sprawia nam przyjemność. Warto wiedzieć, że zaczęły się zajęcia:
- akademia muzealna,
- warsztaty psychologiczne,
- gimnastyka w basenie,
- gimnastyka zdrowotna,
- joga,
- pilates, - rytmika dla seniorów,
- język angielski dla zaawansowanych,
- chór SUTW „La, le, le”,
- jeszcze w tym miesiącu ruszą wykłady dla seniorów.

Zbigniew Kędzierski



Joga rozpoczęta !!!

Jeszcze do rozpoczęcia zajęć z jogi było sporo czasu a już chętni do ćwiczeń przychodzili na salę. Zrobiło się gwarno, bo każdy każdemu miał coś do powiedzenia po tak długiej izolacji.
Gdy zbliżał się czas rozpoczęcia zajęć, jeszcze kilka spraw organizacyjnych ustawienie się przy matach i informacja od prowadzącej co i jak, by nie zrobić sobie krzywdy a z przyjemnością ćwiczyć.
Pani prowadząca w sposób zdecydowany i konkretny rozpoczęła ćwiczenia a ćwiczący widać było, że za ćwiczeniami się stęsknili.
Mam nadzieję, że rozruch nie będzie za bolesny i wszyscy jak jeden mąż stawią się na następne zajęcia.

Zbigniew Kędzierski

Gimnastyka w basenie rozpoczęta.

Słuchaczki naszego uniwersytetu wróciły na basen, by ćwiczyć w wodzie.
Przed wejściem na basen przed przebieralnią zrobił się gwar, bo każda z uczestniczek to chciała się przywitać z koleżankami, to opowiedzić o tym i o tamtym. Jednak gdy zbliżał się moment wejścia do przebieralni, zrobiła się atmosfera zdyscyplinowania i zaczęło się.
Za chwilę co rusz któraś ze słuchaczek wchodziła do wody. Jedne odważnie i zaraz zaczęły pływać, inne z dozą niepewności, czy ta woda nie jest za mokra, czy nie jest za zimna, czy co.
Po chwili, gdy prowadząca stanęła przy brzegu basenu i włączyła muzykę, słuchaczki ruszyły w ćwiczenia w wodzie.
Ja z podziwem patrzałem jak one chcą i jak się cieszą, że mogą.
Poszedłem na jogę bo tu już nic po mnie.

Zbigniew Kędzierski

Naukę języka angielskiego czas zacząć.

W gronie kilku osób mniemających, że coś po pandemii w ich głowach zostało, jako zaawansowani rozpoczęli od powtórki. Na zajęciach tych okaże się jak to po angielsku...
Faktem jest i nikt tego nie ukrywa, że pandemia mocno nas zniszczyła. Tym bardziej trzeba się wziąć za siebie i pobudzić nie tylko ciało. ale przede wszystkim szare komórki.
Grupę tworzy 8 osób z czego na pierwsze zajęcia stawiło się osób 6. Należy liczyć, że pozostała dwójka jak i inni chętni dołączą na kolejnych zajęciach, bo w zdrowym duchu zdrowe ciało, czy jakoś tak.

Seniorzy do dzieła!

Zbigniew Kędzierski



„Zaczęło się! RYTMIKA.


Dziś 1 lutego ruszyły, po blisko 2 letniej przerwie, zajęcia sprawnościowe na naszym Siemianowickim Uniwersytecie Trzeciego Wieku.
Zaczęliśmy od rytmiki dla seniorów.
Zostałem dopuszczony do tego, by zrobić zdjęcia przed podjęciem zajęć a potem już uczestniczki zaczęły od rozruchu, czego na ten moment nie wolno mi było uwiecznić.
Może potem, na kolejnych zajęciach, jak już się uczestniczki rozruszają, to pozwolą mi pokazać jak rytmika im służy, jak nabierają życia i sprawności.
W środę zajęcia z języka angielskiego.
W czwartek gimnastyka w basenie i joga.
O wrażeniach z pierwszej rytmiki za niedługo opowie nam uczestniczka zajęć.

Zbigniew Kędzierski



„Z kolędą przez świat”

„Z kolędą przez świat” . To tytuł koncertu kolęd w wykonaniu chóru „La le le” Siemianowickiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku pod dyrekcją Joanny Grzegorzewicz-Szopy, który odbył się w Bibliotece Miejskiej.
Było wzniośle, było radośnie. Chór zaprezentował kolędy i pastorałki z różnych stron świata, zabierając publiczność w magiczną podróż od Czech po Hawaje i prezentując przy okazji swoje zdolności lingwistyczne;)
Nie zabrakło oczywiście i kolędy zaśpiewanej w gwarze śląskiej.
Dziękujemy publiczności za wspaniałe przyjęcie.
Cieszymy się, że Siemianowicki Uniwersytet Trzeciego Wieku po dłuższym okresie wznawia swoją działalność, bo dla słuchaczy to takie antidotum na wszelkie smutki.

Joanna Zawadzka

„Z kolędą przez świat” to tytuł koncertu, który odbył się w Naszej siemianowickiej bibliotece.
Nie będziemy ukrywać, że koncert był inauguracją zajęć w ramach naszego uniwersytetu Trzeciego Wieku.
Zapewne znacząca większość chóru jak i obecnych na sali miała wiele wątpliwości, czy w czasie pandemii winniśmy i tak dalej...
Trzeba sobie powiedzieć wprost, że pandemia wiele krzywdy nam seniorom już wyrządziła i czas najwyższy zacząć z pandemią żyć. Żyć tak, by nasze życie miało sens.
Wielkie uznanie dla tych co na występ naszego chóru przyszli i wielkie uznanie dla członkiń chóru, który dla widzów wystąpił.
Jeszce wielkie uznanie należy się organizatorom, którzy w sposób zdecydowany zawalczyli o to, by życie seniorów zaczęło wracać na właściwe tory.
Po blisko 2 latach przerwy znów zaczęliśmy żyć i życiu nadawać sens.
Stosując wszelkie wymagane sytuacją obostrzenia, osiągnęliśmy maksimum zabezpieczeń. Prawie wszyscy uczestnicy koncertu mieli aktualne szczepienia.

Liczba niezaszczepionych była śladowa, co dawało nam poczucie bezpieczeństwa. Ponadto wszyscy widzowie mieli założone w czasie pobytu na sali maseczki, a ręce przed wejściem na salę wszyscy dezynfekowali.
Tyle informacji o tym, byśmy czuli się bezpiecznie. Teraz już czas, by coś o koncercie.
Nasz chór „La, le, le” od pewnego czasu ćwiczył, by ich występ w Częstochowie był wzorcowy. Wyjazd do Częstochowy nie doszedł do skutku, ale nie znaczy to, że chór nie miał możliwości się pochwalić jaki jest dobry. Tak doszło do koncertu w czwartkowy wieczór w Miejskiej Bibliotece Publicznej. Gdy wszyscy już usiedli i dzwonki dały znać, że czas na koncert, zaczęło się wielkie śpiewania kolęd.
Na sali zrobiło się cicho, kolęda popłynęła a wielu zapisywało na swoich smartfonach to, czego doznawali. Niosła się ci kolęda po sali w której nic i nikt wykonawcom nie przeszkadzał. Wszyscy słuchali, bo dawno ci już nie było możliwości mieć takiej uczty duchowej.
To ci rodzima kolęda, to z krańców świata też chwaląca Boże Narodzenie a wykonawczynie w skupieniu i pod dyrygenturą pani Joasi nieśli tą wieść ku radości słuchających.
Co pewien czas odbywało się wspólne śpiewanie, które także było uduchowione a słowa śpiewanych kolęd były wszystkim znane, to i wszyscy mogli śpiewać. Już minęło napięcie związane z pandemią i wszyscy uczestnicy koncertu zaczęli okazywać uśmiechniętą twarz, bo tego oczekiwali. Tej radości życia i pięknego kolędowania wszyscy byli bardzo spragnieni i doczekali tej chwili, że mogą być szczęśliwi.
Płynęła ci kolęda, robiło się coraz milej.
Pozostaje nam podziękować chórowi i prowadzącej chór za te chwile, chwile radości i nadziei, że zacznie się lepsze życie dla seniorów a przede wszystkim dla słuchaczy naszego UTW.

Zbigniew Kędzierski



Koncert Noworoczny w Filharmonii Śląskiej


Na Koncercie Noworocznym w Filharmonii Śląskiej byliśmy.
Organizatorem było stowarzyszenie Krystyn o którym zapewne wielu z nas słyszało.
Ze strony naszego UTW organizatorem była Krystyna Suszek.
Przed wejściem sprawdzili czy mamy certyfikaty aktualnych szczepień. A jeśli ktoś nie miał, to wypisywał deklarację o swoim stanie zdrowia i w ramach limitu oraz z maseczką na twarzy mógł wziąć udział w koncercie noworocznym.
Jako pierwsze przedsięwzięcie w ramach uruchomienia działalności naszego UTW, w koncercie wzięła udział nasza delegacja. Było nas tylko kilka osób, ale z tego wyjścia mogliśmy wyciągnąć wnioski. Pandemia to nie koniec świata i pozwala na przeżywanie pozytywnych zdarzeń duchowych. Wczorajsze spotkanie upewniło nas, że my też możemy organizować spotkania masowe, bo 90% naszych słuchaczy jest zaszczepionych a pozostali mieszczą się w limicie. Wydaje się, że władze naszego stowarzyszenia znajdą sposób, by wykłady w takiej czy innej formie miały miejsce, co wielu słuchaczy by ucieszyło.
Wiadomo mi, że intensywnie myślą, co daje nadzieję, na spotkania.




Życzenia noworoczne

Niech taneczny, lekki krok,
będzie z Wami cały rok,
Niech prowadzi Was bez stresu,
od sukcesu do sukcesu.

CZŁONKOM I SŁUCHACZOM ŻYCZY

ZARZĄD STOWARZYSZENIA
SIEMIANOWICKI UNIWERSYTET TRZECIEGO WIEKU



ŻYCZENIA BOŻONARODZENIOWE

PEŁNYCH ZDROWIA, RADOŚCI I POKOJU ŚWIĄT
BOŻEGO NARODZENIA,
ORAZ WIELE POMYŚLNOŚCI I SUKCESÓW
W NADCHODZĄCYM NOWYM ROKU
ŻYCZY CZŁONKOM I SŁUCHACZOM

ZARZĄD STOWARZYSZENIA
SIEMIANOWICKI UNIWERSYTET TRZECIEGO WIEKU



Grudniowe spotkanie u Donnersmarcków

W grudniowe południe na dworcu Pałacu Donnensmarcków w naszych Siemianowicach Śląskich spotkali się seniorzy, by złożyć sobie życzenia świąteczne i noworoczne. Inicjatorem spotkania była pani Beata Łuczak, a na jej apel odpowiedzieli członkowie organizacji zrzeszających seniorów naszego miasta.
Zaczęło się od głośnego wejścia Śnieżynki w towarzystwie Mikołaja oraz muzyków też seniorów. Odbyło się oficjalne złożenie sobie nawzajem życzeń, by następnie oddać się uciechom ducha i ciała. Trochę śpiewów takich świątecznych a następnie przyszedł czas na poczęstunki przygotowane przez uczestników. Nie będę zachwalał tego, co zrobili inni, choć bardzo mi smakowało, ale słów więcej o naszych dzielnych kucharkach Siemianowickiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku.
Pomimo różnych perypetii, w pewnym momencie na stół naszego uniwersytetu wjechała zupa rybna, kapusta z grochem i nie tylko, jak i przednie grzanki. Nasz 3 osobowy zespół kucharski w osobach Bogusi Janochy, Joasi Zawadzkiej i Eugenii Pethe przygotował coś, co nawet mnie przekonało, że coś z ryby może być smaczne. Ja to rybę tylko z oceanu i to drapieżną, a tu proponują mi zupę rybną. Tytko z grzeczności pozwoliłem, by mi do mojego naczynia trochę zupy rybnej wlano. Z ostrożnością spróbowałem jak i bardziej z grzeczności. Ku mojemu zdziwieniu, ta zupa nadawała się do jedzenia a grzanki były przepyszne. Nie zmieniło to mojego nastawienia, że zupa rybna to nie dla mnie, ale za wyjątkiem tej, co nasze dziewczyny, a właściwie Bogusia Janocha przygotowała.
Niewiele czasu trzeba było, by garnek z zupą rybną pokazał swoje dno i dlatego też niektórzy musieli obejść się smakiem. Dobrze, że dla mnie starczyło.
Ziąb dawał jednak znać o sobie, to i wielu z nas udało się do pomieszczeń lokalnego browaru, gdzie można było w cieple skonsumować przydziałową grillowaną kiełbasę i napić się coś ciepłego. Potem jeszcze przyjemny moment dla tych, co dziełami swoich rąk nakarmili uczestników spotkania, czyli wręczenie wyróżnień i pucharów. Mamy nowy puchar, który nie pozwala nam zapomnieć, że trzeba żyć i nie dawać się smutkom.
Mamy wszyscy nadzieję, że z nowym rokiem wrócimy znów do aktywnego życia i niech tak będzie.

Zbigniew Kędzierski



Być członkiem Stowarzyszenia SUTW a być słuchaczem SUTW.

O tym i nie tylko, rozmawialiśmy w Fitzner Caffe.


Uczestnicząc w życiu Siemianowickiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku możesz być słuchaczem lub członkiem Stowarzyszenia SUTW.

Będąc słuchaczem, uczestniczysz w zajęciach, które Cię interesują a które organizuje Stowarzyszenie.

Będąc członkiem Stowarzyszenia masz wpływ na to, co będziemy robić dla słuchaczy. Ponadto, jak każdy słuchacz, członek Stowarzyszenia może brać udział w w wybranych zajęciach.




Niech żyje nam górniczy stan 💚💛💙💚💛💙💚💛💙‼️

4 grudnia tradycyjnie będziemy obchodzić Barbórkę.
W związku z tym zapraszamy na mszę świętą w intencji górników, która odbędzie się o godzinie 7:30 w Kościele św. Michała Archanioła w Michałkowicach.
Następnie, o godzinie 17:00, w Parku Tradycji wystąpi Wesoły Masorz, który zaprezentuje specjalny, barbórkowy repertuar.
Wstęp na koncert wolny z wejściówkami. Wejściówki będą są dostępne w kasie Parku Tradycji.
Zapraszamy!



O dalszych działaniach naszego SUTW słów kilka.

- Pragniemy poinformować, że w miesiącu styczniu 2022 roku odbędą się zapisy na zajęcia w ramach Siemianowickiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku o czym poinformujemy w odpowiednim czasie.
- Od początku lutego 2022 roku planujemy wznowienie zajęć.

- Na teraz zachęcamy do udziału w imprezach odbywających się w mieście i okolicy, o których to informujemy na „facebook” pod nazwą „Siemianowicki Uniwersytet Trzeciego Wieku”.

- W styczniu 2022 roku nasz chór wyjedzie na przegląd chórów do Częstochowy. Wiemy, że ćwiczą, ale nie wiemy gdzie i jak. Może podzieliłyby się swoją umiejętnością radzenia sobie w pandemii, to i inni spróbują, by nie siedzieć w domu.

- Dla omówienia wyżej wymienionych spraw, zapraszamy do Willi Fitznera w piątek 3 grudnia na godzinę 17.00. Posłuchamy muzyki i zbudujemy swój plan walki o godne życie.



Walne Zebranie Stowarzyszenia Siemianowicki UTW.


25 listopada,
zgodnie z planem,
odbyło się Walne
Zebranie Członków
Stowarzyszenia
Siemianowicki Uniwersytet
Trzeciego Wieku.
Na 29 członków stowarzyszenia,
w walnym wzięło udział
24 członków,
czyli Walne mogło się odbyć
i to w pierwszym terminie,
co potwierdził protokół
Komisji
Mandatowo-Skrutacyjnej.
Obrady się rozpoczęły.
Przyszedł moment,
by podjąć decyzje
strategiczne.
Uzupełniono skład Zarządu
w głosowaniu tajnym.
Jedyną zgłoszoną
kandydaturę
Jadwigi Kędzierskiej
poparło 23 uczestników,
a 1 wstrzymał się
od głosu.
Skład
Komisji Rewizyjnej
został w głosowaniu
tajnym uzupełniony
przy 22 głosach za,
1 głosie nieważnym i 1 wstrzymującym się,
o koleżankę Annę Wichary.
Serdecznie podziękowaliśmy,
za wieloletnią pracę
na rzecz stowarzyszenia,
naszej koleżance
Joannie Wróblowskiej-Płonka
a następnie podziękowaliśmy
naszemu koledze Michałowi Płonce,
który pełnił funkcję
wiceprezesa od początku
istnienia stowarzyszenia.
I przyszedł czas,
by pani Prezes
Renata Jaroń-Guzy
zaprezentowała kierunki
działania stowarzyszenia
w dobie pandemii,
czyli na
najbliższe miesiące.
Przestrzegając
wymogów pandemicznych,
nie możemy siedzieć w domu,
dlatego też;
Planujemy Koncert Noworoczny,
Cyklicznie winniśmy
chodzić na spacery pod przewodnictwem
i z inicjatywy
naszych słuchaczy,
którzy w tym temacie są biegli.
Zapraszamy na Fitzner Caffe
w piątki o godzinie 17.00, gdzie możemy się spotkać,
porozmawiać, napić się
dobrej kawy i w ogóle.
Proponujemy udział
w seansach filmowych dla seniorów w
Parku Tradycji
o czym będziemy informować
na naszych publikatorach.
W styczniu 2022 roku
nasz chór weźmie udział w przeglądach chórów
w Częstochowie.
Chcesz być członkiem chóru,
skontaktuj się z Asią Zawadzką.
Od II semestru winny wrócić zajęcia na SUTW.
O postępie przygotowań będziemy informować na bieżąco
na naszych stronach jak i na tablicy ogłoszeń.
W połowie grudnia odbędzie się spotkanie
w Pałacu Donnensmarck.
O udział w tej imprezie można ubiegać się
kontaktując się z Teresą Wąs
lub naszą prezes Renatą Jaroń-Guzy.
Nasze publikatory to na facebook;
Siemianowicki Uniwersytet Trzeciego Wieku
jak i strona internetowa www.seniorzysutw.pl.
Na stronach tych są podane formy
kontaktu i bieżące informacje.
Każda nasza inicjatywa winna być zarejestrowana
zdjęciami jak i kilku słowami.
Potem materiały te winny być opublikowane
( to już moje zadanie ),
by inni widzieli, że można i trzeba.
Apel do słuchaczy.
Masz pomysł, masz ochotę działania, potrzebujesz
wsparcia organizacyjnego,
podziel się z nami
swoimi oczekiwaniami i działajmy, będziemy zdrowsi i szczęśliwsi.
I na koniec.
Jeśli nie chcesz być biernym słuchaczem
a pragniesz działać jako
członek stowarzyszenia,
zostań jego członkiem.
Deklaracja dostępna jest na stronie
www.seniorzysutw.pl
w zakładce „Dokumenty”.
Wydrukuj, wypełń i przekaż któremukolwiek
z członków stowarzyszenia,
a będziesz z nami i będziesz mógł czy mogła
kształtować działalność na rzecz słuchaczy.



Ogólnopolski Dzień Seniora 14 listopada 2021

Data: 2020-11-14
Pandemia Covid-19 uwypukliła wyzwania, z którymi mierzą się osoby w starszym wieku. Działania instytucji publicznych mające na celu wsparcie seniorów i seniorek powinny być oparte o podstawowe wartości i prawa osób starszych, takie jak prawo do godności, autonomii i niezależności w decydowaniu o swoim życiu.
Przypominając pozytywny efekt Europejskiego Roku Solidarności Międzypokoleniowej i Aktywnego Starzenia się (2012) na działania ukierunkowane na poprawę sytuacji osób starszych także w Polsce, warto zwrócić uwagę na szersze ramy tworzone obecnie przez Radę Europejską, mające na celu włączenie społeczne osób starszych i wdrożenie środków zapewniających ich dobrostan, zwłaszcza w kontekście obecnej pandemii.

Tyle słów oficjalnych. Czy nam pomogą czy nie, musimy sami zadbać o nas i nasze zdrowie. Spotykajmy się, bawmy się, spacerujmy i nie dajmy się!!!!!!




Czas się otrząsnąć i zacząć żyć.
Kino Rialto 26 październik 2021r.

Do wszystkich seniorów, którzy nie mają ochoty marnować swojego czasu!
Czas przestać odczuwać lęk przed koronawirusem, bo jest nieznany, lecz czas zacząć z nim żyć.
Dlatego też ci najbardziej aktywni słuchacze Siemianowickiego UTW skorzystali z możliwości spotkania sę z tymi, co z koronawirusem stykają się na co dzień.
Tak trafiliśmy do kinoteatru Rialto, by wysłuchać wykładów o zdrowiu 60+ po covid 19.
Poniżej kilka zdjęć z tego spotkania, tych istotnych prezentujących stan wiedzy o pandemii i o tym jak żyć, by żyć zdrowo i być aktywnym.
Z wykładów wynika, że winniśmy się szczepić, że winniśmy unikać zbiorowisk gdy jest to możliwe, nosić maseczki i dezynfekować ręce. Przede wszystkim jednak winniśmy pozbyć się lęku przed nieznanym, a bać się tylko w kontrolowany sposób.
Już od pewnego czasu, aktywni słuchacze Siemianowickiego UTW podnoszą temat, że czas zacząć żyć aktywnie, czas zacząć się spotykać, ćwiczyć, czas wrócić do aktywnego życia.
Dla samorealizacji i pracy na rzecz seniorów, aktywni seniorzy podjęli następujące działania:
1. Część ze słuchaczy zostało członkami Stowarzyszenia Siemianowicki Uniwersytet Trzeciego Wieku.
Ty też możesz, wystarczy pobrać ankietę ze strony www.seniorzysutw.pl, wypełnić ją i przekazać Zarządowi Stowarzyszenia.
2. Będąc członkiem Stowarzyszenia będziesz miał możliwość kształtowania kierunków działania na rzecz słuchaczy:
-potrzebne są osoby znające prawo dotyczące działalności Stowarzyszeń,
-potrzebne są osoby potrafiące pozyskać fundusze na rzecz słuchaczy,
-potrzebni są liderzy, którzy koordynować będą określone zajęcia,
-potrzebni są ci, co chcą poprawić swoje życie i innych seniorów.

Zbigniew Kędzieski



Klikając na tekst poniżej, przejdziesz do komunikatu w pełnej treści.

KOMUNIKAT
ZARZĄDU STOWARZYSZENIA
SIEMIANOWICKI UNIWERSYTET TRZECIEGO WIEKU



20 maja 2020 roku nastąpiło otwarcie Muzeów w Polsce.

Korzystając z okazji delegacja członków Akademii Muzealnej przyszła złożyć spóźnione życzenia urodzinowe Dyrektorowi Muzeum panu Wojtkowi Grzyb. Po spotkaniu w Muzeum delegacja złożyła również kwiaty i zapaliła znicze na grobie Krystiana Hadasza.

Zosia Strzybny



Dnia 5 marca, zgodnie z tradycją, Rada Słuchaczy naszego SUTW, przy wsparciu Zarządu i słuchaczek, przygotowała obchody Święta Kobiet.

Ponownie impreza ta odbyła się w pięknej sali Siemianowickiego Centrum Kultury w Bytkowie. Jak zwykle, chętnych do zabawy było więcej niż miejsc i dlatego nie wszyscy zainteresowani mogli wziąć w niej udział. Sala była pełna i wszyscy uczestnicy z niecierpliwością oczekiwali na program artystyczny, przygotowany przez Grupę Teatralną „Marlene” naszego UTW.
Światła przygasają, zaczyna się spektakl. Zaprezentowane przedstawienie było autorskim opracowaniem seniorek i młodzieży z II LO im. Jana Matejki pod przewodnictwem Moniki Maćkowiak, nauczycielki tegoż liceum. W czasie występu słyszało się aplauz widzów i wyrazy podziwu dla artystów tych dojrzałych i tych młodych. Jest naprawdę wielką sztuką zaprezentować tak dojrzałe aktorstwo w wykonaniu amatorów.
Brawo Wy!
Nie odpuszczajcie, bo jesteście wielcy.
To teraz już o innych artystach i prowadzącym imprezę.
Aleksander Trzaska, bo on był prowadzącym, jak zwykle, zaprezentował profesjonalizm prowadzenia imprezy na której uczestnicy winni się bawić, śmiać i cieszyć.
Oprawę muzyczną zapewnili Irena Patryn i Karol Milbauer oraz Marcel Zdechlikiewicz, zapewniając możliwość zaśpiewania i zatańczenia uczestnikom.
Zabawa trwała do zaplanowanego końca i nikt nie spieszył się do wyjścia.
W tym miejscu należą się słowa uznania organizatorom, bo stanęli na wysokości zadania i zapewnili uczestnikom chwilę radości.

Klikając na zdjęcie poniżej, przejdziesz do slajdera ze zdjęciami.



Zbigniew Kędzierski



5 marca 2020r. „Wielcy Siemianowiczanie” Małgorzata Derus.

5 marca 2020r. w ramach Akademii Muzealnej „Wielcy Siemianowiczanie”, których przedstawiła nam Małgorzata Derus.
Nie byłoby może w tym nic specjalnie interesującego, gdyby nie mówiła nam o tych, których z reguły się pomija przy wszelkich imprezach związanych ze wspominaniem.
Ponadto, uzmysłowiłem sobie, że p. Małgosia mówi o postaciach, z którymi ja i słuchacze wykładu mieli często okazje porozmawiać.
Powiedzmy, taki dr Stanisław Sakiel. Chyba żaden z obecnych na sali nie był w swoim życiu pod jego opieką lekarską, ale pod opieką duchową jak najbardziej. Ja osobiście, do dzisiaj wspominam rozmowy z nim na temat unowocześniania naszej miejskiej służby zdrowia, boć przecież on był autorytetem i współtwórcą leczenia oparzeń.
Jeszcze muszę o Krystianie Hadaszu, dyrektorze Muzeum Miejskiego, który nieraz rozpoczynał Akademię Muzealną, a na wieczorach w Muzeum był ich dobrym duchem. Pamiętam moje rozmowy z nim o kształcie Muzeum Miejskiego w latach 90-tych ubiegłego wieku, gdzie on mnie przekonywał, że pieniądze na odbudowę Spichlerza jako siedziby Muzeum muszą się znaleźć, a ja chciałem go przekonać, że są ważniejsze wydatki.
Wychodząc z Akademii naszły mnie myśli: czy o mnie, gdy mnie już nie będzie, też się będzie mówiło, czy nie?




3 marca - prof. Mirosław Wójcik „Rodzaje dialogu w wychowaniu z perspektywy problemów i potrzeb współczesnej edukacji.”

P. prof. Mirosław Wójcik wygłosił dla nas wykład „Rodzaje dialogu w wychowaniu z perspektywy problemów i potrzeb współczesnej edukacji.”
Po raz kolejny, mieliśmy przyjemność gościć w naszych progach naszego przyjaciela, by wysłuchać jego ekspresyjnego wykładu. Wielki historyk, wielki wychowawca młodzieży i wielki znawca zachowań ludzkich, opowiedział nam o relacjach międzyludzkich i wpływu pedagogów na kształtowanie osobowości ludzkich.
Jeden ze znamienitych Polaków wypowiedział słowa „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie ”. W słowach tych zawarte jest sedno wykładu prof. Mirosława Wójcika.
Łatwo człowieka można nauczyć fachu, trudniej z człowieka zrobić człowieka słuchającego, komunikatywnego, umiejącego wyrażać swoje myśli.
Wszystkie wypowiedzi profesora podparte były przykładami z historii rozwoju ludzkości. Poparte były słowami ludzi, którzy kształtowali naszą cywilizację.
W słowach naszego wykładowcy wyczuwało się żal, że komunikacja w obecnych czasach nabiera formę publikatorów a brak rozmowy w cztery oczy, nie wróży nic dobrego komunikacji międzyludzkiej. I jeszcze brak treści w wypowiedziach tych, którzy mają moc sprawczą w stosunku do nas. Panie profesorze, serdecznie dziękujemy i zapraszamy znów Pana w nasze progi.

Zbigniew Kędzierski



3 marca - "Warsztaty psychologiczne".

Ponieważ nasza wiedza w kształtowaniu naszego życiowego szczęścia jest już na znacznym poziomie, to dzisiejsze warsztaty miały już formę prawdziwego wykładu. Nie było już rozczulania się nad sobą, tylko systematyzowanie wiedzy o tym co robić, by szczęśliwie żyć.
Jak to zwykle w wykładach, podaje się temat, czyli „jak szczęśliwie żyć”, potem tezy do osiągnięcia szczęśliwego życia. Podane zostały trzy tezy: ruch, odżywianie, sen. Oczywiście, nie tą to jedyne aspekty szczęśliwego życia, ale od nich warto zacząć.
By omówić każdą z tez, trzeba by zrobić doktorat, ale na to nie mamy czasu i ochoty, toteż pozostaliśmy przy podstawowych założeń do tez, które poparte naszym doświadczeniem życiowym, pozwoliło na ocenę, czy wiemy jak trwać w szczęśliwym życiu.
I tu okazało się, że wiele już robimy dla naszego zdrowego życia, ale też uświadomiliśmy sobie, że popełniamy błędy. Świadomość tych błędów jest istotnym wnioskiem z dzisiejszych warsztatów, toteż zakończyliśmy je optymistycznie i z niecierpliwością czekamy na następne warsztaty.

Zbigniew Kędzierski



20 luty 2020r. „Moja Tajlandia i Birma. Relacje z podróży.” Sabina Marona.

P. Sabina Marona sprawiła nam przyjemność opowieścią o swojej wycieczce do Tajlandii i Birmy. Jakoś w nas seniorach zakodowane jest, że za granicę to do Czech, Słowacji czy Niemiec, ale dalej już nie, bo kto to będzie jeździł na koniec świata.
Tymczasem, jak się okazuje, ten „koniec świata” nie jest wcale tak odległy a ponadto jest, jak się okazuje, bardzo oryginalny.
Jeśli tylko seniorze, jesteś w stanie uzbierać tak pod 10.000 złotych, masz odwagę w sercu i odrobinę szaleństwa, to w egzotyczne kraje śmiało możesz się udać. Zapytasz się sam siebie; jak to tam, gdy ich język jest tak niezrozumiały. Wszędzie, w wycieczkach zorganizowanych przez profesjonalne biuro podróży, towarzyszy ci i prowadzi cię za rękę ktoś, kto wie co i jak. To jego zmartwieniem jest, byś ty za swoje pieniądze zobaczył to i tamto.
Dosyć tej reklamy, teraz o p. Sabinie.
P. Sabina podobno pierwszy raz wystąpiła w roli wykładowcy. Ja słuchałem jej jakbym słuchał kogoś, co niejeden wykład wygłosił. Lekkość jej wypowiedzi i poczucie humoru pozwalało jej na zadowolenie mnie jako słuchacza.

Aha, zapomniałem o pączkach.
Miło było przed wykładem zjeść pączka i napić się czegoś ciepłego. Fakt, że to dzisiaj tłusty czwartek, ale liczy się gest dyrekcji Muzeum Miejskiego, że tak na przyjęło.

Zbigniew Kędzierski



19 lutego grupa słuchaczy SUTW udała się na inspekcję zimy w górach.

Program przewidywał spacer turystyczny po uzdrowisku Wisła, przejazd na Kubalonkę, saniami na kołach na Stecówkę, powrót i zabawę w szałasie góralskim przy grzańcu i poczęstunku w postaci kiełbasy z grilla, chleba i gorącej herbaty. W drodze powrotnej organizatorzy zaplanowali pobyt w przydrożnym lokalu i powrót do domu. Szczęśliwie wyjechaliśmy i szczęśliwie do domu wróciliśmy. A jeśli chodzi o zimę, to trochę jej tam było, ale bardziej widać było przedwiośnie niż zimę.

Zbigniew Kędzierski




18 lutego: Michał Seget opowiedział nam na temat Stanów Zjednoczonych Ameryki pod tytułem „Wielkie Jabłko Stanów Zjednoczonych - Nowy Jork.”

Ale zanim nastąpił wykład zostaliśmy zapoznani z uwarunkowaniami związanymi z wyborami do Siemianowickiej Rady Seniorów. O procedurze wyborów poinformowała nas p. Beata Łuczak, pełnomocnik z ramienia Urzędu naszego miasta. Potem już gładko przeszliśmy do wykładu. Prowadzący gładko przeprowadził nas po zatłoczonych ulicach Nowego Jorku. Zaprezentował nam informację o najistotniejszych miejscach, które będąc w Nowym Jorku, wypada zobaczyć. Potem jeszcze pokaz slajdów, głównie prezentujących miasto z góry jak i z poglądem w górę. Były to miło spędzone chwile. Należy zaznaczyć, że p. Michał Seget ma niesamowitą umiejętność snucia opowieści, toteż z chęcią się Go słuchało.

Zbigniew Kędzierski



„Miłość w kulturze”, to tytuł wykładu wygłoszonego przez dyrektora Muzeum Miejskiego p. Wojciecha Grzyba w dniu 6 lutego w ramach Akademii Muzealnej.

Zacznę od końcowej sentencji: „Kochaj i rób co chcesz”. To sformuowanie nie nawołuje do robienia, co sobie tylko życzysz, ale określa, że miłość to coś co towarzyszy człowiekowi od zaraniów jego dziejów. Ponadto, miłość to jest człowieczeństwo i nie ma pojęcia człowieka, gdy nie ma czucia miłości. Miłość jest fizyczna, duchowa ( nie powiem wirtualna ) i miłość do Boga, czyli czegoś ulotnego, nieosiągalnego i dlatego tak pragniona jest miłość do niego. Nie zastanawiamy się i nie pytamy Go o miłość do nas, bo chcemy pozostać w tej niewymiarowości kochania. I tyle mojej filozofii, całkiem mojej, bo ja często kochałem, ale rzadko bywam kochany, czyli taki mój los, czy fatum, czy hiobowe życie moje. By zobrazować sens wykładu, proponuję slajdy, które znacznie lepirj obrazują wykład niż moje dywagacje.

Zbigniew Kędzierski



5 lutego, po raz kolejny i zgodnie z tradycją, odbył się Koncert Noworoczny naszego Siemianowickiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku.

Na koncert przybyła spora liczba słuchaczy, zaproszeni goście i oficjele.
Jako sprawozdawcy tego, co jego oko widziało, to napiszę, że frekwencja dopisała. Nie to było jednak najważniejsze. Koncert był przedni i interesujący.
Na początku, Pani Prezes Renata Jaroń-Guzy dokonała wykładu o instrumentach, na których będą grali nasi znamienici artyści z Wyższej Szkoły Muzycznej z Katowic im. Karola Szymanowskiego. Nie będę ich wymieniał, bo jak się to zdarza laikom, jeszcze mogę coś pokręcić. Nagranie wykładu Pani Prezes w najbliższym czasie zamieszczę na facebook, to i wtedy można się dowiedzieć, jacy młodzi artyści grali i na czym młodzi grali. Mogę śmiało napisać, że tak dąć w instrumenty dmuchane i tak przebierać palcami na instrumentach klawiszowych to potrafią tylko znamienici fachowcy w tym rzemiośle. Znamienitymi rzemieślnikami byli ci młodzi artyści, mogę śmiało napisać.
W drugiej części koncertu wystąpiła grupa rodzinna Bohdana Wantuły. Wystąpił sam Bohdan Wantuła, a przy jego boku śpiewała jego żona Katarzyna. Na cymbałach, czy jakoś tak, akompaniował im syn. Ojciec powiadomił nas, że jego granie ma się nijak do tego, co jego syn na cymbałach wyprawia. Chyba coś w tym prawdy było, ale nie do końca. Solistka była sama w sobie wzorem do naśladowania dla innych, a jej wykonania standardów były godne wysłuchania.
Tak miło minął nam czas na słuchaniu. Należą się słowa uznania Zarządowi, że potrafił nam dostarczyć przeżyć duchowych i podbudował nasz optymizm życiowy.

Zbigniew Kędzierski
KONCERT NOWOROCZNY - ZDJĘCIA: Klikając na zdjęcie lub ten tekst, przejdziesz do slajdera ze zdjęciami.


9 Stycznia 2020r. - „Kolekcje i kolekcjonowanie. Przewodnik dla ciekawych".

Artur Garbas w towarzystwie osób mu towarzyszących, wciągnął nas w świat zbieractwa. Jak sam stwierdził, on zbierał jak leci, nasza miejska konserwatorka stwierdziła, że zbiera i odnawia to, co trafia do Muzeum Miejskiego. Z kolei trzeci występujący przed uczestnikami Akademii Muzealnej, zaprezentował zbieranie celowe, czyli tego, co ma wspólny mianownik, czyli kapsle po piwie. To, co na co dzień wyrzucamy, po otwarciu butelki z piwem, z czasem, odpowiednio zachowane i przechowane, nabiera wartości zbierackiej i może przynieść określone profity. I nie jest ważne, co zbieramy. Ważne, by dawało nam i potomnym satysfakcję o zyskach nie wspominając, bo hobby bywa kosztowne, ale przyjemne.

Zbigniew Kędzierski



Ledwo rozpoczął się rok 2020, a my już „do pracy”.

7 stycznia spotkaliśmy się na warsztatach psychologicznych, by z uśmiechem wejść w nowy 2020 rok.
Zrozum swoją przeszłość, kogo najbardziej podziwiasz i kiedy jesteś najbardziej sobą. Co mógłbyś przestać robić, co zacząć, co robić inaczej, robić więcej, czy robić mniej. Każdego człowieka zainteresowanego komfortem swojego życia winno interesować, co zrobić, by żyć szczęśliwiej. By zrozumieć poczucie swojego szczęścia, trzeba sięgnąć w swoją przeszłość i w sposób umiejętny wyciągnąć wnioski na przyszłość.
Myśmy to, na warsztatach psychologicznych próbowali zrobić.
Na zakończenie doszliśmy do wniosku, że obraz świata każdego z nas jest inny, ale każdy może sobie swoją przyszłość ukształtować pozytywnie.

Zbigniew Kędzierski



7 stycznia 2020r. Antoni Gryzik - "Magia teatru".

Przyszedł ci do nas na wykład zasłużony artysta scen polskich i w sposób umiejętny zaprezentował nam, jakie to dylematy i problemy napotyka aktor, gdy chce w sposób zrozumiały dla widza i dla samego siebie odegrać rolę w sztuce. Gdy siadamy w fotelach na widowni teatralnej, to chłoniemy wynik wielu prób aktorów, którzy bardzo dużo muszą ćwiczyć, by stworzyć dzieło zrozumiałe dla widza jak i dla nich samych. Ci, co byli na wykładzie, to wiele aspektów gry aktorskiej zrozumieli, a inni niech się uczą jak będą mieli na to ochotę.
Potem to już był spektakl. Pan Antoni Gryzik, akompaniując sobie na gitarze wykonał dla nas kilka ballad, takich o życiu i dla nas, takich z lat naszej młodości.
Serdecznie dziękujemy zapraszamy znów, by usłyszać o aktorstwie z ust twgo, co niejeden chleb aktorski upiekł.

Zbigniew Kędzierski



Sprzątanie.

Już czas wzniosły dobiegł końca. Po naszych specjałach zostały tylko wspomnienia i jak to zwykle bywa, czas, by po sobie posprzątać. Dzięki uprzejmości dyrekcji „Cogito”, mogliśmy korzystać z ich wyposażenia gastronomicznego, ale zgodnie z zasadami, po sobie należy posprzątać. Jak każda z uczestniczek warsztatów była zaangażowana w twórczość kulinarną, tak teraz bez zbędnych ceregieli, przystąpiły do sprzątania po sobie i po mnie, bo mnie ze sprzątania zwolniono, tylko nakazano mi, by wszystko to, co się działo zostało opisane i uwiecznione w fotografii. Czując się zobowiązany, piszę od kilku dni teksty i publikuję je na forum naszej strony oraz na facebook wraz ze zdjęciami, by innym, co z nami nie byli, było żal, że z nami nie byli i tyle.
I na koniec:
Serdeczne podziękowania „Cogito” z dyrekcją na czele, z naszymi nauczycielami
i z uczniami, co z nami uczyli się twórczości garmażeryjnej.
Zdrowych, Wesołych Świąt.
Szczęśliwego Nowego Roku.

Zbigniew Kędzierski



Spotkanie przy stole.

Nasze warsztaty dobiegają końca.
Przyszedł czas, by podsumować dzień. Jak w Wigilię, na stole pojawiły się potrawy, które uczestniczki warsztatów uprzednio przygotowały. Stół pięknie ozdobiony własnymi rękami, na stole potrawy przygotowane przez uczestniczki, sztućce poukładane tak jak savoir-vivre nakazuje i siadamy do potraw. Na stole barszczyk, kulebiak, kawa malowana i deser. Nie wiemy jak zacząć. Toż to na tym stole nasze dzieła wykonane pod kierownictwem mistrzów i my teraz mamy to zjeść. Chciałoby się, by dzieła te pokazywać innym i zachować na wieczność, a my je tu mamy teraz unicestwić zjadając. Żal serce ściska, ale głód daje o sobie znać.
Przełamujemy nasze opory i podejmujemy decyzję: jemy te nasze cuda. Nikt, ale to nikt z uczestników nie zawahał się, by – poprzez konsumpcję – upewnić się, że dzieła choć piękne to muszą być skonsumowane. Szybko nam to poszło, za szybko i aż żal, że już tych naszych dzieł nie ma, zostały tylko po nich wspomnienia i zdjęcia prezentowane w załączeniu.
Jeszcze miłe życzenia, jeszcze nie świąteczne, ale takie od serca, by Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok były nam sprzyjające i przyszedł czas sprzątania po sobie.

Zbigniew Kędzierski



Ozdoby.

Następnym krokiem było zaprezentowanie nam, że sztuka zdobnictwa nie polega na tym, by zdobić bogato, ale finezyjnie. Gdy się ma do dyspozycji małe bombki choinkowe, sznurek do snopowiązałek, trochę igliwia i małe lampki choinkowe zasilane baterią, można zrobić cuda. Do tego jeszcze gałązki pomalowane na biało i połączone klejem monterskim w figury przestrzenne i zamocowane na ruszcie z delikatnych pręcików i przed nami jawi się coś, co nam się podoba, jest ciepłe, nastrojowe i niedrogie. Wszystko to położone na błyszczącym na srebrno materiale ułożonym od niechcenia z falbankami i koncentracją wzwyż i przed nami widok ciepłego stołu. Na stole tym, obok srebrzystego materiału, małe lampki świecące na biało, zielona gałązka przewiązana sznurkiem takim ciepłym a na tym mała srebrna bombka.
Już nic nam się nie chce jak tylko zasiąść do tego stołu, złożyć sobie życzenia i delektować się świętem w swoim gronie najbliższych. Cała dekoracja to trochę pracy i kilkanaście złotych. Ponadto niesamowita radość, że bez nadmiernych nakładów można mieć tyle ciepła i bliskości.
Serdeczne podziękowania p. Damianowi za pokazanie nam ciepłego świata za skromne nakłady.

Zbigniew Kędzierski



19 Grudnia wykład poprowadził Wojciech Grzyb
„Intrygujące eksponaty ze zbiorów Muzeum Miejskiego”.

W trakcie wykładu, wróciły moje wspomnienia z lat 90-tych, gdy ówczesny, nowo powołany dyrektor Muzeum Miejskiego, zabiegał o to, by Muzeum zaczęło istnieć w gmachu dawnego Spichlerza.
Lata 90-te to czas, gdy narodził się samorząd w obecnej postaci i pieniędzy w kasie miasta było tyle ile „kot napłakał”. Dziś, gdy o eksponatach muzealnych mówił nam obecny dyrektor Wojciech Grzyb, wraca myśl o uporze Krystiana Hadasza, że Muzeum Miejskie winno być i ma zbierać elementy, które będą mówić o historii naszej małej ojczyzny.
Dziś, gdy zaprezentowano nam część zbiorów Muzeum Miejskiego, możemy mieć poczucie, że Krystian Hadasz coś po sobie zostawił i jego następcy mają co prezentować. Dyrektor, pan Wojciech Grzyb ma się czym pochwalić i zrobił to, z pomocą pani Małgorzaty Derus, w sposób profesjonalny i nas satysfakcjonujący.
„Białym Krukiem” jest Księga Kościelna, podarunek pani Małgorzaty Derus, dla Muzeum, by stanowiła dokument rozwoju naszego miasta.
Potem jeszcze kilka słów życzeń świątecznych i noworocznych, dotknięcie „Białego Kruka” i słowa, by spotkać się w Nowym Roku w zdrowiu i szczęściu.

Zbigniew Kędzierski



Kawa.

P. Damian Królikowski jeszcze przed wykładem na temat sztućców, pokazał nam jak piękne obrazy można pisać na kawie. Gdy idziemy do kawiarni i prosimy o białą kawę, to do naparu z kawy wlewają nam mleko z pianką lub bez. Każda ze słuchaczek mogła podejść do p. Damiana i otrzymać od niego kawę z obrazkiem „na życzenie”. Jedni chcieli choinkę, inni szlaczek a jedna ze słuchaczek zażyczyła sobie świnkę.
Pan Damian, mając do dyspozycji napar z kawy, podgrzane mleko z pianką i wykałaczkę, na kawie rysował obrazki zgodnie z życzeniem. By nie było, że sobie coś wymyśliłem, załączam zdjęcia kaw z obrazem na nich. I niech nikt sobie nie wyobraża, że jest to montaż fotograficzny. Nic nie montowałem, a zdjęcia przedstawiają to co było tam w tamtym czasie na zaserwowanych nam kawach. Aż żal było pić tą kawę. Picie kawy to zniszczenie obrazków, a one takie piękne. Wiele uczestniczek częstowanych kawą zadawało pytanie panu Damianowi, czy można wypić kawę nie niszcząc obrazka.
Odpowiedź brzmiała: chwilo, jesteś piękna, ale jesteś tylko chwilą, więc trwaj przez moment, a może znów kiedyś tu lub tam będzie dane przeżyć ponownie takie wrażenie artystyczne związane z podaniem kawy.
Ja, po zadowoleniu z oglądania dzieła p. Damiana, już bez skrupułów, przystąpiłem do degustacji kawy, by przeżyć następną chwilę błogości, czując smak przepysznej kawy z pięknym obrazkiem.




Savoir-vivre.

Następny punkt naszych warsztatów kulinarnych wzbudzał w uczestnikach pewne obawy. Może się okazać, że nasza znajomość zachowania się przy stole pozostawia wiele do życzenia. Pan Damian Królikowski z dużym zaangażowaniem postanowił nas nauczyć w trybie ekspresowym, co i jak wypada przy stole. Nie, żebyśmy nie wiedzieli, ale warto sobie przypomnieć jak i warto mieć pewność, że przy stole to my wiemy o co biega. Pan Damian opowiedział nam ile sztućców może być na stole, w jakiej kolejności winno się je układać i w jakiej pozycji na stole winny ułożone być.
Ja zapamiętałem, że ostrze noża winno być skierowane ku talerzowi a „widły” widelca swoimi czubkami mają być skierowane ku górze, choć Francuzi twierdzą inaczej. Z łyżeczkami to w ogóle jest problem, bo jak do kawy to na talerzyku z kawą a jak do deseru, to.....
Ja rozumiem, ale w mojej codzienności to lepiej się czuję jak savoir-vivre odstawię na bok i jedną łyżeczką zjem deser jak i pomieszam kawę z cukrem. Dobrze jednak wiedzieć, że na przyjęciu obowiązują pewne zasady i niech tak zostanie a my przecież już wiemy jak to z tymi sztućcami i już.

Zbigniew Kędzierski



17 grudnia - dr Anna Zasada Chorab wygłosiła dla nas wykład pt. "Polityka prosenioralna".

W naszym 68 tysięcznym mieście mamy ponad 17 tysięcy osób będących w wieku powyżej 60 lat. Seniorzy stanowią około 25 procent mieszkańców. Nie jest to liczba odbiegająca od statystycznych danych w Polsce jak i w Europie. Liczba ta jednak świadczy o tym, że seniorów jest sporo i będzie coraz więcej. Brutalnie mówiąc, z seniorami jest problem, ale są ludźmi, dla których miejsce w społeczności jest należne i należy zaspokajać ich potrzeby i oczekiwania. Obecni seniorzy to ta grupa społeczeństwa, która swoją pracą przyczyniła się do obecnego dobrobytu i ma prawo z tego dobrobytu też korzystać. Dla sprawnych, aktywnych, zdrowych, nie ma problemu, by z życia korzystać. Ale jest sporo takich seniorów, którym trzeba pomóc. Na pierwszym miejscu jest ich stan zdrowia i ich aktywność w otoczeniu. Trzeba seniorom pomagać i dać im szansę na godną starość. Na tym polu w naszym kraju nie jest za ciekawie. Tym bardziej, my aktywni seniorzy, musimy powalczyć o godną starość dla nas i naszych rówieśników.
I o tym, nasza wykładowczyni nam mówiła a my z uwagą słuchaliśmy. Wykład zawierał dużą wiedzę i na pewno pomoże nam znaleźć się w rzeczywistości, która przez to będzie dla nas bardziej przyjazna. Dziękujemy i zapraszamy znów.

A potem już były tylko życzenia.
Pani Prezes Renata Jaroń-Guzy złożyła uczestnikom wykładu i pozostałym słuchaczom SUTW wiele radości i szczęścia przy świątecznym stole jak i powodzenia w nowym 2020 roku.
Jeszcze na koniec wspólne zdjęcie przy choince.
Miło spotykać się w tak wzajemnie przychylnym sobie towarzystwie.
Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!

Zbigniew Kędzierski




Z młodzieżą.

Żeby nie było, że tylko my seniory, to muszę poinformować, że zajęcia z przyrządzania potraw odbywają się w „Cogito”. My, seniorzy SUTW, zostaliśmy „przygarnięci” przez dyrekcję szkoły i obok młodzieży możemy doskonalić swój kunszt gotowania pod okiem pani Alicji Kopeć.
Gdy nasze słuchaczki gotowały to i tamto, młodzież piekła pierniki i inne dania świąteczne. Gdy seniorki już coś przygotowały, młodzież zaproponowała nam poczęstowanie się ich piernikami świątecznymi i cudami z boczku chyba. Jako łasuch, nie mogłem oprzeć się zaproszeniu i kilka pierników pulchnych i przepysznych zjadłem, by potem szaszłyk cudo zjeść. Młodzież podziwiała zaangażowanie seniorów, a seniorki robiły wszystko, by ich cuda nie były gorsze od cudów wytworzonych przez młodzież.
Tak się nawzajem obserwujący, doszliśmy do wniosku, że wspólna sesja zdjęciowa nam się należy, co zostało uskutecznione i do tego tekstu załączone.
Hej!

Deser.

Sporo prowadząca jak i uczestniczki Warsztatów kulinarnych włożyły sił, by stworzyć finezyjny deser z wielu różnych warstw, z których każda była dziełem sztuki. Na spód coś słodkiego i kruchego, potem namiastka makówek, przesmaczny likier, który uśmiechniętą zrobił bitą śmietanę i jeszcze coś tam było. Ponieważ zostałem zaproszony, by uwiecznić pracę warsztatów, to i potem mi się deser do skonsumowania dostał.
Zjadłem i do teraz czuję jego smak w swoim ego. Tak dobry był, jak jest dla mnie pozytywne moje ego, czyli lepszy być nie mógł.

13 grudnia "Warsztaty kulinarne". Święta tuż, tuż.

Dzisiaj, 13 grudnia jest piątek i dla przesądnych, dzień ten jest pasmem nieszczęść. Nie wszyscy jednak ulegają przesądom, a do nich należy grupa słuchaczek SUTW biorących udział w warsztatach kulinarnych. Musiały się spieszyć, bo święta i Nowy Rok za pasem, a jeszcze trzeba się przecież przygotować mentalnie do przygotowania potraw na święta o „Sylwestrze” też pamiętając.
Toteż, punktualnie o godzinie 10.00, wszystkie zainteresowane słuchaczki, stawiły się w „Cogito”, by:
- deser wykwintny przygotować,
- barszczyk czerwony o niepowtarzalnym smaku ugotować,
- wnieść się na szczyty kunsztu kulinarnego i kulebiaka upiec.
Wszystko to pod kierownictwem p. Alicji Kopeć mistrzyni nad mistrze w fachu kuchennym.
Oczywiście, wszystko przy akceptacji dyrekcji szkoły z panią dyrektor mgr Danutą Kopyczok na czele i pod okiem z-cy dyrektora pana mgr Damiana Królikowskiego.
Jak przystało na ostatnie zajęcia w roku 2019, były one nadzwyczaj długie i owocne.
Na pierwszy rzut poszło przygotowanie farszu do kulebiaka. Potem coś słodkiego na pierwszą warstwę deseru i następnie ciasto drożdżowe na kulebiak. Gdy farsz się „przegryzał', to uczyniono następny składnik do deseru z maku i bakalii. Potem było wałkowanie ciasta, nadziewanie farszem, zwijanie ciasta, włożenie do formy z dekorowaniem a jeszcze z posmarowaniem brzegów, by ciasto się nie rozjeżdżało. Ciasto było smarowane sekretnym klejem, co zagwarantowało kształt kulebiaka przed włożeniem do formy. Gdy kulebiak poszedł do pieca, nastąpiło bicie śmietany i tworzenie dyskretnego syropu do deseru. Uchylę rąbka tajemnicy i powiem, że w syropie był miód i spirytus. Już trochę uczestniczki były zmęczone i wtedy ja wszedłem do kuchni i zacząłem ich pracę i ich zaangażowanie uwieczniać na zdjęciach.
Fakt ten powodował, że uczestniczki odzyskały wigor, zmęczenie poszło w kąt i z uśmiechem na ustach, po wykonaniu deseru i zaakceptowaniu smaku barszczu czerwonego, który na samym początku też był robiony, udały się do sali na wykład o zachowaniu się przy stole. Oprócz tego zachowania, to dowiedzieliśmy się jak i dlaczego układa się talerze i sztućce na stole w taki a nie inny sposób. Byśmy na wykładzie pana Damiana Kólikowskiego nie zasypiali, na sam przód wykładowca zaserwował nam kawę, a każda miała inny obrazem malowany mlekiem i patyczkiem. To ci było dzieło artystyczne o którego wykonanie żaden z uczestników się nie pokusił, bo nikt nie był w stanie mistrzowi dorównać.
Już moja 4 godzina zajęć i przyszedł czas na utworzenie świątecznego nakrycia stołu, co udało nam się dobrze, bo mistrz pokazał co i jak, a uczestniczki były pilnymi słuchaczkami i precyzyjnie wykonywały polecenia mistrza. Gdy stół już był nakryty, to podaliśmy sobie nasze dzieła. Dzieła te nie miały ani jednego procenta mojego wkładu, bo to nie moja bajka, ja zostałem przy dokumentowaniu, ale jak mnie poproszono do konsumpcji barszczyku, kulebiaka i deseru, to z wielką ochotą zaproszenie przyjąłem. Nie będę ukrywał, że już byłem głodny, to i z ochotą dwie porcje kulebiaka zjadłem barszczyk wypiłem, deserem się delektowałem i byłem szczęśliwy, że do stołu z tak smacznymi potrawami zostałem zaproszony.
Przyszedł czas rozstania. Jeszcze trochę wzajemnych życzeń świątecznych i noworocznych i już myśli skierowały się do następnych zajęć z gotowania. Mają panie czas do wymyślenia, co na następnych warsztatach będą gotować, a marzenia mają wielkie, bo strasznie są zapalone do wspólnego gotowania pod okiem fachowca, czyli pani Alicji Kopeć.
Nie jestem skłonny do pochwał, ale muszę powiedzieć, że współpraca z „Cogito” na polu więzi między młodzieżą a seniorami jest na najwyższym poziomie.
Chwała dyrekcji, że nas chcą u siebie widzieć, ale chwała też młodzieży, która obok nas realizowała swoje zajęcia kulinarne, by potem poczęstować nas swoimi dziełami i zaprosić nas do wspólnego zdjęcia, które uwidoczniły, że jest młodzieży z seniorami „po drodze”. Serdecznie dziękujemy i liczymy na dalszą współpracę.
P. S. Pragnę poinformować, że zdjęcia z warsztatów kulinarnych będą zamieszczane tematycznie pod hasami: barszcz, kulebiak, deser, savoir-vivre, kawa, spotkanie przy stole.
Dzisiaj zdjęcia pod hasłem „barszcz” i "Kulebiak".
Deser.
Z młodzieżą.
Savoir-vivre.
Kawa.
Ozdoby.
Spotkanie przy stole.
Sprzątanie.

Zbigniew Kędzierski

BARSZCZ.

KULEBIAK.




5 Grudzień Małgorzata Derus opowiedziała nam o „Zabytkach Siemianowic Śląskich”.

5 grudnia ponownie spotkaliśmy się z p. Małgorzatą Derus, by wysłuchać, tym razem, opowieści o obiektach, które miały w naszym mieście zaistnieć, ale nigdy nie powstały, oraz o tych, które były i już nigdy ich nie zobaczymy.
Może najpierw kilka słów o pierwszym zdjęciu dołączonym do tego sprawozdania. Przed nami portret dziewczyny. Obraz zasłonięty jest tiulem, by ochronić go przed okiem ciekawskich. Widać taka jest wola jego twórcy, albo ktoś miał potrzebę, by zaintrygować tych, których obraz ten zaciekawił.
To tak na początek sprawozdania ze spotkania z p. Małgosią Derus.
W jej wykładzie też przewijał się wątek niby istnienia, bo w naszym życiu jest tak, że coś chcemy mieć, ale nie udaje nam się tego czegoś uzyskać. Bywa i tak, że coś mamy i to coś gubimy, a potem nam tego czegoś żal.
I to tym była mowa na wykładzie. Bywało tak, że mieszkańcy byli zdeterminowani, by wybudować sobie to i tamto. Okoliczności nie sprzyjały i dzieła nie ma.
Mieliśmy piękne dzieła rąk ludzkich. Okoliczności i inni ludzie spowodowali, że nasze posiadanie zostaje zniweczone, zlikwidowane, czy zburzone.
Tak już widać jest natura ludzka, że dąży ona do zmian, które nigdy nie mają poparcia wszystkich, bo każdy człowiek ma swój sposób postrzegania swoich potrzeb.
I to może tyle tej filozofii, też mojej, egoistycznej.

Zbigniew Kędzierski



3 grudnia "Epidemia otyłości a choroby cywilizacyjne".

Zanim zaczął się wykład, Rada Słuchaczy sprawiła nam niespodziankę mikołajkową. Najpierw, na sam przód, miłe powitanie a potem dla grzecznych drobne upominki i życzenia, by Mikołaj Święty był dla nas szczodry. Dla poprawy nastroju, obdarowano nas częścią artystyczną. Wystąpili dla nas Irena z Karolem. Zaśpiewaliśmy wspólnie – powiedzmy – kilka piosenek o Mikołaju i górnikach, których święto zbliża się wielkimi krokami.
I to było tak na wesoło i na przyjemnie.
Następnie zaczął się wykład. Z niego dowiedzieliśmy się, że na nasz stan zdrowia w 50 procentach mamy sami wpływ, potem 20 procent to powietrze nas otaczające, 20 procent naszego zdrowia zależy od genetyki a tylko 10 procent od służby zdrowia. Jak z tego widać, jesteśmy kowalami własnego zdrowia. Toteż wniosek z tego taki, że jedz zdrowe jedzenie, nie przejadaj się, nie przepracowuj się, ale też się nie leń, systematycznie ćwicz i dbaj o siebie tak w ogóle, to pożyjesz długo w zdrowiu i szczęściu.
Dobrze, że nam o tym przypomniano.

Zbigniew Kędzierski



3 grudnia ponownie spotkaliśmy się na warsztatach psychologicznych.

Naszym tematem były „archetypy”.
Archetyp ( z gr. arche – "początek", typos – "typ" ) – pierwotny wzorzec (pierwowzór) postaci, zdarzenia, motywu, symbolu lub schematu. Najbardziej znany w definicji psychoanalitycznej, gdzie archetypy oznaczają elementy strukturalne nieświadomości wspólne wszystkim ludziom na świecie. Archetypy występują w nieświadomości zbiorowej i nieświadomości indywidualnej. Są wielkościami dynamicznymi: zdolne są do przemian i rozwoju.
Tyle definicji a ja, jak zwykle, byłem poszkodowany. Wynikało to z faktu, że wśród uczestników warsztatów, ja byłem jedynym mężczyzną. Toteż społeczność warsztatowa omawiała archetypy kobiece. Ja, dla swojej ciekawości, mogłem określić swój męski archetyp, tylko nikt nie wykazał zainteresowania moim wynikiem.
Za to panie o swoich archetypach miały bardzo dużo do powiedzenia. Znów powstał problem. Na sali obecne były kobiety aktywne i nie dające sobie przez życie dmuchać w kaszę. Toteż ich archetypy to głównie wojowniczki i organizatorki, co wiedzą jak z życia czerpać same przyjemności. Doszliśmy wspólnie do wniosku, że osoby wyalienowane z naszego aktywnego tłumu, winne coś dla siebie zrobić a nie siedzieć w domu przed telewizorem lub marudzić, że im coś w życiu nie wyszło. Podsumowując, dobrze jest wiedzieć, że życie jest takie jak sobie je ukształtujemy. Wzorce szczęścia dla każdego mogą być inne, ale trzeba wiedzieć, co dla nas znaczy szczęście i tyle.
I jeszcze te uśmiechnięte i radosne twarze tych, co znalazły sposób na szczęśliwe życie.

Zbigniew Kędzierski




Klikając na zdjęcie powyżej, przejdziesz do slidera ze zdjęciami.
Miłego oglądania

NASZ TEATR "MARLEEN".

Teatr naszego Siemianowickiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku ciągle doskonali swoją jakość. Dla dodania sobie powagi, że to nie tylko takie sobie wyjścia na scenę, ale własne teksty i aranżacja oraz scenografia, postanowili zmienić swoją nazwę. Już nie „Frele morele”, ale „Marleen”. Zapewne inspiracją była Marlin Monroe, ale też Marlena Dietrich ze swoim utworem Lily Marleen. Dla artystek naszej grupy teatralnej, te wyżej wymienione aktorki, były kiedyś ich idolkami i stąd zapewne potrzeba nazwania się „Marleen”.
Teraz już o ich występie na podsumowaniu „Senioraliów 2019”. Ich występ był podsumowaniem artystycznym imprezy. Gdy byłem na ich ostatniej próbie, to odniosłem wrażenie, że się „sypną”. Jakież było moje zdziwienie, gdy występ po prostu się udał. Jak wiele musiały członkinie zespołu włożyć zaangażowania, by występ nie odbiegał od spektaklu w wykonaniu profesjonalistów. Muszę tu wspomnieć o młodzieży, stanowiącej tą część grupy teatralnej, która pokazała perfekcję i sposób na łączenie pokoleń. Wszystko pod kierownictwem p. Moniki Maćkowiak, nauczycielki z Liceum im. Jana Matejki.
Gdy patrzałem na 40 minutowy spektakl w wykonaniu młodzieży i nie za młodych już artystów amatorów, to w moim sercu seniora, też już nie za młodego, rodziło się poczucie dumy. Nasze pokolenie 60+ nie jest marginesem społecznym, tylko jego twórczą częścią. Przecież to my dajemy przykład, że dojrzałość to nie siedzenie bezmyślnie przed telewizorem, ale aktywność i działanie. Pokolenia, które są i będą po nas, będą miały dobre podstawy do twierdzenia, że upływ czasu to nie klęska, ale budowanie, na podstawach nabytego doświadczenia.

Zbigniew Kędzierski



26 listopada - Zbigniew Paweł Szandar
"O tym jak Wojtek od starej Korfantki, Śląsk Polsce podarował."

Zbyszek Szandar, mój przyjaciel od ponad 20 lat, wygłosił dla słuchaczy SUTW wykład o Wojciechu Korfantym.
Już ponad 20 lat wstecz wiedziałem, że ma świetną umiejętność snucia opowieści. Ponadto, jako znany, a ponadto ambitny dziennikarz, posiadający sporą wiedzę i nie bojący się konfrontacji w dyskusji, dał nam wiedzę o Korfantym. Ta wiedza, podparta pozyskanymi przez niego faktami z kręgów rodzinnych, była opowieścią jakby z bajki czy legendy i dlatego zawierała potężny ładunek emocjonalny. Jakby mało tego, była poparta cytatami z wystąpień Wojciecha Korfantego w czasie jego działalności poselskiej.
Nam Ślązakom, miło słuchało się o tym człowieku, co Polsce podarował Śląsk.
Czas wykładu minął bardzo szybko i tylko pozostaje mieć nadzieję, że Były Prezydent naszego miasta znów zawita w nasze progi i podzieli się z nami swoją wiedzą w temacie, który będzie dla nas interesujący, co jest pewne.
Dziękuję Ci Zbyszku, dziękujemy Panie Prezydencie.




21 Listopada, Patryk Leszner wygłosił dla nas wykład pt.
„Etykieta na Dworze Króla Słońce”.

Pan Patryk, z wykształcenia historyk, miał przyjemność po raz pierwszy wystąpić przed tak wymagającą grupą, jaką są słuchacze Siemianowickiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Widać było, że walczy z tremą, bo co rusz, przerywnik, powrót do wątku, co było bardzo sympatyczne. Mieliśmy przed sobą, my słuchacze SUTW młodego zdolnego wykładowcę i nie było w naszej roli, przysparzać mu tremy. Toteż z zainteresowaniem słuchaliśmy wykładu, co rusz wspierając naszego młodego wykładowcę.
Teraz o temacie wykładu. Dobrze było się dowiedzieć, że etykieta rodziła się w trochę egoistycznych zapędach Ludwika XIV, zadufanego i zapatrzonego w siebie, który sam nazywał się narodem a potem i Królem Słońcem. Tym nie mniej, dzięki jego wydziwianiu, narodziło się coś takiego jak etykieta dworska, by z czasem stać się wykazem norm obyczajowych w wyższych sferach jak i poza nimi.
Miło będzie się znów spotkać z p. Patrykiem w następnym semestrze.

Zbigniew Kędzierski



Wybrano nową Radę Słuchaczy.

Na wykładzie w dniu 12 listopada wybrano Radę Słuchaczy naszego UTW.
W jej skład weszli:
Danuta Świdzińska,
Krystyna Suszek,
Józef Opiela.




Pani dr Barbara Mandera wygłosiła dla nas wykład pt. "Najczęściej występujące schorzenia oczu u seniorów".

W ramach preludium i dla relaksu, w czasie wykładu na gitarze przygrywał p. Ludwik Konopko. Bardzo dobrze, gdy co jakiś czas przypomina nam się, że o oczy trzeba dbać.
Wydaje nam się, że oczy to zawsze są i zawsze widzą to co, mają widzieć. Dopiero, gdy coś z naszym widzeniem jest nie tak, wykazujemy zdumienie, że źle widzimy i czas do okulisty. To, że źle widzimy, często wynika z uwarunkowań genetycznych, ale za nasze złe widzenie bardzo często jesteśmy sami winni. Nie przestrzegamy diety, nie dbamy o zdrowie fizyczne i psychiczne i w ogóle nie dbamy o siebie, a potem się dziwimy, że źle widzimy.
Dobry taki wykład, który nami wstrząśnie chociaż na kila miesięcy, zawsze to coś.
Dziękujemy pani doktor, dziękujemy gitarzyście.

Zbigniew Kędzierski



7 Listopada 2019 „Maria Skłodowska-Curie. Kobieta z pasją” - Władysława Magiera

7 Listopada 2019 znów mieliśmy okazję spotkać się w Muzeum Miejskim, by wysłuchać wykładu poprowadzonego przez p. Władysławę Magierę. Może tym razem nie było o kobietach Śląska Cieszyńskiego, tylko o naszej noblistce Marii Skłodowskiej-Curie.
Nie moją rolą jest, co p. Władysława nam o pani Marii powiedziała, ale podkreślić trzeba fakt, że spotkaliśmy się i z uwagą słuchaliśmy powieści o znakomitej Polce. P. Władysława w swój oryginalny sposób wciągnęła nas w atmosferę pozyskiwania radu z śmieci radiacyjnych. Po raz pierwszy, uzyskano taki pierwiastek, który wieczorem świeci i za jego pomocą można człowieka prześwietlić, by zdiagnozować, co się w nim połamało.
P. Władysława ma specyficzny język, taki ciepły i wartki, przeplatany dowcipem i polotem. Czas wyznaczony na wykład minął bezpowrotnie i pozostaje mieć nadzieję, że znów się z p. Władysławą spotkamy.

Zbigniew Kędzierski



„Emocje a czas” - to temat warsztatów psychologicznych, które miały miejsce
w dniu 5 listopada br.

Najpierw pani Ola trochę teorii o emocjach nam zaprezentowała, by potem dopuścić uczestników spotkania do przedstawienia swoich emocji.
Wtedy zaczęło się dziać. Na pierwszy ogień poszło uzupełnienie, że nie tylko gniew i smutek prezentują przeszłość, ale także irytacja. Ponadto przyszłość to nie tylko strach, ale także zaciekawienie.
Każdy z uczestników zaprezentował swoje marzenia, które kiedyś miał i nigdy ich nie zrealizował. Była także mowa o marzeniach, które zrealizowano, bo nie odkładano ich na później. A gdy masz marzenia niezrealizowane, to może warto je zweryfikować, bo warto mieć marzenia będące w naszym zasięgu ich realizacji.
Była także sprawa weryfikacji osób, znajdujących się w naszym otoczeniu i mających wpływ na nasze samopoczucie. Jak się okazuje, nie jest zdrowo na siłę utrzymywanie kontaktów z osobami, które dla naszego dobrego samopoczucia są toksyczne. Lepiej mniej bliskich, ale pozytywnie na nas wpływających, niż więcej, a wśród nich, działających negatywnie na nasze zdrowie.

Zbigniew Kędzierski

Kliknij na obrazek czy ten tekst, a otworzysz slajdy obrazujące warsztaty z dnia 5 listopada 2019r.




Ruszyły "Warsztaty kulinarne".

W dniu 24.10.19 w zespole szkół  Cogito odbyło się pierwsze spotkanie warsztatów  kulinarnych z dyrektorem i wicedyrektorem oraz  naszą opiekunką panią Alicją. Przy kawie i serniki upieczony przez uczniów ( było pyszne ) ustaliliśmy plan na przyszłe zajęcia które odbędzie się w dniu 22.11.2019 ,na tym spotkaniu w listopadzie będą przedstawione nam zasady Savoir-vivre czyli jak prawidłowo nakryć stół i co do czego służy  będziemy również rozmawiac o potrawach wigilijnych bo święta zapasem. A w grudniu gotujemy

Bożena Kądziela



24 października dr Zdzisław Janeczek - „U źródeł powstańczej idei”

W godzinach późno popołudniowych 24 października udałem się na spotkanie z dr. Zdzisławem Janeczkiem, siemianowickim historykiem, pedagogiem i publicystą, autorem wielu książek o historii Siemianowic Śląskich.
Tematem spotkania były powstania śląskie.
Wykład jest jedną z imprez, składających się na projekt „Pod rękę z Niepodległą 1919-2019”, dofinansowany ze środków Programu Wieloletniego NIEPODLEGŁA na lata 2017-2022 w ramach Programu Dotacyjnego „Niepodległa”.
P. dr Zdzisław Janeczek, jak zwykle, z zaangażowaniem opowiadał nie tylko o powstaniach ale i o genezie tworzenia się kultury Śląska. Z dynamicznej wymiany poglądów, sprowokowanej przez wygłaszającego wykład okazało się, że postrzeganie – użyjmy sformułowania – narodowości śląskiej, jest często różne.
O ile prowadzący mówił o zasłużonych dla integracji Śląska z Polską, to nie wspominał nic o znamienitych, za których byli uważani Ślązacy optujący za integracją z Czechami, Austriakami czy Prusakami.
Nie ma w naszym Polaków interesie chwalić tych innych wielkich, ale prawda historyczna winna o tym mówić. Jak widać, nawet historia ma swoje interpretacje i swoje punkty widzenia.
Było dla mnie wielką przyjemnością wziąć udział w tym spotkaniu.

Zbigniew Kędzierski



W ramach Akademii Muzealnej 24 października mieliśmy okazję spotkać się z p. Anną Jakubowską.

Zaprezentowała nam zdjęcia z odległych stron świata.
Opowiedziała o zwyczajach, kulinariach i egzotycznych świątyniach. Dzieląc się doświadczaniem miejsc i ludzi opowiedziała jak podróżuje się z plecakiem, bez sztywnego planu, nie wiedząc w jakich warunkach i gdzie spędzi się następną noc.
Z dużym zainteresowaniem wysłuchaliśmy snutej przez p. Anię opowieści z krain za siedmioma górami i siedmioma lasami. Kambodża, Birma, Kuba, Meksyk i Góry Ałtaj zostały nam zaprezentowane słowem i obrazem. Jestem z tymi, co kochają odważne podróże. Brawo p. Aniu i dziękujemy.
Potem, między jednym spotkaniem i drugim, przysiadłem na ławce w Parku Miejskim, delektowałem się urokami jesieni i zachwycony nimi, postanowiłem je uwiecznić kilkoma zdjęciami, które do spotkania z p. Anią Jakubowską załączam.

Zbigniew Kędzierski



22 października "O kaplicy Sykstyńskiej, Janie Pawle II i o poezji." - dr Jacek Kurek.

Dzisiaj był pierwszy, po inauguracyjnym, wykład w nowym roku akademickim.
Dr Jacek Kurek zapoznał nas wykładem pt. "O kaplicy Sykstyńskiej, Janie Pawle II i o poezji." o pięknie genezy tworzenia malowideł na ścianach i sklepieniach Kaplicy Sykstyńskiej oraz o duchowości tego miejsca.
Swój wywód poparł pięknymi slajdami obrazującymi Kaplicę jak i ducha tej sakralnej budowli. W trakcie pokazu slajdów, prezentowana była muzyka sakralna z tą Kaplicą związana jak i poezja prezentująca ducha osób z tą Kaplicą związanych.
Prym wiodła poezja Jana Pawła II, którą nam pan Jacek Kurek prezentował, ją czytając.
Wyraźnie wyczuwało się, że sala jak i słuchacze napełniali się uduchowieniem i wiarą w przemijanie z patrzenie optymistycznie w dzień dzisiejszy jak i te, które przed nami.
Wykładowca, po zakończeniu wykładu został nagrodzony gromkimi oklaskami. Ponadto, ze strony władz Stowarzyszenia jak i samego wykładowcy otrzymaliśmy zapewnienie, że nie jest to nasze ostatnie spotkanie w tym roku akademickim.

Zbigniew Kędzierski



15 października - Warsztaty psychologiczne.

Skończyły się wakacje, nawet te studenckie.
Inauguracja roku akademickiego za nami.
Dzisiaj, 15 października po raz pierwszy odbyły się warsztaty psychologiczne. Wśród weteranów znaleźli się też nowicjusze. Weterani, rozgadani, rozemocjonowani weszli do sali zajęć, ci nowi, z duszą na ramieniu i wątpliwościami, czy dobrze zrobili.
Zaczynają się warsztaty. Słowa przywitania, „karty na stół”, mowa o kartach „psychologicznych” i słowo wstępne na temat tego, co na zajęciach w roku akademickim będziemy omawiać.
Potem zaprezentowali się nowi słuchacze i zostali zaakceptowani przez wiarusów i już wszyscy byli słuchaczami i kolegami.
Już w pełnym składzie, akceptacja programu zajęć i określenie terminów oraz przystąpienie do warsztatów na temat;
czego oczekujemy jako zysku dla każdego z nas i co sami wniesiemy do zajęć.
Każdy z nas, czy wiarus czy nowicjusz, opracował „swoje miejsce” w społeczności, tej warsztatowej i odważnie je zaprezentował. Ponieważ, już wcześniej zadeklarowaliśmy się, że z narzekania nic dobrego nie przychodzi, nasze propozycje posiadały spory ładunek optymizmu i zobowiązania, że w tym roku tylko tak będzie.
Potem już w ramach ćwiczeń, jak zapamiętać imiona uczestników warsztatów, opracowano listę skojarzeń, czyje imię z jakim przymiotnikiem się kojarzy i czuło się, że nasze mózgi wchodzą na obroty, a o to przecież chodziło.
Na koniec, jak dobrze zapamiętałem ustalono, że w listopadzie to spotykamy się w 5 dniu miesiąca a w grudniu w 3 dniu.
Z uśmiechami na twarzy i optymizmem w sercach zakończyliśmy dzisiejsze warsztaty, już tęskniąc za następnymi.

Zbigniew Kędzierski



INAUGURACJA ROKU AKADEMICKIEGO SUTW 2019/2020

8 października w Parku Tradycji spotkali się słuchacze naszego Siemianowickiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku na inauguracji roku akademickiego. Ilość słuchaczy, którzy przyszli na inaugurację przekroczyła pojemność pięknego amfiteatru. Część z nich nie znalazła miejsca siedzącego i musieli zadowolić się zajęciem miejsc na stopniach. Na szczęście stopnie te są dość wysokie i wygodne do siedzenia. Nikt się nie zraził, nikt nie odszedł.
Z dużą punktualnością rozpoczął się nasz rok akademicki. Pani Prezes Renata Jaroń-Guzy przywitała ciepło wszystkich przybyłych gości i członków honorowych. Musimy się czuć bardzo dowartościowani, bo ilość gości była znaczna a ponadto byli to goście bardzo szacowni. Za stołem immatrykulacyjnym usiadły tak ważne osoby świata naukowego, że aż dech zapierało, że nasza immatrykulacja jest tak poważna i szacowna. Ja, student 4 roku czułem się bardzo dowartościowany, że aż mi moje lata, które mam na karku, przestały ciążyć. Przedstawiciele władz naszego miasta też reprezentowały pierwszy garnitur pracujący dla seniorów i na rzecz seniorów. O naszych sponsorach też muszę wspomnieć, że dość, że nas sponsorują, to i swoją obecnością nas zaszczycili.
Pani Prezes, po przywitaniu gości, wygłosiła wykład o seniorach, którzy się nie poddają i swoją aktywnością innych do działań mobilizują. Na początku, muszę tu wspomnieć, wystąpił nasz chór, którego zawodowstwo ciągle idzie na wyższy poziom. Potem jeszcze kilka utworów, takich lekkich w ich wykonaniu i świetny wykład o muzyce, ruchu i rytmice.
Na koniec uroczyste wręczenie indeksów nowym studentom i to byłoby na tyle mojej relacji. Naszych znamienitych gości z nazwiska i tytułów naukowych zapewne w najbliższym czasie wymieni Pani Prezes, która też zapewne swoje przeżycia z inauguracji w publikatorach zamieści. Już w najbliższych godzinach na łamach internetowych jak i na tablicach ogłoszeń w MBP zostaną podane harmonogramy zajęć. Czas, by skończyć wakacyjne leniuchowanie i przystąpić do senioralnej aktywności.
Więc studenci SUTW, do dzieła!

Zbigniew Kędzierski




Klikając na zdjęcie powyżej, przejdziesz do slajdera z inauguracji. Miłego oglądania!




III Dni Seniora "Senioralia 2019".

Dzisiaj, po raz trzeci rozpoczęły się Siemianowickie Dni Seniora „Senioralia 2019”.
Chociaż nasz rok akademicki rozpocznie się na początku października, to na tak zacnej miejskiej imprezie nie mogło nas zabraknąć. Po to są telefony, internet i inne komunikatory, by w sposób zdyscyplinowany i skuteczny móc się skrzyknąć. Pomimo, że pogoda z rana była „pod psem Azorkiem” nie obrażając pieska i pomimo tego, że trochę znów nam czasu ubyło, licznie się pod Urzędem Miasta na określoną godzinę stawiliśmy. Słońce nieśmiało, ale coraz bardziej odważnie zaczęło wychylać się zza chmur. Robiło się cieplej, to i zmarznięte nosy uczestników robiły się coraz bardziej wesołe. Wielu spotkało się po raz pierwszy od 2 miesięcy, to i gwar wynikający z wymiany przeżyć był znaczny. Potem, między nami pokazał się p. poseł Borys Budka, co było niespodzianką i spowodowało, że wiele uczestniczek chciało sobie zrobić z nim zdjęcie. Następnie na horyzoncie pokazała się p. poseł Małgorzata Kidawa-Błońska z którą też odbyła się sesja fotograficzna. Miło było, gdy goście razem z nami udali się korowodem do Amfiteatru, by chociaż trochę wraz z nami oglądać występy seniorów. By nie było, to i przedstawiciel p. Mateusza Morawieckiego, kandydującego z naszego Śląska do Sejmu, odczytał pochlebny dla nas list z zapewnieniem, że on też w najbliższym czasie nas zaszczyci swoją obecnością. I to tyle o oficjelach, którzy się uaktywnili, bo wybory do Sejmu tuż, tuż.
Pan Prezydent naszego miasta Rafał Piech mógł w końcu dostać należny mu czas i oficjalnie ogłosił, że klucze do miasta seniorom przekazuje. Ci, bez obiekcji, klucze te przejęli i obiecali, że miastu szkody nie zrobią. Po tych wszystkich ceregielach, można było w końcu skupić się na występach artystycznych: młodzieży, artystów zawodowych i seniorów zrzeszonych w różnych organizacjach senioralnych.

Każdy się starał wypaść jak najlepiej i im się to udawało. Ja każdego starałem się uwiecznić na zdjęciach i na filmach. Codziennie będzie coś z seniorami i gośćmi. Chwała wszystkim tym, co dla seniorów wystąpili. Znów była okazja zobaczyć, że ducha seniorom nie brakuje, co znalazło uznanie wśród widzów. A że widzów było nie za wiele, to strata tych, którzy nie przyszli.
Nie mogę sobie pozwolić na skromność, bo artyści z naszego uniwersytetu wykazali się profesjonalizmem i na pewno znów gdzieś zostaną zaproszeni, by się zaprezentować. W załączeniu slajder ze zdjęciami z pierwszego dnia „Senioraliów 2019”. Filmy na bieżąco są publikowane na facebook'u pod hasłem Rada Słuchaczy Siemianowickiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku.

Klikając na zdjęcie po lewej stronie, przejdziesz do slajdera ze zdjęciami. Miłego oglądania.

Zbigniew Kędzierski



RUSZYŁY ZAPISY NA ROK AKADEMOCKI 2019/2020.

Dzisiaj, to jest 4 września zainaugurowaliśmy Rok Akademicki 2019/2020 zapisami. Zajęć już teraz nie będzie, bo dopiero w październiku, ale w trakcie zapisów wyczuwało się atmosferę oczekiwania. Już nie długo, już za kilka dni się zacznie. Będą wykłady i będą zajęcia ruchowe, które każdemu się przydadzą, bo przez te wakacje to tylko spacery i bezruch. Czas – seniorze – wziąć się za siebie i znów zacząć być aktywnym. Toteż przy zapisach zrobił się straszny tłum, a hałas jakby tysiąc wron wzięło się za opowiadanie, co to w czasie wakacji się przydarzyło. Ja wycofałem się na z góry upatrzoną pozycję i usadowiłem się w korytarzu, by od szumu informacyjnego nie ogłuchnąć a z każdym przychodzącym móc się przywitać.
Przychodzili weterani jak i nowi chętni do nauki. Każdy był miło witany i szczegółowo informowany co i jak.
Jutro i po jutrze ciąg dalszy zapisów, chętnych zapraszamy, dla każdego znajdzie się coś ciekawego.

Zbigniew Kędzierski







Z życia teatru.




Z dużą dozą niepewności 15-osobowa grupa chętnych zostania aktorami udała się na pierwsze warsztaty teatralne. Punktualnie przyjęła nas p. Monika i natychmiast zostaliśmy zaprzęgnięci do pracy nie tylko aktorskiej ale twórczej. Najpierw rozgrzewka ruchowa, potem wydawania głosu i czasu trwania na wydechu. Oj, co się działo. Jednym szło lepiej, drugim trochę słabiej, ale wszystkim dobrze – jak na nasz wiek. Potem już – po rozruchu – myślimy sobie, dostaniemy teksty i będziemy ćwiczyć. A tu nic z tego. Wrzucono nam hasła i nakazano tworzyć wokół tych haseł scenki rodzajowe związane z obchodami 100-lecia Niepodległej. W ten sposób powstały 3 grupy tematyczne, które mają te scenki tworzyć. Gdy tak podglądałem pracę grup – uczestnicząc w jednej z nich – to widziałem chmurę myśli i pomysłów kłębiących się nad głowami członków tych grup. Przekrzykiwanie się, nagle momenty ciszy, potem gwar i rozemocjonowane twarze. To się działo. Po pewnym czasie, każda z grup zaprezentowała to, co wymyśliła. Mnie zszokowało to, co opracowano. Nie będę zdradzał szczegółów, bo scenki te będą częścią artystyczną jaka zostanie zaprezentowana na Balu Biało-Czerwonym dla Niepodległej.
W każdym bądź razie, już widzę jak po występie, chętnych do zostania artystami będzie przybywało.

12 listopada w godzinach późno popołudniowych grupa seniorek z jednym seniorem spotkała się prywatnie, by przygotować się do występu na „Balu biało-czerwonym dla Niepodległej”. Punktualnie, o umówionej godzinie, wszyscy stawili się gotowi do podnoszenia swoich umiejętności w zapamiętaniu choreografii, tekstu spektaklu i umiejętności zapamiętywania. Jeśli – w latach młodzieńczych - do nauki bylibyśmy tak zaangażowani jak tego wieczora, to każdy z uczestników miałby teraz co najmniej tytuł doktora o profesurze nie mówiąc.
Atmosfera robiła się coraz bardziej zaangażowana dla pozyskania przez uczestników określonego celu, czyli opanowania roli. Problem tkwił tylko w tym, że zaangażowanie to jedno, a efekty to drugie. Do uzyskania celu należy spełnić kilka czynników. My robiliśmy wszystko, by cel osiągnąć.
Z jakim skutkiem, to okaże się na scenie. Póki co, uważamy, że zrobimy wszystko, by nasz mały spektakl został oceniony przez widownię przychylnie. Liczymy na gromkie oklaski i udawanie, że nie było żadnych potknięć w naszym występie, a jeśli się zdarzą, to że będą zamierzone, by podkoloryzować występ.

15 listopada rozpoczął się Biało-Czerwony Bal dla Niepodległej.
Otwarcie Balu zainicjowała Pani Prezes Renata Jaroń-Guzy witając wszystkich przybyłych i zapraszając ich do aktywnego udziału.
Następnie rozpoczął się „spektakl teatralny” w wykonaniu słuchaczy naszego UTW i młodzieży z „Matei”.

Dzisiaj mieliśmy drugie robocze spotkanie grupy teatralnej. Nasza prowadząca p. Monika Maćkowiak zapoznawała nas z naszymi reakcjami na sytuacje nietypowe. Ale o tym za moment, a teraz o podsumowaniu naszego pierwszego występu na scenie. Jak przystało na pierwszy występ, to nie był on może tak dobry jak w wykonaniu artystów zawodowych i trwał tylko 25 minut, ale - jak na seniorów artystów amatorów przystało – był zagrany ambitnie i z pełnym zaangażowaniem, a na inne plusy gry scenicznej przyjdzie czas.
Potem było jeszcze kilka słów o spotkaniu z młodzieżą z okazji „Andrzejek”, na których może też coś zaprezentujemy. Usłyszeliśmy też, przy okazji, że młodzież, która z nami wystąpiła, była mile zdziwiona, że nam się chce i chyba zaproponują swoim babciom i dziadkom, by się z nami zaczęli wspólnie bawić w teatr i nie tylko.
No to teraz już do zajęć o emocjach i reakcjach na emocje. Zrobiliśmy kilka scenek związanych z emocjami a następnie każdy z nas zaprezentował swoją ocenę zachowań swoich i osoby z którą scenkę odgrywał. Jak się okazało, każdy miał trochę inną ocenę i inną reakcję na scenkę. Można nawet użyć określenia, że reakcje i oceny są tak różne jak każdy z nas jest inny. I to na tyle. A teraz spotkanie z młodzieżą z różnych stron świata. Postaramy się nie dać plamy.

GRUPA TEATRALNA Z MŁODZIEŻĄ I GOŚĆMI NA ANDRZEJKACH W II LO.
Dalszy ciąg współpracy naszego UTW z II Liceum Ogólnokształcąceym im. Jana Matejki zaowocował spotkaniem grupy teatralnej naszego UTW z młodzieżą z w/w Liceum i ich gośćmi z różnych krajów. Nie będę ukrywał, czułem się zaszczycony faktem, że zostaliśmy na spotkanie zaproszeni i dano nam możliwość zaprezentowania obyczajów andrzejkowych praktykowanych na Śląsku i nie tylko. Przed uroczystością odbyło się krótkie spotkanie organizacyjne, by występ nasz mógł zmieścić się w normie czasowej i zapewnił sobie zainteresowanie ze strony młodzieży i ich opiekunów. Trema była niesamowita, ale po wejściu na salę i przychylnym przywitaniu nas przez organizatorów, trema gdzieś zniknęła i czuliśmy, że będzie dobrze. Najpierw nauka „trojaka” - tańca regionalnego ze Śląska – jak wszystkim wiadomo. My, seniorzy na parkiet nie wyszliśmy, bo nie nam konkurować z młodością. Było na czym oko wesprzeć. Ci „młodzi” ledwo wyszli na parkiet, wysłuchali trojaka i zobaczyli kroki do tego tańca, to zaraz w ten tan ruszyli. Było przy tym bardzo dużo śmiechu, młodzieńczego zapału i entuzjazmu, o szybkim pojmowaniu o co w tym tańcu chodzi, nie mówiąc. Jak po szkoleniu ruszyli w tan, to z wrażenia aż zapomniałem ich nagrać. Złapałem tylko końcówkę, ale i to dobre. Następnym punktem programu były śpiewy grup narodowych. Grupy te, składające się z młodzieży i ich opiekunów, zaprezentowały krótki repertuar narodowy co spotkało się z dużym entuzjazmem i aplauzem. Na koniec, wspólne odśpiewanie „Mama Ciao”. I nagle rytmy „zorby”, do tańca ruszyła młodzież i seniorzy. Wszyscy do jednego kółka się nie zmieścili, to zrobiły się dwa i pod dyktando znających kroki do zorby w atmosferze wspólnej zabawy, zorbę odtańczono. Potem aplauz i śmiech wspólny.
Wreszcie przyszedł czas na prezentację obyczajów w naszym seniorów wydaniu.
Zaczęliśmy od wierszy o obyczaju andrzejkowym i krótkim przywitaniu w języku angielskim, by rozładować napięcie i zrobiło się swojsko. No to obyczaje z dużym zainteresowaniem młodzieży i przy ich udziale zaprezentowali seniorzy, czyli my. Były buty do progu, lanie wosku i odczytywanie figur. Ale na sam przód, wróżby, rzucanie skórką z jabłek, chodzenie dziewcząt do płota, wsłuchiwanie się w echo w studni i coś tam jeszcze ale zdążyłem zapomnieć, bo było wesoło i nie miałem czasu, by zapisywać te zabawne momenty w pamięci. Reakcje młodzieży na wróżby były bardzo spontaniczne, a nieraz wzbudzające strach czy śmiech.
W tak przyjemnej atmosferze upłynęło nam spotkanie. Było bardzo fajnie i dużo młodości, co - nam seniorom – bardzo odpowiadało. Dziękujemy młodzieży, dziękujemy organizatorom. Wydaje się, że cel, czyli integracja seniorów z młodzieżą naszą i ich gośćmi, jest na dobrej drodze, by się rozwijać.

Pomimo, że dzisiaj jest dzień Świętego Mikołaja, to my – seniorzy pragnący występować na deskach teatralnych – spotkaliśmy się na warsztatach teatralnych, by – pod kierownictwem p. Moniki Maćkowiak – zdobywać szczyty aktorskie.
Jak zwykle, ledwo minęła godzina 14.30, nasza prowadząca z werwą rozpoczęła zajęcia i zaprosiła nas do rozgrzewki ruchowej i głosowej. Jeśli chodzi o ruch, to były to typowe ćwiczenia rozciągające. A jeśli chodzi o ćwiczenia głosowe, to w trakcie ćwiczeń fizycznych wydawaliśmy różne dźwięki, co podkreślało nasze zaangażowanie w rozciąganie się.
Drugą częścią rozgrzewki to w trzech grupach opracować kroki taneczne, które zaprezentujemy w rytm muzyki o której na ten moment nic nie wiemy. No to ambitnie przystąpiliśmy do grupowego przygotowania zadania. Następnie każda z grup swoje odtańczyła w rytm muzyki zespołu 2+1. Trzeba było dużo koncentracji i wysiłku, by zgrać się i zgranie to utrzymać tańcząc do rytmu.
Trochę zmęczeni, ale zadowoleni, liczyliśmy na chwilę oddechu. A tu nic z tego. Czas to pieniądz, toteż dobieramy się dwójkami. Jeden – w rytm muzyki – pokazuje różne figury, a partner ma je odwzorowywać zachowując zgodność w czasie i w rytmie. Z początku wychodziło trochę śmiesznie, ale po paru chwilach, patrząc na pary zauważało się coraz większe zgranie.
I gdy wydawało się, że teraz już tylko – po rozgrzewce i tańcach – będą dyskusje, to byliśmy w dużym błędzie – co najmniej ja. Ni z tego, ni z owego, p. Monika podzieliła as na 3 grupy i każdej z grup rzuciła hasła. Te hasła to: Dyzio Marzyciel, stąpanie w chmurach i kochany wnuczek. Na bazie tych haseł mamy opracować scenki i je zagrać. Nad każdą z grup unosił się obłok obrazujący intensywne zabiegi, by oryginalną scenkę opracować i zagrać ją tak, by zyskać akceptację prowadzącej. Po kilkunastu minutach, grupy były gotowe do prezentacji swoich opracowań. Pewni siebie i trochę zarozumiali, liczyliśmy na pełną akceptację widzów, ale przede wszystkim, p. Moniki. Po występach możemy powiedzieć, że przed nami bardzo dużo nauki, pochwał ze strony p. Moniki raczej nie było, za to uwag krytycznych sporo. Wygląda na to, że nasz kurs aktorski potrwa długo. Ale czy nam się spieszy ?
Pomimo braku peanów na naszą cześć ze strony reżyserki, mamy silne poczucie dobrze spędzonych chwil jesteśmy pełni wiary, że nasz teatr niektórym będzie się podobać. Nam się podoba, bo świetnie się bawimy.

10 stycznia - Kolejne warsztaty teatralne, praca wre, coraz bliżej naszego nowego spektaklu, który wystawimy na obchodach Dnia Kobiet. Jednego, czego nie możemy sobie odmówić, to zaangażowania uczestników. Okazuje się, że wśród nas jest wielu uzdolnionych aktorów o czym oni sami nie wiedzieli. Toteż odstawianie zaplanowanych scenek przebiegało nader skutecznie a efekt przerośnie nasze oczekiwania, a czy będzie się podobało widzom, tego nie jesteśmy w stanie przewidzieć.

7 marca Rada Słuchaczy naszego SUTW zorganizowała uroczyste obchody Dnia Kobiet. Po wszystkich przywitaniach i męskiej części artystycznej, scenę oddaliśmy naszej – w całości żeńskiej – grupie teatralnej wzmocnionej „Adonisem”, który męską część reprezentował w pokazie. Znów kobiety pokazały, że to one mają zacięcie do twórczości artystycznej. Bardzo ładnie im, opracowany przez nie spektakl, wychodził i znalazł uznanie widowni też damskiej, chociaż nieliczne męskie rodzynki, zachwyt spektaklem także okazywały. Ja, mężczyzna piszący to sprawozdanie muszę zaznaczyć; „czapki z głów” panowie przed paniami artystkami. To zaangażowanie, ta werwa i w ogóle gdzie nam do nich.
Gdy zbliża się ranek i nasz sen zaczyna być płytki, to w naszej głowie budzą się pragnienia, by dzień zaczął się od świeżych bułeczek podanych przez przemiłego mężczyznę, niekoniecznie męża. Potem budzik i rzeczywistość z naszej pamięci wymazuje pragnienia. Tak to przedstawiły nasze artystki z kółka teatralnego, albo co najmniej ja to tak odebrałem. Faktem jest, że ta część spektaklu była bardzo przekonywująca. Brawo Wy!

Przychodzi taki czas w naszym życiu, że trzeba studiować. Ale w tym samym czasie ma się wielkie zapotrzebowanie na życie, czyli balowanie, ciuchów posiadanie i o linię dbanie. Niby nic, ale w codziennym życiu te pragnienia w nas dominują. Nasze członkinie grupy teatralnej zaprezentowały w sposób nader wymowny jak nastolatki i dwudziestolatki sobie z tym radziły. Patrząc na tą część przedstawienia „Rzeczpospolita babska” była okazja wrócić w myślach do lat młodości i popatrzeć na przeżyte chwile z przymrużeniem oka. Z mojego punktu widzenia, zrobiły to z wdziękiem i polotem. Brawo artystki!

Nie ma co ukrywać; do sanatorium jedzie się by poprawić stan swojego zdrowia pod względem fizycznym jak i psychicznym. Jednak obok terapii zalecanej przez lekarzy, każdy kuracjusz stara się sam poprawić swoje zdrowie stosując metody niekonwencjonalne. I tu, na pierwsze miejsce, wysuwają się kontakty integracyjne. Bo dobrze jest się dowartościować, by poprawić swoje samopoczucie jak i dobrze jest dowartościować innych kuracjuszy, by ich samopoczucie uległo poprawie. Wtedy my jesteśmy zadowoleni a radość innego kuracjusza wychodzi nam na dobre z reguły. I tak, wzajemnie się wspierając, w połączeniu z zaleconymi zabiegami, zadowoleni i pełni wspomnień, wracamy do domu. Nasze artystki seniorki w sposób bardzo wyraźny te sanatoryjne zawiłości zaprezentowały a młodzież, która wystąpienia artystek podparła podsumowaniem piosenką, zaprezentowała się z humorystycznej strony bardzo pozytywnie. Brawo kuracjuszki! Brawo młodzież! III Senioralia rozpoczęte. Jesteśmy widoczni.


26 listopada odbyło się podsumowanie „Senioraliów 2019”. Teatr naszego Siemianowickiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku ciągle doskonali swoją jakość. Dla dodania sobie powagi, że to nie tylko takie sobie wyjścia na scenę, ale własne teksty i aranżacja oraz scenografia, postanowili zmienić swoją nazwę. Już nie „Frele morele”, ale „Marlin”. Zapewne inspiracją była Marlin Monroe, ale też Marlena Dietrich. Dla artystek naszej grupy teatralnej, te wyżej wymienione aktorki, były kiedyś ich idolkami i stąd zapewne potrzeba nazwania się „Marlin”.
Teraz już o ich występie na podsumowaniu „Senioraliów 2019”. Ich występ był podsumowaniem artystycznym imprezy. Gdy byłem na ich ostatniej próbie, to odniosłem wrażenie, że się „sypną”. Jakież było moje zdziwienie, gdy występ po prostu się udał. Jak wiele musiały członkinie zespołu włożyć zaangażowania, by występ nie odbiegał od spektaklu w wykonaniu profesjonalistów. Muszę tu wspomnieć o młodzieży, stanowiącej tą część grupy teatralnej, która pokazała perfekcję i sposób na łączenie pokoleń. Wszystko pod kierownictwem p. Moniki Maćkowiak, nauczycielki z Liceum im. Jana Matejki.
Gdy patrzałem na 40 minutowy spektakl w wykonaniu młodzieży i nie za młodych już artystów amatorów, to w moim sercu seniora, też już nie za młodego, rodziło się poczucie dumy. Nasze pokolenie 60+ nie jest marginesem społecznym, tylko jego twórczą częścią. Przecież to my dajemy przykład, że dojrzałość to nie siedzenie bezmyślnie przed telewizorem, ale aktywność i działanie. Pokolenia, które są i będą po nas, będą miały dobre podstawy do twierdzenia, że upływ czasu to nie klęska, ale budowanie, na podstawach nabytego doświadczenia.

Zbigniew Kędzierski

Struktura Stowarzyszenia

Dane teleadresowe:

Stowarzyszenie "Siemianowicki Uniwersytet Trzeciego Wieku"
Aleja Sportowców 3
41-100 Siemianowice Śląskie
e-mail: admin@seniorzysutw.pl, sutw50@gmail.com
nr konta: 61 1020 2368 0000 2202 0342 3076
REGON: 241629139_____ NIP: 6431750370_____ KRS: 0000354049

Zarząd

    Siemianowicki Uniwersytet Trzeciego Wieku funkcjonuje formalnie, prowadzony przez stowarzyszenie od lutego 2010 roku.

    Jednak już rok wcześnie rozpoczął swoją działalność nieformalnie „przyklejony” do Miejskiej Biblioteki Publicznej.

    Z inspiracji prezydenta Siemianowic Śląskich powstała wówczas grupa zapaleńców-organizatorów, którzy podjęli trud organizacji pierwszych wykładów, zajęć warsztatowych i ćwiczeń.

    15 lutego 2010 roku doszło do Zgromadzenia Założycielskiego Siemianowickiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, w wyniku którego

do Zarządu weszli członkowie „grupy inicjatywnej”, w terminie późniejszym skład Zarządu uległ zmianie i obecnie jego skład to:

Renata Jaroń – Guzy – prezes
Jadwiga Kędzierska – w-ce prezes
Grażyna Okaj – członek zarządu
Anna Zogata – Bochenek  – członek zarządu
Wiesława Szlachta – członek zarządu
Teresa Ptasznik - skarbnik
Beata Breguła – sekretarz



Komisję Rewizyjną powołano w składzie:

Teresa Dyszy – przewodnicząca
Ewa Bandała – członek
Anna Wichary – sekretarz


Rada Słuchaczy

Zgodnie z §8 Regulaminu Siemianowickiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku na pierwszym wykładzie dokonano wyboru 3 osobowej Rady słuchaczy.
Na wykładzie w dniu 12 listopada wybrano Radę Słuchaczy naszego UTW.
W jej skład weszli:
Danuta Świdzińska,
Krystyna Suszek,
Józef Opiela.


STATUT STOWARZYSZENIA - kliknij  →                        
STATUT


REGULAMIN STOWARZYSZENIA - kliknij  →                
REGULAMIN


DEKLARACJA CZŁONKOWSKA SIEMIANOWICKIEGO
UNIWERSYTETU TRZECIEGO WIEKU- kliknij  →  


DEKLARACJA Klikając na deklarację, pobierasz ją do komputera, możesz ją wypełnić i wydrukować.

DEKLARACJA CZŁONKOWSKA CZŁONKA STOWARZYSZENIA SIEMIANOWICKI UNIWERSYTET TRZECIEGO WIEKU
- kliknij  →  
Deklaracja członka Stowarzyszenia SUTW

Kontakt

Na obecną chwilę kontakty koleżeńskie, telefony, e-mail itp.
Na wykładzie zawsze jest ktoś z decydentów.
Zapraszam do współpracy!!!!!!!!!!!!!!!!!!


Ciekawostki







  Gimnastyka dla seniora

Regularny udział w zajęciach z rekreacji ruchowej dla seniorów ma korzystny wpływ na organizm, zarówno w sferze fizycznej jak i psychicznej.
  Poprzez uczestnictwo w różnego typu zajęciach ruchowych poprawia się siła mięśniowa i wydolność krążeniowo – oddechowa (wpływa to na lepszą pracę serca, co z kolei przyczynia się do polepszenia pracy mózgu i zwiększonego dopływu krwi do komórek ciała).
  Jest to niezwykle ważne, aby dbać o prawidłowe funkcjonowanie organizmu i opóźnić wystąpienie zmian inwolucyjnych, czyli zmian wywołanych procesem starzenia się.
   Dodatkowo udział w różnego typu zajęciach rekreacyjnych sprzyja poznawaniu nowych ludzi i nawiązywaniu z nimi kontaktów, a to z kolei korzystnie wpływa na sferę psychiczną uczestników.
   Regularny wysiłek połączony z rozmową z innymi uczestnikami powoduje wytworzenie pozytywnej energii i wzmożenie sił witalnych.


  Gimnastyka na sali

- to zajęcia rekreacyjno – ruchowe łączące w sobie ćwiczenia fizyczne i relaksację za pomocą metody Jacobsona i Schultza.
Podczas zajęć wykonywane są ćwiczenia angażujące główne grupy mięśniowe w celu wzmocnienia osłabionych struktur i odciążenia napiętych mięśni.
   Regularny udział w zajęciach wpływa m.in. na:
    ustabilizowanie spoczynkowej częstości skurczów serca;
    ustabilizowanie siły i elastyczności mięśni, co z kolei wpływa na skorygowanie i utrzymanie prawidłowej postawy ciała (zapobieganie zespołom posturalnym);
    samopoczucie i wzmożenie sił witalnych.


  Gimnastyka na basenie

- to zajęcia odbywające się w wodzie.
Uczestnicy zanurzeni są po pas i mają stały kontakt z dnem basenu. Dodatkowo podczas tych zajęć wykorzystywane są różne przybory wykonane z niezatapialnej pianki, np.: „makarony” i deseczki.
Korzyści dla zdrowia i samopoczucia wynikające z udziału w zajęciach:
    wpływają na zwiększanie siły i wytrzymałości mięśni, głównie dzięki wykorzystaniu oporu wody;
    w wodzie, dzięki wyporowi, występuje mniejsze obciążenie stawów i układu kostnego, dlatego ryzyko kontuzji i obciążenia stawów jest minimalne;
    dzięki naciskowi wody na ciało przepływ krwi i limfy przyspiesza, co również przyczynia się do zmniejszenia obrzęków.


  Zumba dla seniorów

- to zajęcia łączące elementy tańca i rytmicznych ćwiczeń wzmacniających całe ciało, które odbywają w towarzystwie muzyki.
Tego typu zajęcia powodują głównie wzmacnianie mięśni kończyn dolnych i kształtowanie wydolności krążeniowo – oddechowej organizmu.
Wpływ zajęć na uczestników:
    polepszenie koordynacji ruchowej, co przyczynia się do zmniejszenia ilości upadków;
    wzmocnienie siły mięśniowej w kończynach dolnych (siła mięśniowa u seniorów po 60 r. ż. spada o około 3% na rok, dlatego niezwykle ważne jest wzmacnianie kończyn dolnych);
    dotlenienie organizmu;
    poprawę ukrwienia komórek i tkanek.

Opracowała: Marta Leroch



Chcemy żyć długo ale nie chcemy być starzy. Boimy się zmarszczek, chorób, ale najbardziej utraty sprawności. Tymczasem można mieć więcej niż 70 lat i być wciąż aktywną, pełną energii i wigoru osobą. Przedstawiamy receptę na wieczną młodość - ćwiczenia dla seniorów, na które potrzeba tylko kilka minut.
Ćwiczenia dla seniorów: rozgrzewka
Nieprzygotowanie mięśni i stawów do wysiłku kończy się kontuzją. Dlatego każdy trening należy rozpocząć od rozgrzewki.
Stań w lekkim rozkroku, unieś ręce w bok i zrób kilka krążeń dłońmi - tak, by rozruszać nadgarstki. Następnie zatocz kilka kół wyprostowanymi rękami, potem wykonaj krążenie bioder, a na koniec krążenie stopą, ale tak, by nie odrywać palców od podłogi.
Ćwiczenia dla seniorów: trening nóg.
Aby zachować sprawność w nogach, codziennie poświęć kilka minut na wykonanie siedmiu ćwiczeń.
Ćwiczenie 1:
Uklęknij na podłodze i podeprzyj się dłońmi. Unieś jedną nogę w bok - nie prostując jej. Policz do siedmiu i zmień nogę.
Ćwiczenie 2:
Uklęknij na podłodze i oprzyj ciężar ciała na przedramionach. Unieś wyprostowaną nogę jak najwyżej. Wytrzymaj w tej pozycji 5-10 sekund i zmień nogę. Wykonaj po 4-6 powtórzeń na każdą stronę.
Ćwiczenie 3:
Połóż się na brzuchu. Unieś prawą rękę i lewą nogę. Po kilku sekundach zmień strony. Wykonaj naprzemiennie po 10 powtórzeń na każdą stronę.
Ćwiczenie 4:
Połóż się na plecach i zegnij kolana. Stopę prawej nogi oprzyj na lewym kolanie. Unieś lewą nogę, nie odrywając prawej stopy. Wytrzymaj chwilę i opuść nogi. Powtórz 7 razy i zmień nogę.
Ćwiczenie 5:
Leżąc na plecach zegnij nogi pod kątem prostym. Stopy płasko na podłodze. Prostuj i zginaj w kolanie prawą nogę. Powtórz 15-20 razy i zmień nogę.
Ćwiczenie 6:
Nożyce. Połóż się na plecach i ułóż ramiona luźno wzdłuż tułowia. Wyprostowane nogi unieś tak, by z ciałem tworzyły kąt prosty. Zacznij wymachy nogami tak, aby nogi się ścinały (jedna noga w prawo, druga w lewo). Wykonaj nożyce 15-20 razy.
Ćwiczenie 7: 
Połóż się na boku z wyprostowanymi nogami. Unoś i opuszczaj nogę znajdującą się po zewnętrznej stronie. Wykonach 10 wymachów i zmień stronę. Ćwiczenia izometryczne dla seniorów.
Ćwiczenia izometryczne polegają na napinaniu mięśni - przy czym ustawienie stawów nie zmienia się. Ćwiczenia wzmacniają zarówno mięśnie i kości. Zacznij od złączenia dłoni na potylicy. Mocno naciskaj nimi o głowę, która stawia opór. Wytrzymaj w tej pozycji 10 sekund. Następnie połóż prawą dłoń na prawym policzku i mocno nią dociskaj, ale tak, by głowa nie zmieniła położenia. Po 10 sekundach wykonaj to ćwiczenie po lewej stronie. Później złącz dłonie na wysokości klatki piersiowej. Przez 10 sekund mocno naciskaj dłonią na dłoń. Następne ćwiczenie wykonaj na siedząco, najlepiej na krześle. Unieś lekko prawą nogę. Naciskaj dłonią o uniesione udo, które ma stawiać opór. Uwaga: Napinaj mięśnie 7 sekund, odpocznij, powtórz kilka razy.

Ćwiczenie rozciągające po treningu dla seniorów
Na zakończenie treningu wykonaj jedno ćwiczenie rozciągające. Połóż się na plecach, ręce ułóż luźno po bokach ciała. Nogi zegnij w kolanie tak, aby tworzyły kąt prosty. Opuść kolana na podłogę z lewej strony. Nie odrywaj barków od podłogi. Wytrzymaj w tej pozycji 10-15 sekund i zmień stronę.
Powtórz 3-5 razy na każdą stronę.



Pétanque ( boules )

Rozgrywki na plaży w Nicei...
i na placu w Saint-Paul-de-Vence.

  Pétanque

  – tradycyjna francuska gra towarzyska z elementami zręcznościowymi.
  Popularna w szczególności w południowej Francji (Prowansja), ale uprawiana także w innych regionach Francji i w innych krajach europejskich (Belgia, Hiszpania, Włochy, Szwajcaria, Niemcy, Szwecja) i na świecie (Tunezja, Maroko, Wietnam, Tajlandia, Madagaskar, Kanada, Senegal). Rozgrywana jest jako sport nieolimpijski w ramach World Games.
  Należy do najliczniej reprezentowanych dyscyplin sportu na świecie – w samej Francji liczba licencjonowanych zawodników wynosi 600 tysięcy. Petanka jest uprawiana coraz częściej w Polsce, głównie w parkach i niewybetonowanych skwerach. W Polskiej Federacji Petanque zrzeszonych jest ponad 25 klubów.

Zasady gry

  Rozgrywki odbywa się na pozbawionym trawy placu (zwanym bulodromem), np. na utwardzonym żwirze, o wystarczających wymiarach (które dla gry turniejowej wynoszą min. 15×4 m). Gra polega na rzucaniu z wytyczonego okręgu metalowymi kulami (bulami; fr. boule – kula) o średnicy od 70,5 do 80 mm (ciężar od 650 do 800 g) w kierunku małej drewnianej lub plastikowej kulki o średnicy 30 mm nazywanej po francusku cochonnet, co znaczy prosiaczek (w Polsce częściej używa się nazwy świnka).
  Partię rozgrywa się w jednym z trzech możliwych składów:
- single (fr. Tête-à-tête) – jeden gracz przeciwko drugiemu, gracze mają po 3 bule;
- dublety – w dwóch zespołach dwuosobowych, każdy gracz ma 3 bule;
- triplety – w dwóch zespołach trzyosobowych, każdy gracz ma 2 bule.
  Każda partia składa się z kilku rozgrywek. Rozgrywka – to okres od wyrzucenia świnki do wyrzucenia przez graczy ostatniej kuli. W danej rozgrywce każdy gracz stara się umieścić swoją bulę bliżej świnki lub wybić punktujące (stojące najbliżej świnki) bule przeciwnika. Rzuca zawsze zawodnik drużyny, której kula aktualnie nie punktuje (nie znajduje się najbliżej świnki). Po wyrzuceniu wszystkich kul gracze podliczają punkty: zdobywa je tylko zwycięzca rozgrywki (którego kula stoi najbliżej świnki), który otrzymuje punkt za każdą bulę umieszczoną bliżej świnki niż najbliższa śwince bula przeciwnika (najniższy możliwy wynik rozgrywki to 1 pkt. (bądź 0 w przypadku remisu), najwyższy w przypadku gry drużynowej 6 pkt., przy singlach - 3 pkt.
Zwycięzca rysuje nowe kółko w miejscu, gdzie była świnka, po czym rozpoczyna następną rozgrywkę. Partię wygrywa osoba bądź zespół, który osiągnął jako pierwszy 13 punktów.


Tai Chi

  Tai Chi, T'ai Chi Ch'uan, Taijiquan, chińska sztuka walki zaliczana do grupy tzw. systemów wewnętrznych (neijia) Kung-Fu/Wushu.
  Obejmuje głównie trening tzw. ćwiczeń podstawowych (jibengong), form, czyli złożonych układów ruchowych (taolu), ćwiczeń z partnerem nazywanych przepychaniem rąk, lub pchającymi rękoma (tui shou) oraz naukę walki i samoobrony.
  Trening jest znacząco różny od treningu większości sztuk walki, w tym tak zwanych zewnętrznych (waijia) odmian Kung-fu/Wushu. Nie koncentruje się on na typowo rozumianym treningu fizycznym, lecz raczej na pracy nad szczególną koordynacją ciała, a przede wszystkim koordynacją pomiędzy umysłem a ciałem.
  Taijiquan dzieli się na różne style z których najbardziej znane i popularne to: Chen, Yang, Wu, Hao i Sun. Trening taijiquan kojarzy się zwykle z powolnym, płynnym wykonywaniem zestawów ruchów, tak zwanych form. Jednak wiele form taijiquan łączy zarówno ruchy powolne jak i dynamiczne.
  W XX wieku zaczęto w coraz większym stopniu taijiquan wykorzystywać jako formę ćwiczeń dla zdrowia, relaksu i dobrego samopoczucia. Obecnie często pomija się aspekt taijiquan jako sztuki walki.


Joga

  Joga  – jeden z sześciu ortodoksyjnych (tzn. uznających autorytetWed) systemów filozofii indyjskiej, zajmujący się związkami pomiędzy ciałem i umysłem.
  Poprzez odpowiedni trening ciała (w tym ascezę), dyscyplinę duchową (medytację) i przestrzeganie zasad etycznych joga deklaruje możliwość rozpoznania przez praktykującego natury rzeczywistości.
  W ujęciu religijnym prowadzić ma to do przezwyciężenia prawa karmana i wyzwolenia z kręgu wcieleń (sansara).
  Techniki jogiczne poza hinduizmem zostały zaadoptowane przez niektóre religie dharmiczne, takie jak na przykład buddyzm i dźinizm.
  W celu zniesienia uciążliwości związanych z intensywną praktyką (np. długotrwała medytacja) znacznie rozwinęła się jedna z jej gałęzi zwana hatha-jogą, w świecie zachodnim utożsamiana z zestawem ćwiczeń fizycznych i umysłowych, uprawianych głównie dla zdrowia.

Definicja

  W sanskrycie słowo joga tworzone jest przez morfem yuj (judż), oznaczający kontrolę, jarzmo, ale też zjednoczenie, połączenie, jedność. Człowieka praktykującego jogę lub wyznającego jej filozofię nazywa się joginem lub joginią.Joga to powstała w Indiach dyscyplina samodoskonalenia, medytacji i ascezy, która w sensie ogólnym ma prowadzić do rozwoju duchowego, a w aspekcie filozoficzno-religijnym wyzwolenia się praktykującego z kręgu narodzin i śmierci (aspekt autosoteriologiczny).
  Ta szeroka definicja sprawia, że joga może stać się elementem dowolnego systemu religijnego (np. buddyzmu, czy dżinizmu) i jest do dzisiaj w miejscu swojego powstania (Indie) najpowszechniejsza.W jednym z fundamentalnych traktów jogi klasycznej Jogasutrach, Patańdźali (III w.) krótko definiuje jogę w rozdziale pierwszym w sutrze drugiej i trzeciej:sutra 2. Joga jest to powściągnięcie zjawisk świadomości. sutra 3.
   Wtedy widz utrzymuje się w swojej właściwej naturzeDiametralnie inne ujęcie prezentuje Yogi Svatmarama, opierający się na traktacie Hathajogapradipika z XV wieku. Skupił się on na oczyszczeniu ciała fizycznego (szatkarmie), mającego w zamierzeniu prowadzić do oczyszczenia umysłu. W porównaniu z siedzącą pozycją i medytacją u Patańdźalego, istotą są asany ipranajama, co dziś, poza Indiami, jest bardziej kojarzone ze słowem joga.Jednak wszystkie ścieżki jogi prowadzą do jednego. W wyniku praktyki, na końcu drogi, uzyskuje kaiwalję, absolutną wolność, stan bezwarunkowegoistnienia.


Zumba

  Zumba – taniec zainspirowany połączeniem elementów tańców latynoamerykańskich oraz elementów fitness. Został opracowany przez tancerza i choreografa Alberto "Beto" Pereza w Kolumbii w latach 90. XX wieku.
  Zumba zawiera w sobie elementy tańca i aerobiku.
   Choreografia Zumby łączy hip-hop, soca, samba, salsa, merengue, mambo, sztuki walki, oraz elementy Bollywood i tańca brzucha.
   Wykorzystywane są także elementytreningu siłowego (squat, lunge).
  Prowadzenie treningów Zumby nie wymaga opłat licencyjnych od siłowni lub klubów fitnes] – licencję muszą uzyskać indywidualni instruktorzy.
  Poza podstawowym rodzajem Zumby (Zumba Fitness) wykształciły się także bardziej specyficzne jej rodzaje, których ciągle przybywa. Można korzystać z takich odmian Zumby jak: Zumbini, Toning, Sentao, Gold, Gold Toning, Zumbatomic, Zumba Kids, Aquazumba czy In the circut.


Nordick Walking












Dokumenty do pobrania


REGULAMIN STOWARZYSZENIA - kliknij  →                
REGULAMIN


DEKLARACJA CZŁONKOWSKA SIEMIANOWICKIEGO
UNIWERSYTETU TRZECIEGO WIEKU- kliknij  →  


DEKLARACJA Klikając na deklarację, pobierasz ją do komputera, możesz ją wypełnić i wydrukować.

DEKLARACJA CZŁONKOWSKA CZŁONKA STOWARZYSZENIA SIEMIANOWICKI UNIWERSYTET TRZECIEGO WIEKU
- kliknij  →  
Deklaracja członka Stowarzyszenia SUTW

Z życia chóru.

Chór Siemianowickiego UTW w Filharmonii Częstochowskiej.

Chór Siemianowickiego UTW w Filharmonii Częstochowskiej.
Pod patronatem Prezydenta Miasta Częstochowy w dniu 19 stycznia 2020 roku pod hasłem „Kolędujmy Małemu”, w sali koncertowej Filharmonii Częstochowskiej, odbył się V Przegląd Chórów UTW województwa śląskiego oraz województw ościennych - łódzkiego, małopolskiego i świętokrzyskiego.
Organizatorami byli Chór UTW przy Politechnice Częstochowskiej oraz Wydział Polityki Społecznej UM Częstochowa. Miło nam poinformować, że występ naszego chóru został niezmiernie ciepło przyjęty przez zauroczoną i wzruszoną widownię. Z radością przyjmowałyśmy szczere gratulacje i wyrazy uznania.
Nasz sukces zawdzięczamy przede wszystkim Pani Dyrygent Joannie Grzegorzewicz- Szopa, która umiejętnie dobierając oryginalny repertuar, przygotowała chór do występu. Wspólnie odśpiewana przez wszystkich wykonawców (ponad 360 osób) kolęda "Oj maluśki, maluśki" miała także siemianowicki akcent - nasza koleżanka Małgosia była jedną z 5 solistów. Brawo Siemianowice ;)
Dziękujemy organizatorom za wspaniałą organizację i niezapomniane przeżycia, a Zarządowi naszego UTW za umożliwienie nam udziału w tej imprezie. Cieszymy się, że możemy godnie reprezentować Siemianowicki Uniwersytet Trzeciego Wieku, a co za tym idzie nasze miasto.

Tekst : Joanna Zawadzka Zdjęcia : Iwona Zaradna-Szymańska.



Wykonanie Kolędy Ukraińskiej przez nasz chór "La, le, le"

Kliknij na zdjęcie.

Tak to się zaczęło.


Inicjatorką powstania chóru w SUTW była nasza koleżanka Grażyna Salata. W marcu 2015 roku w czasie imprezy z okazji Dnia Kobiet, wcieliła się w rolę dyrygenta i sprawiła, że zasmakowałyśmy we wspólnym śpiewaniu.
Grażyna – DZIĘKUJEMY.
28 października 2015r odbyło się pierwsze spotkanie chóru Siemianowickiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Pierwszą piosenką była „Samba La Le Le” i od jej tytułu pochodzi nazwa chóru. Dyrygentem jest p. Joanna Grzegorzewicz-Szopa. Śpiewamy, co nam w duszy gra - od utworów tradycyjnych, poprzez ludowe aż do sakralnych. Pomimo krótkiego stażu, brałyśmy już udział w licznych przeglądach, między innymi w Bytomiu i Częstochowie.
W czerwcu 2019 roku zostałyśmy zaproszone do udziału w programie telewizyjnym” To już piątek”, co było dla nas wielkim wyróżnieniem.
We wrześniu tego roku, po raz drugi, reprezentowałyśmy UTW w czasie Senioraliów w naszym mieście.
Wszystkich potrafiących i lubiących śpiewać, zapraszamy do wstąpienia w nasze szeregi

Asia Zawadzka

Klikając na zdjęcie po prawej stronie, przejdziesz do slajdera ze wspomnieniami.




Nasz wkład w imprezy SUTW i Miasta.

Występujemy również na imprezach wewnętrznych UTW i miejskich. Tradycyjnie już śpiewamy Gaudeamus i Gaude Mater na rozpoczęcie Roku Akademickiego, inny repertuar, nie zawsze poważny, przedstawiamy na imprezach organizowanych przez UTW oraz w Senioraliach organizowanych przez Miejską Radę Seniorów. Na Olimpiadach UTW w Łazach nasza rozśpiewana grupa z gitarzystą Andrzejem i akordeonistą Marcelem przyciągała uczestników innych grup do wspólnego śpiewania.
Śpiewałyśmy również w Hotelu Vacanza na imprezie zorganizowanej przez Miasto dla pracowników Huty Jedność z okazji Dnia Hutnika.
Występowałyśmy też przed własną publicznością na zorganizowanych przez Radę Słuchaczy imprezach takich jak : Dzień Kobiet, Jasełka, rozpoczęcie i zakończenie Roku Akademickiego. Co roku kolędujemy w kościele w Michałkowicach razem z chórem Parafialnym, Górnoślązaków i zespołem wokalnym Camerata.
W czasie obchodów 10-lecia SUTW śpiewałyśmy na uroczystej mszy w kościele w Michałkowicach oraz na akademii w Parku Tradycji.

Zosia Strzybny



Warsztaty chóru w Koszęcinie.

Reprezentowanie naszego UTW i miasta Siemianowice Śl. przez chór nie kończy się na występach wyjazdowych do Częstochowy i Bytomia. Zespół Pieśni i Tańca Śląsk objął nasz Uniwersytet swoim patronatem. Dzięki temu, będąc w Koszęcinie w maju i październiku 2018 roku zwiedziłyśmy siedzibę Zespołu, poznałyśmy jego historię, w sali garderobianej mogłyśmy przymierzać stroje śląskie, dowiedziałyśmy się również wiele na ich temat, uczestniczyłyśmy w warsztatach wokalnych prowadzonych przez instruktorów zespołu, z których wyniosłyśmy wiele cennych uwag. Szczególną opieką otoczył nas Piotr Hankus – solista zespołu Śląsk.
Wielkim przeżyciem było obejrzenie godzinnego występu Zespołu Śląsk oraz wysłuchanie recitalu wielkiej polskiej pianistki Lidii Grychtałównej.




Zosia Strzybny o przygodzie z chórem.

Co roku w Częstochowie i Bytomiu odbywają się przeglądy chórów Uniwersytetów Trzeciego Wieku regionu śląskiego. W Częstochowie jest to kolędowanie a w Bytomiu przegląd twórczości artystycznej zespołów UTW (chórów, zespołów wokalnych, teatralnych itp. )
Pierwszy występ naszego chóru” La, Le, Le „ odbył się w 2016 roku w Bytomiu, gdzie zrobiłyśmy furorę śpiewając „ Wróbelka „ i dzięki niemu jesteśmy rozpoznawalne wśród występujących zespołów. W Bytomiu występowałyśmy już czterokrotnie i za każdym razem z pełnym sukcesem.
Za udział w przeglądzie otrzymałyśmy Statuetki pamiątkowe, które są przechowywane w Bibliotece Miejskiej.
W Częstochowie kolędowałyśmy już trzy razy śpiewając kolędy polskie, ukraińskie, hawajskie. W tym roku przygotowujemy również kolędę niespodziankę. Nasza pani Joasia – Dyrygent stara się o to, aby śpiewane przez nas kolędy były różnorodne. Kolędowanie zawsze kończyło się odśpiewaniem wspólnej kolędy przez wszystkie biorące udział chóry. Za udział w kolędowaniu każdy chór otrzymywał Dyplomy Uczestnictwa, również są w Bibliotece Miejskiej.
W roku 2018 zmienił się nasz wizerunek dzięki naszemu sponsorowi, honorowemu członkowi SUTW panu Jackowi Guzemu.

Zosia Strzybny